Recenzje

2017-01-10
The xx - "I See You"
Ponad dwa lata spędzone w studiach nagraniowych. Sesje w Reykjaviku, Londynie, Nowym Jorku. Londynie i Marfie w Teksasie. Owoc tych podróży to najbardziej optymistyczny i przebojowy album The xx. Choć nadal słychać tu echa minionych dokonań tego zespołu.
Wykonawca: The xx
Wytwórnia: The Young Turks / Sonic Records
Rok wydania: 2017

Już podczas sesji nagraniowych "I See You" muzycy The xx podkreślali, że upływają one w relaksującej atmosferze i po raz pierwszy nie czują oni presji związanej z nagrywaniem nowego materiału. Nowe piosenki to także echo ostatnich solowych poczynań muzycznego i producenckiego mózgu The xx czyli Jamiego xx. W 2015 roku wydał on solową płytę "In Colour", która przyniosła mu prestiżową Mercury Prize w kategorii Best Dance / Electronic Album. Produkował także utwory Drake'a i Alicii Keys, stworzył muzykę do baletu "Tree of Codes". Ten flirt z twórczością artystów spoza nurtu zbliżonego do tego, co prezentuje The xx musiał zostawić ślad w muzycznej świadomości Jamiego. "I See You" to także świadectwo muzycznej dojrzałości The xx. Pierwsza płyta trio, choć bardzo dobra, naznaczona była debiutancką niepewnością, dużą dawką nieśmiałości. Na wydanym w 2012 roku intymnym i wyciszonym albumie "Coexist" The xx zaczęli się wychodzić z cienia na światło dzienne, ale słychać było, że nie zaprezentowali tam jeszcze pełni swoich możliwości. Zrobili to w końcu na trzecim wydawnictwie. Najbardziej przebojowym, piosenkowym i najbardziej zrelaksowanym. 

Na "I See You" jest kilka kompozycji, które z powodzeniem mogą stać się radiowymi hitami. Największym zaskoczeniem (na szczęście 'in plus') jest otwierający album utwór "Dangerous". Wesoło brzmiące 'dęciaki' kojarzące się z...reggae, słoneczny, optymistyczny nastrój - niejeden fan zespołu spojrzy na okładkę płyty i sprawdzi czy to na pewno album The xx. Najbardziej zaskakujące jest w tym wszystkim to, że to brzmienie idealnie pasuje do tego trio! Inny potencjalny hicior z tej płyty to kompozycja znana z pierwszego singla czyli "On Hold". Ten taneczny numer to ewidentne echo dokonań Jamiego xx z jego solowego albumu "In Colour". Od razu dodajmy: taneczny, ale niebanalny. Świetna melodia, fajne, charakterystyczne dla The xx dialogi wokalne pomiędzy Romy Madley Croft i Oliverem Simem. Nogi same ruszają do tańca! Ciekawie brzmi także "A Violent Noise" z podkładem muzycznym kojarzącym się z, uwaga!, euro-housem. Zaskoczeni? Posłuchajcie tego kapitalnego utworu. 

Jest na "I See You" także kilka utworów stonowanych. Tu na wyróżnienie zasługują: "Lips" brzmiące nieco jak Kate Bush z lat 70. przeniesiona do 2017 roku; bardzo intymne, zaśpiewane przez Madley Croft nieomal a capella z towarzyszeniem jedynie gitary "Performance" czy zamykające płytę wyciszone "Test Me" znowu z pięknym śpiewem wokalistki The xx. Lecz nawet te kompozycje, choć mają w sobie sporą dawkę nostalgii i delikatności, nie są pozbawione optymizmu oraz światła. To już nie jest to mroczne, zamglone The xx z poprzednich płyt. Choć nadal czarują słuchaczy delikatnym, charakterystycznym brzmieniem gitary, rewelacyjnymi melodiami oraz, creme de la creme tego zespołu, wspomnianymi już wokalnymi dialogami pomiędzy Oli Simem a Romy Madley Croft. Niby jest to to samo The xx, ale jednak słychać, że zespół poszedł o duuuży krok do przodu.

Po wydaniu albumu "Coexist" wydawało mi się, że będzie trudno im przeskoczyć wysoko zawieszoną poprzeczkę. Myliłem się. "I See You" to poziom dostępny dla niewielu. Co dalej? Mam nadzieję, że przekonamy się już wkrótce. Może za rok, najpóźniej za dwa lata. Ja będę czekał z niecierpliwością. 

Autor: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load