Recenzje

2020-03-27
Oreada - "Mówili Mi Ludzie"
Swoją debiutancką długogrającą płytę wydała Oreada. W mitologii greckiej Oreada to nimfa gór i jaskiń. Nie jest to bez wpływu na twórczość kapeli. Zespół ze wsi pod Łodzią określa swoje brzmienie ciekawym słowem – folkoff.
Wykonawca: Oreada
Wytwórnia: Oreada
Rok wydania: 2020

„Mówili mi ludzie” to jedenaście utworów. Pierwszą z głównych muzycznych składowych są alternatywne brzmienia, na których opierają się m.in. tytułowa kompozycja, „Złudzenia”, „Kostki lodu”. Nie brakuje wręcz rockowego brzmienia, jak w „Mówili mi ludzie” czy „Głosie”. Ale i w tych kompozycjach przebijają się skrzypce. I one są tam słyszalnym pierwiastkiem drugiej głównej muzycznej składowej – ludowego grania. Sporo go na albumie.

Jest właściwie cała sekcja utworów z folkowo-ludowymi brzmieniami i stylem śpiewania w roli głównej. A w niej m.in. „Głos”, w którym folkowość ciekawie zderza się z podostrzeniem brzmienia przez fragment utworu. Oreada umiejętnie łączy różne tempa, o czym świadczą „Kapliczkowe panny”, gdzie szybkie zwrotki przeplatają się z bujaniem refrenów, „Pieśń dusz przeklętych” – klimatyczna ballada z wplątaną energetyczną częścią czy najdłuższy na albumie utwór „Święty gaj”. Przy tym w kompozycjach jest sporo radości. Nie łatwo połączyć alternatywne brzmienia z ludowością, ale może się to udać. I pokazuje to Oreada.


W wokalach mamy balansowanie między zwykłością a ludowością, że tak to nazwę. Bardzo ładnie brzmiący głos Katarzyny Biesagi odnajduje się w tych połączeniach. W niektórych utworach pojawiają się też przyśpiewkowe wokale. „Zaorane” przywołały mi na myśl Brathanki. W tekstach przeszłość łączy się i przeplata z teraźniejszością. Są interpretacje legend; jest utwór „Idą paduchy”, który zwłaszcza na początku, w mówionej części brzmi niczym z „Dziadów” Mickiewicza. Sporo jest odwołań do przyrody, ale są też takie utwory jak „Kostki lodu” mówiące o miłości bez odwołań do dawnych czasów.

Na poczucie naturalności brzmienia na tej płycie wpływa całokształt: teksty, muzyka, także to, że nagrano te utwory „na setkę”. Dużo mówi się o tym, by żyć w zgodzie z naturą. Swoim brzmieniem, muzyką, śpiewem Oreada współgra z nią, nie odżegnując się od wpływów alternatywnej muzyki.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load