Recenzje

2020-08-07
Bloo Crane - "Bloo Feelings"
Witamy nowy duet na polskiej scenie. Nazywa się Bloo Crane, powstał cztery lata temu w Krakowie. Tworzą go wokalista i tekściarz Michał Polański i producent muzyczny Krzysztof Kołodziejczyk. „Bloo Feelings” to ich debiutancki album. Tematy utworów: samoakceptacja, odkrywanie swojej seksualności, niepokój. Pierwsze skojarzenie: Years & Years. Nie tylko tekstowo, ale i muzycznie.
Wykonawca: Bloo Crane
Wytwórnia: Kayax
Rok wydania: 2020

Dziesięć piosenek – bardzo tanecznych, dyskotekowych i chwytliwych. House. Transowość. Spora dawka elektropopu. Z ofensywnym brzmieniem jak w „Fallin” i „Head in the Sky”. Bardziej tajemniczo w „The Sound Of My Heart” czy „Us”. „Can We Go Back” ma bardziej popowe brzmienie. Bardzo słoneczny utwór, w sam raz na wakacje. Podobny nastrój bije z „Trouble In Paradise” i „Together”, które bardziej skręca w stronę synthpopu.

I wszystko fajnie, przyjemnie, ale nie mogę się przekonać do tej płyty. Nie odmawiam temu materiałowi taneczności i chwytliwości. Ale: po pierwsze – tych dziesięć utworów zlewa się w jeden. Po drugie – jest trochę artystów, zespołów grających w taki sposób jak Bloo Crane. W zasadzie to więcej niż trochę. Polskich też znajdziemy (pierwszy z brzegu – Kamp!). I taneczność i chwytliwość, o której wspomniałem, to może być za mało, by się wyróżnić, wybić z morza elektropopowej muzyki. Także mówienie o oryginalności, gdy w „Attention” słyszymy dziwnie znajomy sampel z granego w stacjach komercyjnych „Mr. Saxobeat” Alexandry Stan wydaje mi się jakieś takie… dziwne.

Oczywiście pisząc to co powyżej, biorę poprawkę na to, że to debiutancka płyta. I liczę na udoskonalanie muzycznej formuły – że tak się wyrażę – zawartej na tym albumie. Bo brzmienie jest naprawdę bardzo dobre. Składniki do tego, by te utwory zażarły są. Ale brakuje mi tego „czegoś”. Przynajmniej mi – to też tutaj chcę zaznaczyć. Jest nieźle, ale może być lepiej.


Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load