Recenzje

2015-12-21
Baroness - "Purple"
Grupa Baroness kontynuuje kolorową serię. Tym razem przyszła pora na purpurę.
Wykonawca: Baroness
Wytwórnia: Abraxan
Rok wydania: 2015

„Purple” zaczyna się solidnym „Morningstar”, które pozazdrościć mogliby nawet koledzy z niedalekiej Atlanty, czyli grupa Mastodon. Wykręcone, acz nośne partie gitar, szybkie przejścia na perkusji i ten charakterystyczny, melodyjny głos Johna Baizleya. Kolejny singlowy „Shock Me” zaskakuje klawiszowym wstępem, który spotęgowany chóralnym refrenem, przechodzi w jedną z najbardziej melodyjnych części całej płyty. „Try To Disappear" podtrzymuje ten kierunek, a pogłosowa solówka gitarowa umiejętnie wzbogaca ten utwór. „Kerosene" ma z kolei w sobie coś z klimatu nagrań The Mars Volta. Podobnie gęsta warstwa muzyczna i zakręcone „wtrącenia” czy to po stronie wokalnej, czy po stronie rytmicznej pozytywnie zaskakują. Przeciwieństwem tych szaleństw jest nastrojowa dwu i półminutowa miniatura „Fugue”, co można potraktować jako wstęp do „Chlorine & Wine” – kulminacyjnego fragmentu „Purple”. Utwór ten bowiem zawiera w sobie wszystkie elementy całej płyty w jednym momencie, a rozmachem i chwytliwością przypomina dokonania Queen. Na tym tle dość przeciętnie wypada nerwowy „The Iron Bell”. Zaś kolejny „Desperation Burns” brzmi już niemalże jak zrzynka z wymienionych wyżej Mastodon. Płytę wieńczy spokojny „If I Have To Wake Up (Would You Stop The Rain)" oraz kosmiczne kilkunastosekundowe outro „Crossroads Of Infinity”

Baroness zachwycają na “Purple” melodyjnością i przebojowością. Proszę nie zrażać się tymi przymiotami przy pierwszym odsłuchu, bowiem zawartość płyty dość umiejętnie uwodzi słuchacza, zaś koncert grupy, który odbędzie się 18 marca w warszawskiej „Proximie” zapowiada się bardzo obiecująco i… skocznie.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load