Recenzje

2021-10-15
Efterklang - "Windflowers"
Efterklang nie muszą swojej publiczności niczego udowadniać; a mimo to, po raz kolejny, przynoszą album zaskakujący swoją magią, pomysłowością, zagadkowością, entuzjazmem i artyzmem.
Wykonawca: Efterklang
Wytwórnia: Efterklang
Rok wydania: 2021

Za każdym razem jest inaczej, chociaż wciąż trzymają się tej dobrze znanej skandynawskiej estetyki, która w naszym kraju pada na szczególnie podatny grunt. Od dwudziestu lat Efterklang przesuwa swoje bariery: od emocjonalnego eksperymentu, przez nordycką elektronikę, po pop w stylu The Divine Comedy lub Belle & Sebastian. Ich szósty album Windflowers to dalszy rozdział podróży, w której Mads, Rasmus i Casper są bardziej twórczymi pasażerami, aniżeli pilotami. Tu nie ma stacji końcowej; tu liczy się droga, oraz wszelkie przygody, jakie przynosi. Takie podejście przyniosło nie tylko jedną z ich najbardziej zwięzłych, bezpośrednich i pewnych siebie płyt; to także próba charakteru, zmysłu improwizacji, twórczego instynktu i więzi, jaka cementuje Efterklang od lat.

Windflowers to płyta już prozaicznie covidowa; powstała w czasie, gdy zespół miał koncertować, co rzecz jasna pokrzyżował globalny kryzys pandemiczny. W dość jednoznaczny sposób, ten krążek jest katalizatorem energii twórczej, jaka miała iść na zmarnowanie w lockdownie. To także owoc pracy przy ograniczonych możliwościach nagraniowych, gdy wielu muzyków sesyjnych nie mogło dołożyć swoich trzech groszy do tych barokowych konstrukcji, z jakich Efterklang słynie od czasu Parades i Piramidy. Każde wyzwanie losu można przekuć w przestrzeń twórczą, wrócić do podstaw i zaakceptować własne ograniczenia. Windflowers stało się ćwiczeniem polegającym na wykorzystaniu ogromnego potencjału i doświadczenia, jakie drzemie w duńskim trio. To także rodzaj memento, po co w ogóle robią to, co robią. Nie ma wątpliwości, że na płycie nie słychać ‘trybu awaryjnego’, lecz ‘powrót do szkoły’ – radość tworzenia, wspólną zabawę, wrażliwość na melodie i innowacje.

Charakter Windflowers to bogactwo dźwięków i intymność wykonania; to transmisja ‘kieszonkowej symfonii’ o samotności, naturze i kosmosie w domowych pieleszach. To trzej przyjaciele w czasie niepewności jutra i niestabilności świata, odnajdujący swobodę twórczą, czerpiący radość z muzyki w postaci eskapistycznej pauzy w czasie. Wyszedł im z tego nie tylko nowoczesny ‘chamber-pop’, w którym kompozytor-wizjoner zadbał o każdy szczegół, ale i harmonijna podróż w kosmos w stylu AIR, oraz ta wszechobecna skandynawska czystość, tajemnica i chłód. Windflowers to przejazd przez wszystkie pory roku, od jasnego słońca („Dragonfly”) po burze śnieżne („House On A Feather”). To oszczędna elektronika i bogate harmonie, przestrzenne i urzekające kompozycje, a nawet zmysł kluczowej dla płyty przebojowości. Brzmienie tego zespołu nieustannie się rozrasta, przenika do świata słuchacza i po raz kolejny oczarowuje, zaprasza do środka i krzepi poczuciem wspólnoty.


Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load