Recenzje

2017-01-26
Mick Harvey - "Intoxicated Women"
Nie minął nawet rok od wydania „Delirium Tremens”, a Mick Harvey ponownie uracza nas zbiorem interpretacji piosenek Serge’a Gainsbourga.
Wykonawca: Mick Harvey
Wytwórnia: Mute Records
Rok wydania: 2017

To już czwarta płyta inspirowana twórczością tej nietuzinkowej postaci, kluczowej dla francuskiej pop-kultury i artystycznej świadomości. Mick Harvey ponownie tłumaczy teksty Gainsbourg na angielski – ale nie tylko, o czym za chwię – oraz przedstawia korowód mniej lub bardziej znanych głosów (w tym swojego syna, Solomona) w duetach. Ponownie mamy okazję oddać się dyskretnemu urokowi burżuazji oraz bohemy, ujętemu w ramy muzyki w oparach smrodu cygar, słodyczy likieru Cointreau, hedonizmu oraz eleganckiej melancholii.

Można długo spekulować, co pociąga Harveya w twórczości Gainsbourg do tego stopnia, że ten zdecydował się już po raz czwarty oddać hołd słynnemu Francuzowi. Nie on pierwszy ani nie ostatni, odpowie sceptyk; owszem, ale Harvey nie przychodzi znikąd. Pozwala mu na to bagaż muzycznych doświadczeń, czy to z Nickiem Cavem, Crime & the City Solution, czy wreszcie PJ Harvey. Dekadencja, elegancja, alkoholowy ciąg oraz tajemnica – to są te elementy talentu Harveya, które sprawiają, że sięgamy po wszystko sygnowane jego nazwiskiem żądni wrażeń. A jego fotografia z wkładki do „From Her To Eternity” śmieję się złośliwie wiedząc, że to tylko część skrywanej przez niego enigmy.

Być może to sprawia, że słuchając już pierwszej piosenki na „Intoxicated Women” możemy doznać szoku, który pozostanie w nas na dłużej. Oto bowiem Harvey bierze na warsztat bodaj najsłynniejszy utwór Gainsbourg, a mianowicie „Je t'aime moi non plus” - i tłumaczy go na niemiecki! To niewątpliwie największy dynamit na płycie, który – niestety – wpływa na odbiór reszty. Trudno się bowiem nie uśmiechnąć, gdy niemiecka piosenkarka Andrea Schroeder, wzorem Jane Birkin, wzdycha przeciągle do mikrofonu i nuci w ekstazie Ich liebe dich, oh ja, oh meine Liebe... czy to zamierzona trawestacja, czy też wpływ uroków Berlina – Harvey tym jednym kawałkiem daje ostro do pieca.

Dalej jest już spokojniej, ale równie interesująco i żartobliwie. Po otwierającym numerze, który jest poza konkurencją, warto wyróżnić „Contact” w stylu kosmicznego easy-listeningu Stereolab. Za to następujące po nim melancholijne „Prévert's Song”, a przede wszystkim „The Eyes to Cry”, sprowadzają wszelki dobry humor na zalany deszczem paryski bruk. Pożartowaliśmy sobie, ale prawdziwa sztuka to krew, pot i łzy – oraz używki – i w takim nastroju pozostajemy do końca płyty. Głos Harveya świetnie kontrastuje z kobietami w duetach – swoistych rozmowach między bohaterką a wodzącym na pokuszenie wężem – jak i w solowych balladach-spowiedziach ( „Lost Loves”).

„Intoxicated Women” to płyta intrygująca, zajmująca, a przede wszystkim różnorodna. Obok piosenek rubasznych, wręcz burleskowych kwitną gorzkie deszczowe żale, wprost z filmów Godarda czy Truffaut. Niezwykle silnym punktem płyty jest gama głosów zaproszonych przez Harveya wokalistek. Do tego każda z interpretacji jest zaaranżowana na swój własny sposób i ciężko jest odszukać choćby dwie, podobnie brzmiące piosenki. Całość zaś wieńczy niezwykła „Cargo Cult”, uwodząca lynchowskim klimatem, ale podpisana triumfalnym, finałowym szałem. Czy czwarta część jakiejkolwiek twórczej serii może być udana? Ano może, zasługa w tym Micka Harveya. 

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load