Recenzje

2016-12-26
Simple Minds - "Acoustic"
Simple Minds postanowili zmierzyć się ze swoimi największymi utworami, podając je w akustycznym anturażu.
Wykonawca: Simple Minds
Wytwórnia: Universal Music Polska
Rok wydania: 2016

Już w otwierającym krążek kawałku „The American”, słychać w jaki klucz aranżacyjny obrali Szkoci. Jest więc dość stylowo, nieco folkowo (czy Gordon Goudie, który tutaj powrócił do składu grupy, gra na mandolinie?) i śpiewnie. W kolejnym „Promised You A Miracle” gościnnie pojawiła się wokalistka KT Tunstall, która swoim głosem nadała bluegrassowego klimatu. „Glittering Prize” utrzymany jest w podobnym nastroju, co poprzednicy, przy czym Jima Kerra wspomagają tu w chórkach na zmianę Sarah Brown i basista Ged Grimes. Nieco ciekawiej wypada „See The Lights”, które poniekąd daje pojęcie o tym, jak w wersji akustycznej zabrzmiałoby… U2 (barwa głosu Kerra). Dużo gęstszym i bujnym folkowym aranżem charakteryzuje się natomiast „New Gold Dream (81-82-83-84)”, gdzie maksimum mocy odsłania przede wszystkim refren. Rewelacyjnie zaś wypada „Someone Somewhere In Summertime”. Za sprawą kapitalnego, jednolitego basowego groove’u, numer miarowo i pulsująco płynie do przodu. Nieco spokojniej wypada oczywiście „Waterfront”, który jednak w obliczu poprzednika jest jeszcze innym smaczkiem. Bardziej sennym, momentami nawet mglistym, choć ponownie ocierającym się gdzieś o U2 - zwłaszcza o te z lat 80. Za to „Sanctify Yourself” świeci mocą gospel i optymizmem. Urozmaica go dodatkowo partia harmonijki, na której zagrał Goudie. Z kolei „Chelsea Girl” spokojnie można puścić na dowolnej domówce. Gwarantuje, że każdy zacznie kołysać się w rytm tej wersji przeboju Simple Minds, pochodzącego pierwotnie z debiutu 1979 roku - „Life In A Day”. Najsłabiej w tym gronie wypada natomiast „Alive And Kicking”, który na tle innych utworów  po prostu niewiele wnosi. Zaś bodaj największy hit zespołu „Don’t You (Forget About Me”), nie stracił co prawda energii oryginału, ale utrzymuje poziom wykonawczy jedynie na tej samej pozycji, co inne utwory na „Acoustic”. Pełnym uroku zakończeniem krążka jest natomiast delikatna, atmosferyczna wersja „Long Black Train”, która zdaje się mówić słuchaczowi: Dziękujemy. Dobranoc

„Acoustic” jeszcze raz odsłoniło piękno utworów Simple Minds. Szkoda tylko, że zespół nie pozwolił sobie na więcej szaleństw muzycznych, zwłaszcza, że repertuar grupy idealnie nadaje się do różnych zabaw brzmieniowych. Przez to całość jest dość sterylna i w pewnym sensie „bezpieczna”. Pozostaje czekać zatem na pełnoprawny album grupy z premierowym materiałem.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load