Recenzje

2020-11-23
Nick Cave - "Idiot Prayer: Nick Cave Alone At Alexandra Palace"
Nick Cave postarał się choć w części zaspokoić koncertowy niedosyt swoich fanów i wydał pięknie brzmiący solowy album koncertowy.
Wykonawca: Nick Cave
Wytwórnia: Mystic Production
Rok wydania: 2020

Gdy na początku roku huknęła pandemia, a w połowie marca związany z nią lockdown, muzycy stanęli przed poważnym wyzwaniem. Rynek koncertowy nigdy nie był tak rozgrzany jak teraz; świadczą o tym nie tylko błyskawicznie wyprzedane bilety na najbardziej pożądanych artystów, ale też wiele powrotów z zaświatów do czynnego koncertowania. A tu nagle taka sytuacja... Ile to może potrwać, odwoływać czy przekładać, skąd wziąć kasę... Do dziś nie znamy na to odpowiedzi. Część zespołów o wysokiej reputacji scenicznej zaczęła publikować swoje archiwa koncertowe (m.in. Metallica, Radiohead, The Cure), aby zrobić dobrze fanom a przy okazji zarobić parę groszy w formie darowizny. Na dłuższą metę okazało się to jednak złudne. Video z przeszłości nie zastąpi ani fanom doświadczenia na żywo, ani zespołowi źródła frajdy i zarobku, jakim jest trasa. Ponadto, co to za radość oglądać innych ludzi, stłoczonych, spoconych i wniebowziętych, kiedy my siedzimy na tej kanapie…

Wielu artystów próbowało występować na żywo on-line, ale to także okazało się zawodne, przede wszystkim pod kątem technologicznym. To nie tylko słabe możliwości przesyłu danych na żywo z salonu w świat, ale także związane z tym ograniczenia samego występu. Pozostało nagrywanie płyt – i tutaj jak zwykle przyszedł ze swoją magią człowiek będący specjalistą od obracania nieprzychylności losu w moc kreatywną, czyli Nick Cave. Jego trasa promująca Ghosteen także została przesunięta na 2021, a nie jest powiedziane, że nie przesunie się znowu (tfu!). To frustrujące dla kogoś, kto tak jak Cave żyje sceną, sztuką i kontaktem z publicznością. Nasz bohater nie tylko regularnie odpisuje na listy fanów (The Red Hand Files), uruchomił nadający bez przerwy ‘kanał telewizyjny’ (Bad Seed Teevee), ale także zagrał być może najlepszy koncert pandemiczny: zarejestrowany bez publiczności i zespołu The Bad Seeds w zabytkowym Alexandra Palace w północnym Londynie.


Rzecz była transmitowana w internecie, pokazywana w kinach, a ujrzymy ją pewnie jeszcze w serwisach streamingowych. Na razie, dostajemy sam jej zapis dźwiękowy, który pozwala nam wziąć udział w tym wydarzeniu wyłącznie sercem i wyobraźnią. Idiot Prayer to nie tylko spotkanie z Nickiem na odległość, ale też wysłuchanie niecodziennej wiązanki jego piosenek w formie samotnego ‘recitalu’: tylko ja, fortepian, i ta pusta sala. Przez półtorej godziny Nick przeprawia nas przez rzekę swoich ‘okresów’, przebojów i rarytasów, komunikując się wyłącznie słowami piosenek (i śmiechem). Taka forma podania tych utworów stawia je w nowym świetle, nadając im intymnego, szeptanego charakteru. „Brompton Oratory” i „Are You The One That I've Been Waiting For?” brzmią jak najpiękniejsze kołysanki; klasyczne “The Mercy Seat” czy “Stranger Than Kindness” zyskały nowe życie; a nowsze, popisowe “Jubilee Street” i „Higgs Boson Blues” stały się ciche i osobiste. Oto jest magia muzyki.

Bardzo ciekawie wygląda sam zestaw piosenek, ku uciesze fanów. Warto zwrócić uwagę na rarytasy: tytułowa „Idiot Prayer”, rzecz z The Boatman's Call, nigdy nie była wykonywana na żywo; „Man in the Moon” i „Palaces of Montezuma” – dwa numery Grinderman, wydawało się, że odstawionego na bocznicę; zupełnie nowy numer „Euthanasia”; „He Wants You” z Nocturamy – znawcy twórczości Cave’a mają w czym wybierać. Są przeboje, ale dobrane do okazji i formy – „Into My Arms”, wiadomo, ale obok niego „Nobody's Baby Now”, za którym nigdy nie przepadałem, a tutaj wypadło doskonale. Podobnie „Far From Me”, którego piękno odkryłem zupełne na świeżo, oraz mroczna, przygnębiająca „Girl in Amber”. Czar tego występu polega nie tylko na tym, co Cave gra, ale jak gra. Na tej bliskości na odległość, wspólnym smutku i radości. Taka wyjątkowa, solowa forma ‘unplugged’ w pustej, jasnej sali, wyglądającej jak przedsionek zaświatów, nie pozostawi nikogo nieoczarowanym i smutnym.

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load