Recenzje

2019-06-24
Kroki - "Controlled Chaos"
Po 3 latach z nową płytą powróciła wrocławska grupa Kroki w składzie: producent Szatt, wokalista Jaq Merner i basista Paweł Stachowiak. Płytę zrecenzował dla nas Marcin Knapik.
Wykonawca: Kroki
Wytwórnia: Kayax
Rok wydania: 2019

494 MB, waveform audio. Takie napisy na okładce płyty. Bardzo cyfrowo i komputerowo jak na album, który wyszedł też w formie fizycznej. A jest nim drugi krążek wrocławskiego zespołu Kroki. Debiutancki – „Stairs” ukazał się w 2016 roku. Wtedy utworów było siedem, teraz jest dwanaście. Tamta płyta miała 27 minut, ta ma 46. Tamta ma dość prostą okładkę, ta bardziej bogatą.

„Controlled Chaos” ma jednak podobieństwa do poprzedniczki. Po pierwsze – tak jak na „Stairs” jest kompozycja, w której nazwie jest czterocyfrowa liczba. Tam – „4292”, a na nowym krążku „0484”. Po drugie – muzycznie też obracamy się w podobnych rejonach jak na debiucie. R&B, soul, elektronika i eksperymenty z nią związane.

I wracamy do nowości – płytę zaczyna pierwszy w karierze zespołu utwór w języku polskim. Nazywa się „Balon”. Jest najbardziej piosenkowym utworem na albumie. Chwytliwość połączona z R&B, alternatywą i odrobiną popu. Budzi skojarzenia z Happysadem (takie mi się włączyło skojarzenie po początku utworu) czy Bitaminą. W dalszej części albumu nie ma aż tak prostej muzyki. Jest więcej eksperymentowania. Apogeum osiąga ono na końcu albumu: „0484” z dźwiękami ptaków i rozstrojonego fortepianu oraz „Heart on the Plate” z urywającymi się, przytłumionymi wokalami, też z dźwiękami natury. Sam utwór też się urywa i co za tym idzie, urywa się cała płyta.


A po drodze trio w składzie: producent Szatt, wokalista Jakub Goleniowski i basista Paweł Stachowiak eksploruje klimaty R&B, soulu, eksperymentalnej elektroniki. Brzmi to nowocześnie, a też jednocześnie nie do końca oczywiście („Fading All Out”). Klimaty chilloutowe („Unlike Many Others”), spokojne („Space Jam”), dyskotekowo-klubowe („Simple Whisper”). Pozwalają też sobie na ciekawe połączenia – w „Missing” refreny przypominają utwory „chłopców z gitarą” (gitara i głos), a w refrenach do gry wchodzi elektronika. Nowoczesnymi bitami, ładnym czuciem i zapętlonymi sekwencjami może pochwalić się utwór „Gospels for the Tired”.

Podsumowując, ładnie żrą te wszystkie połączenia. Przy tym wszystkim kompozycje wydają się wyszukane. Można przeczytać, że głównym atutem tego materiału jest niedoskonałość, bo i płyta mówi o nieidealnych ludziach. Ale zbierając ten materiał w garść, dostajemy jakość i coś dobrego.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load