Recenzje

2016-11-12
Nouvelle Vague - "I Could Be Happy"
Grupa Nouvelle Vague nagrała nowy album z coverami. Płytę ocenił nasz recenzent Jakub Oślak.
Wykonawca: Nouvelle Vague
Wytwórnia: Kwaidan Records
Rok wydania: 2016

Popularność bossa novy w dzisiejszych czasach zawdzięczamy modzie na wszystko co z innych epok, rozpanoszonemu estetyzmowi, oraz idei życia „pół-żartem pół-serio”. Ten styl, który wykiełkował ze spotkania kultury wyższej z rozrywkową, szybko stał się symbolem hedonizmu, upojenia blichtrem hajlajfu – ozdobą na salonach pachnących whisky i lakierem do włosów. To muzyka, która trafiła do eleganckich sklepów, modnych barów, a nawet poczekalni w gabinetach dentystycznych jako idealne tło - koi nerwy, nastraja szampańsko. To dźwięki do przysłowiowej windy – powierzchowna przygrywka w drodze po złote runo, aromat sukcesu i dobrego czasu.

Nouvelle Vague to francuska ekipa powstała w czasach, gdy bossa novę odgrzebano na strychu i odkryto w niej coś więcej, niż muzykę do windy. Parają się sztuką „dobrego coveru” – ukazywania pozornie znanych piosenek w zupełnie innym, często przewrotnym świetle. A czy może być coś bardziej przewrotnego, niż wzięcie na warsztat żelaznych hymnów punk- i post-punkowych i zagranie ich właśnie w stylu bossa nova? The Clash, Ramones, Joy Division, The Buzzcocks, P.I.L., Killing Joke – lista jest długa. Wszyscy oni dostąpili zaszczytu rozbrojenia z alternatywy na rzecz słodkiego jak pączek głosu, wesołego „plumkania” na gitarze oraz najłagodniejszego rytmu pod słońcem.  

I nie inaczej jest na ich nowej płycie „I Could Be Happy”, gdzie znajdziemy wykoniania piosenek takich artystów jak Cocteau Twins, The Cure czy Brian Eno. Nie będą one niczym zaskakującym dla tych, co już znają twórczość Nouvelle Vague. Wszystko odbywa się zgodnie z zasadami bossa nova, jak gdyby przy mikrofonie stała Astrud Gilberto a przygrywał jej Antonio Carlos Jobim. Są tu także Ramonesi ze swoim „I Wanna Be Sedated”. I ten właśnie utwór, a w zasadzie jego wykonanie, chciałbym wyróżnić. To najlepszy symbol tej pięknej i żartobliwej estetyki, oraz całej idei Nouvelle Vague. To rzecz dla tych, co lubią łapać się na zaskoczeniu – co to jest, czego ja właściwie słucham, skąd znam te słowa?

Warto zaznaczyć, że na „I Could Be Happy” po raz pierwszy (o ile mi wiadomo) słychać autorskie numery Nouvelle Vague. To efekt dojrzewania artystycznego zespołu, który wyraźnie zrozumiał, że czas powoli kończyć z pewną narzuconą z góry formułą. Nawet najlepszy dowcip nie śmieszy tak samo za czwartym, piątym razem. Zwracam szczególną uwagę właśnie na te kompozycje, śpiewane po francusku. Stanowią one dowód witalności i ponadczasowości muzyki rozrywkowej z dawnych katalogów, takich właśnie jak bossa nova, chanson, czy calypso. W porównaniu z nimi cała reszta tych coverów może z powrotem wylądować w barze, gdzie będzie miło zaskakiwać gości przy drinku.

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load