Recenzje

2020-11-27
Budka Suflera - "10 lat samotności"
Budka Suflera nagrała pierwszy album studyjny z wokalistą Felicjanem Andrzejczakiem. Płyta "10 Lat Samotności" powstała w oparciu o pomysły muzyczne stworzone przed śmiercią przez Romualda Lipko.
Wykonawca: Budka Suflera
Wytwórnia: Agora Muzyka
Rok wydania: 2020

Pisanie o nowej płycie Budki Suflera może się wiązać dla mnie z dwoma problemami. Po pierwsze: wydaje mi się, że jej docelową grupą nie jest moje pokolenie (czyli 20-, 30-latkowie), co w niektórych momentach odczuwa się bardzo mocno. Po drugie: kompozytorem wszystkich utworów jest zmarły w lutym tego roku Romuald Lipko, o którym napisano po jego śmierci wszystko o tym, jak ważną rolę odegrał na polskiej scenie muzycznej. Krytykowanie w takim wypadku nie należy do łatwych zadań, ale pisząc to dochodzę do wniosku, że są cięższe zadania. Przed takowym stanął Piotr Sztajdel, który występuje na tej płycie w roli klawiszowca. W miejsce Lipki właśnie.

Zaskoczyć może wielu fakt, że „10 lat samotności’ to pierwsza płyta Budki Suflera nagrana wspólnie z Felicjanem Andrzejczakiem. Jak to możliwe, że to dopiero pierwszy długogrający album nagrany z wokalistą, który wyśpiewał największy hit zespołu „Jolka, Jolka pamiętasz” (komu się nie zdarzyło na cały głos krzyczeć „Emigrowałem”?)? Tak się właśnie stało. Ale jest większe zaskoczenie – Budka Suflera odwołująca się w tytułowym utworze do Taco Hemingwaya. Kto się tego spodziewał? Kolejny dowód na dziwność 2020 roku. Fakt tego nawiązania do utworów rapera traktujących, że „się w Polsce źle dzieje” dziwi trochę mniej, gdy przeczytamy, że słowa do tej piosenki napisał Zbigniew Hołdys. Nie tylko on został zaproszony do stworzenia tekstów – także Bogdan Olewicz, Marek Dutkiewicz, Jacek Cygan.


Sama kompozycja „10 lat samotności” jest ładna. Hipnotyczny motyw klawiszowy bardzo w tym pomaga. Jako najjaśniejszy punkt tej płyty dla mnie jawią się „Maski”. Nie spodziewałem się tak porządnego rockowego utworu, a tu proszę bardzo. Przyłożyli panowie porządnie. Jest kilka ładnych, przyjemnych piosenek, np. „Powrotów nie ma już”. Przy „Ziemia jest płaska” przywołującym momentami muzycznie Arkę Noego, a konkretnie przy tekście o teoriach spiskowych można się uśmiechnąć. Poza tym różne rodzaje ballad – „Lubię patrzeć kiedy śpisz” w średnim tempie i z trochę tandetnym motywem klawiszowym, bardzo rzewne „Nowa podróż” i „Droga” (ona aż bardzo, bardzo), a także power ballada „Niebo co dzień”. W końcówce zespół flirtuje z country („Ślepy traf”) i reggae („Czego Ty od życia chcesz”). Przy słuchaniu „To dobry moment” czuć, że z tekstu przebija hołd dla Romualda Lipki. Czuć też w kompozycji chęć zamknięcia płyty utworem z wielką dawką podniosłości. Wady: niektóre utwory za bardzo trącą myszką i są byle jakie, zwłaszcza nawiązujący do lockdownu „Odwołany lot” czy nadająca się do potańcówki w Ciechocinku, słaba „Zdolna jesteś to wiesz”. Zdarzają się też piosenki z tandetnymi momentami psującymi odbiór całości, o czym trochę wspomniałem wyżej.

Całościowo materiał wypada jednak godnie. Nie jest to arcydzieło, ale uważam, że jest nieźle. Spodziewałem się – biorąc pod uwagę okoliczności – bardziej posępnej płyty, a znalazło się miejsce na sporo optymistycznych utworów, choć w ostatniej kompozycji czuć, że emocje podczas tworzenia były silne i album stanowi hołd dla zmarłego kolegi.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load