Recenzje

2017-08-24
Accept - "The Rise Of Chaos"
Niemieccy klasycy heavy metalu Accept zaprezentowali nowy album studyjny.
Wykonawca: Accept
Wytwórnia: Nuclear Blast / Mystic
Rok wydania: 2017

Tym razem o zespole z Niemiec. Nie będziemy zważać na stopień skomplikowania relacji z naszym zachodnim sąsiadem. Zwłaszcza, że wielu polskich fanów mocnych brzmień kojarzy lub powinno kojarzyć tę kapelę. Czas na spotkanie z niemiecką, heavy metalową maszyną. Rozpędziłem się – nie do końca niemiecką.

Po pierwsze, wokalista Mark Tornillo pochodzi z USA. Po drugie, po wydaniu w 2014 roku albumu „Blind Rage” doszło do roszad kadrowych. Kolonia amerykańska w zespole powiększyła się za sprawą perkusisty Christophera Williamsa. Nowym członkiem kapeli został też gitarzysta Uwe Lulis. Ta dwójka zastąpiła Hermana Franka i Stefana Schwarzmanna i jest to pierwsza studyjna płyta Accept, na której się pojawiają.

Bardzo dobry początek – „Die by the Sword” zwiastuje dobrą całość. I tak jest. Utwory są powtarzalne: chwytliwe riffy, solówki, chórki w refrenach, gdzieniegdzie szczypta podniosłości. Albo mocno albo szybko albo i to i to równocześnie. Nic nowego w porównaniu z przeszłością. Ale wszystko jest podane w odpowiedniej dawce i nie nudzi. Słuchając płyty, przychodzi mi na myśl AC/DC. Głos Tortillo przypomina Briana Johnsona, byłego już wokalistę tego zespołu. Zaś przy przebojowym „Koolaid” otwiera się w głowie szufladka z utworem „Thunderstruck”. Na najlepsze momenty albumu wyrastają – oprócz rozpoczynającej całość kompozycji – rozpędzony, tytułowy „The Rise of Chaos”, mocny „Worlds Colliding” oraz świetny, kończący album „Race to Extinction”.

Nowi członkowie zespołu wpasowali się w jego klimat. Co do perkusisty Williamsa, słychać to na przykład w „No Regrets”. Gdy trzeba nadaje szybkie, mocne tempo bębnów, a gdy nie – zwalnia. Lulis dobrze uzupełnia się z drugim gitarzystą, czyli Wolfem Hoffmanem. Ich gitarowe popisy nieraz znacząco podnoszą jakość kompozycji, czego dowodem jest końcówka „What’s Done Is Done”.

Do opisania płyty „The Rise of Chaos” mogą wystarczyć dwa słowa: niemiecka solidność. Slogan, który w zasadzie mógłby być całą recenzją nowego dzieła Accept.


Autor: Marcin Knapik