Wywiady

Agata Nizińska

2018-04-10

Aktorka, wokalistka i autorka tekstów Agata Nizińska opublikowała debiutancki album "NiePOKORNA". Premiera wydawnictwa była okazją, aby porozmawiać w Artystką.

Rozmowa z: Agata Nizińska

- Obserwując Twoją artystyczną biografię można dojść do wniosku, że przez kilka ostatnich lat szukałaś swojego miejsca. Zanim wydałaś album „Niepokorna” występowałaś w kabarecie, teatrze, w serialach. Co było impulsem do nagrania tej płyty?

- Zgadza się, ale muzyka była zawsze obecna w moim życiu. Śpiewam od kilkunastu lat, a od 10 lat zarabiam na muzyce. Brałam udział m.in. w projekcie coverowym, komponowałam swoje autorskie piosenki. Aby stworzyć płytę „Niepokorna” musiałam do tego dojrzeć. Dopiero teraz poczułam, że mam coś ważnego do powiedzenia, coś co pozwala mi zadawać pytania. Bo na tej płycie zapraszam słuchaczy do dyskusji. Być może wcześniej nie było to tak atrakcyjne? Poza tym ważne było dla mnie znalezienie odpowiednich ludzi, z którymi tworzyłam te utwory i dobrego managementu, w którym są dwie wspaniałe dziewczyny, które mi bardzo pomagają. A nie jest to łatwy projekt.

- Słuchając tej płyty z przyjemnością odnotowałem, że praktycznie nie ma tu elektroniki. To była Twoja decyzja?

- Tak, to była całkowicie moja decyzja wynikająca głównie z tego, jaką muzykę lubię. Zawsze marzyłam, aby nagrać płytę blues-rockową. Gdy powstawała „Niepokorna” musiałam iść na kompromisy. Jestem wychowana na muzyce z lat 60-tych i elementami, które łączą brzmienie tego albumu z tamtym okresem są instrumenty dęte charakterystyczne dla tamtej epoki oraz groove, który nie jest do końca popowy.

- W powstawaniu piosenek, które trafiły na „Niepokorną” udział brało kilku producentów i autorów tekstów, w tym m.in. Marcin Kindla, Patrycja Kosiarkiewicz, Przemek Puk czy Konrad Biliński. Jaki był Twój udział w tworzeniu tego materiału?

- Od samego początku tworzenia tego albumu miałam rozpisane, jak ta płyta ma brzmieć od A do Z i mniej więcej o czym mają być teksty, bo jestem autorką większości z nich. Z reguły jest tak, że jeden kompozytor i jeden producent jest odpowiedzialny za warstwę muzyczną. Nie wyobrażam sobie, aby jeden kompozytor napisał dwanaście dobrych utworów. Tymczasem tutaj wybrałam pięć różnych kolektywów muzycznych i wzięłam od nich to, co wydawało mi się najlepsze. Było dużo tych propozycji i mieliśmy komfort wyboru. To był bardzo długi proces trwający 1,5 roku. Część tekstów powstała do już gotowej muzyki, ale okazywało się, że warstwa dźwiękowa jest super, ale tekst nie pasował. Były też sytuacje w drugą stronę, gdy muzyka została skomponowana pod istniejące już słowa.

- No właśnie, dlaczego nawiązałaś współpracę z Patrycją Kosiarkiewicz, która napisała słowa do aż pięciu utworów?

- Bo pisze bardzo dobre teksty. Jest artystką, która świetnie czuje słowo. Jest to dla mnie bardzo ważne, gdyż sama jestem aktorką i pochodzę z aktorskiej rodziny. Uważam, że we współczesnej polskiej muzyce jest za mało dobrych tekstów piosenek, za mało uwago zwraca się na warstwę słowną. Patrycja jest osobą, która bardzo sprawnie operuje słowem i opowiada nim ciekawe historie. Pomyślałam sobie, że chciałabym, aby posłuchała tych piosenek i tego, jakie pytania chcę w nich zadać. Patrycja pobawiła się rymem, rytmem i dzięki temu powstały fajne teksty. Ta płyta jest trochę w dualizmie. Dobro - zło. Miłość toksyczna - miłość idealistyczna. Ying – yang. Czerń i biel, tak jak na okładce.

Zasługą Patrycji jest też to, że na „Niepokornej” znalazły się również moje teksty. Miałam duże opory przed ich publikowaniem, a ona mi powiedziała, że są naprawdę dobre.

- Jak Ci się śpiewało teksty jej autorstwa?

- Patrycja wręcz idealnie trafiła w to, co ja chciałam przekazać w tych tekstach. Moje uczucia, nastroje. Gdy nagrywałam te utwory, to czułam się, jakbym to ja była autorką tych słów.


- Wśród tekstów napisanych przez Ciebie są dwie piosenki, w których nawiązujesz do świata celebrytów. Są to „Elity” z kapitalnie wykorzystanym samplem z przemową Twojego dziadka Wojciecha Pokory z ostatniego odcinka serialu „Kariera Nikodema Dyzmy” oraz „MsWanna Be”. To owoc Twych obserwacji tego światka? Był czas, gdy często pojawiałaś się na „ściankach” na imprezach celebryckich.

- Od dłuższego czasu już się tam nie pokazuję, ale faktycznie jakiś czas temu był taki moment, gdy rzeczywiście tam się pojawiałam. Ale było to związane z promocją projektów, w których brałam udział. Wydaje mi się, że wtedy nie miałam jeszcze do końca świadomości, jak ten świat celebrytów funkcjonuje i mogę powiedzieć, że byłam tam trochę wsadzona na siłę. Było mi z tym bardzo źle. Nie był to ani mój styl ani nie wydawało mi się to potrzebne. „Ms Wanna Be” to piosenka o stosunku kobiet do kobiet i o tym, do czego to wszystko zmierza. Gdzie są ideały? Gdzie jest emancypacja kobiet? Co z walką o prawa kobiet? Mówi się, że mężczyźni nam nie pomagają, ale czy my same sobie nawzajem pomagamy? No nie wiem. I właśnie pytam: czy powinniśmy akceptować te zjawiska jako kobiety czy też może powinniśmy z tym walczyć? W utworze „Elity” zapraszam słuchaczy do dyskusji na temat: gdzie są dziś elity? Czy są one w ogóle potrzebne? I ten fragment „Kariery” z monologiem mojego dziadka jest jak najbardziej aktualny, co potwierdził mi niedawno mój 25-letni kolega. Powiedział mi: „Aga, ale my to wszyscy znamy!”. Pomyślałam, że przez te 40 lat, bo film powstał pod koniec lat 70-tych nic się z tymi elitami w Polsce nie zmieniło. Przecież ostatnio, po śmierci Wojciecha Młynarskiego, Maleńczuk nagrał jego utwór „Wymiana jElit”. Jelit czyli elit.

- Nawiązałaś do Wojciecha Młynarskiego. Odnoszę wrażenie, że masz ochotę na tej płycie nawiązać także do stylistyki polskiej piosenki poetyckiej i kabaretowej z lat 60-tych oraz 70-tych minionego wieku.

- Tęsknię za tamtymi klimatami. Pod koniec lat 60-tych istniała Kabaret Owca, w którym udział brał m.in. mój Dziadek, a także Jerzy Turek, Stanisław Tym, Jerzy Dobrowolski. Potem był Kabaret Dudek Edwarda Dziewońskiego z takimi sławami jak np. Jan Kobuszewski, Wiesław Michnikowski. Nie zapomnijmy też o Kabarecie Olgi Lipińskiej, w którym także występował mój Dziadek. Miałam zaszczyt poznać tych wszystkich aktorów, którzy bawili się słowem, tworzyli świetne, przezabawne skecze, wykonywali niezapomniane utwory. Jak już wspomniałam na początku, bardzo chcę nagrać album w klimatach bluesowych i być może uda mi się to zrobić na kolejnej płycie. Ale już na „Niepokornej” udało nam się stworzyć coś, co chyba jest rzadko spotykane, a więc połączyć elementy r’n’b i bluesa z piosenką aktorską oraz kabaretową. Jak już wiesz, jestem mocno związana muzycznie z latami 60-tymi oraz 70-tymi XX wieku. Uwielbiam Claptona, Stonesów, BB Kinga, Led Zeppelin i udało mi się przemycić te elementy na moją płytę i połączyć w całość z klimatami kabaretowymi, teatralnymi. Jak nam to wyszło, nie wiem. Niech słuchacze osądzą (śmiech).

- Czy wydanie tej płyty oznacza, że kończysz karierę aktorską?

- Nie, jedynie na czas jakiś zawieszam. W najbliższych miesiącach będę promować „Niepokorną” na koncertach, ale nie odżegnuję się od aktorstwa.

- Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek