Recenzje

2018-04-17
BOKKA - "Life On Planet B"
Planeta B. „Zamieszkują ją niezliczone gatunki ptaków drzewnych, egzotyczne koguty, kury, pies oraz dwie wiewiórki”. Tak o stworzonej przez siebie planecie mówi zespół Bokka. Tajemniczy opis. Tak jak ta kapela.
Wykonawca: BOKKA
Wytwórnia: PIAS Poland
Rok wydania: 2018

 

Teorii na temat tego, kto za nią stoi jest sporo. Ale dalej personalia członków zespołu to tajemnica. Z całą pewnością możemy za to stwierdzić, że Bokka prezentuje nam swój trzeci studyjny album. Że jest to następca płyty „Don’t Kiss and Tell” sprzed trzech lat. I że współproducentem krążka jest Daniel Walczak (współpracował m.in. z Curly Heads i Dawidem Podsiadło).

Planeta B. Jaka ona jest? Bardzo ciekawa, interesująca i wielobarwna. „Life on Planet B” to połączenie nastrojowości z żywym, pulsującym rytmem. Znajdziemy np. klimatyczne „Day 1”, „Breach” czy „Take My Hand”, który w zestawieniu z pozostałymi utworami na płycie jest zaskoczeniem. Robi się naturalnie, sielsko. Delikatne elektroniczne dźwięki współgrają z gitarą akustyczną. Ale mamy też bardzo rytmiczny „Paper Fuse”, „Forgive Me” czy „Hello Darkness” z dodatkowymi zabawami elektroniką.


Takie utwory jak „Button” czy „Run For Yourself” łączą w sobie świetnie klimatyczność z syntezatorowymi brzmieniami. Druga z tych kompozycji (zamykająca całość płyty) od razu mi się skojarzyła z muzyką lat 80., a szczególnie z „Chariots of Fire” Vangelisa. Zapowiadające całość single, czyli tajemniczy i świetny „In Love With The Dead Man” oraz przyjemny „Secret Void” zwiastowały, że to będzie co najmniej dobry materiał. A jest jeszcze lepiej.

„Na Planecie B często świeci słońce, a gdy zapada noc jest tak ciemno, że widać wszystkie gwiazdy. Tam czujemy się najbliżej kosmosu”. Jeszcze jedna wypowiedź zespołu. Słuchając nowej płyty Bokki można poczuć się jak w kosmosie. Zasłuchać się i odpłynąć. Nie mamy co się wstydzić w świecie polskiej muzyki, czego przykładem jest ten świetny album.

Autor: Marcin Knapik