Recenzje

2015-11-19
LemON - "Etiuda Zimowa"
Zespół LemON wychodzi naprzeciw słuchaczom nadążając za przedświątecznym trendem wydawania płyt i piosenek związanych z kolędami i Bożym Narodzeniem.
Wykonawca: LemON
Wytwórnia: Warner Music
Rok wydania: 2015

Słuchanie „Etiudy zimowej” rozpoczęłam z dużą dozą niepewności. Zespół, który właściwie słynie z nadawania nowych trendów w muzyce nagle sam staje się jednym z elementów świątecznej machiny wydawniczej. Domniemywać można, że pomysł wydania albumu zrodził się po sukcesie jednej z piosenek, która zagościła na poprzedniej płycie zespołu. Mowa o „Płatku” – delikatnej świątecznej pastorałce, która spotkała się z pozytywnym odbiorem. Pojawia się ona także notabene na „Etiudzie zimowej. Poza tym mamy nastrojowe kolędy: jest radosne „W żłobie leży”, spokojna „Mizerna cicha” oraz w dwóch wersjach językowych (polskiej i zapewne łemskiej) „Cicha noc”/„Tycha nicz”. Pozostałe części „Etiudy…” składają się z przeważnie nastrojowych pastorałek („Do świąt”, „A u swiecie nam”). Szczególnie wyróżnia się nastrojowa solówka fortepianowa oraz dzwonki w tle w „Szczedryku” oraz wręcz góralskie „Dobryj weczer tobi”. „Grudniowy” jest typową świąteczną piosenką. Na zakończenie pozostawiłam sobie tytułową „Etiudę zimową”, która przewrotnie rozpoczyna album. Psychodeliczny, mocny wstęp przemieniający się zaraz potem w pianino z nastrojowym wokalem Igora Herbuta oraz dochodząca do tego delikatna w tle gitara – to w zasadzie najciekawsza piosenka na płycie. Do tego nieco wyróżniający się w porównaniu do pozostałych tekst przepełniony wątpliwościami na gruncie miłosnym, który udało się przemycić w bożonarodzeniowym zestawieniu.

Najwierniejsi fani zespołu pewnie nie będą zawiedzeni. Trzeba pamiętać o wysokim poziomie muzycznym formacji oraz o ogromnej wrażliwości Igora Herbuta. Niestety w procesie produkcji ostatni element został zaniedbany, bowiem chwilami wokal zlewa się z tłem muzycznym powodując utrudnienia w odbiorze tekstów. Niemniej jednak album nadaje się na chłodne zimowe wieczory przy kominku i gorącej herbacie. Mimo to wciąż liczę, że wraz z kolejną płytą powróci stary LemON…

Autor: Natalia Zakolska


End of content

No more pages to load