Wywiady

Łukasz Drapała (Chemia)

2015-09-30

Łukasz Drapała – autor tekstów, kompozytor, ale przede wszystkimi wokalista zespołu Chemia. Przygodę z muzyką rozpoczął w liceum. Ta przygoda przerodziła się w wyboistą drogę, która trwa do dziś. W wywiadzie dla CantaraMusic.pl opowiedział o pracy nad niedawno wydaną płytą Chemii oraz o innych projektach, w których można go spotkać.

Rozmowa z: Łukasz Drapała

Natalia Zakolska: Podobno dobre płyty powstają w bólach, jak to było z „Let me”?

Łukasz Drapała: Nie wiem, czy dobre płyty powstają w bólach, bo słyszałem wiele dobrych płyt, które powstały w tydzień i bezboleśnie. Pewnie zależy to od aktualnego ładunku emocjonalnego, jaki posiadamy, gdy zaczynamy coś tworzyć, na jakim etapie życia jesteśmy. My chyba byliśmy w całkiem niezłym etapie, ponieważ zespół się ukształtował, jeśli chodzi o skład osobowy. Wcześniej wydaliśmy płytę „The One Inside”, która może nie zawojowała świata, ponieważ jesteśmy mało znanym zespołem i nie mieliśmy wsparcia promocyjnego, ale recenzje były całkiem pochlebne. Podczas pracy nad „Let me” byliśmy naładowani pozytywną energią! Płyta powstawała dość długo, bardzo ciężko jest spotkać się nam na próbach. Z Wojtkiem Balczunem pisaliśmy piosenki dość szybko, był materiał. Jednak zawsze musimy być w pełnym składzie, posiedzieć kilka godzin i pograć. Potem potrzebowaliśmy trochę czasu, żeby wszystko nagrać i zrobić z tego demo. Wtedy mogliśmy posłuchać, jak to brzmi i czy ma szansę zaistnieć. Dzięki tym nagraniom dotarliśmy do Mike'a Frasera i mogliśmy pokazać materiał naszemu przyszłemu współpracownikowi.

NZ: Jak nawiązaliście kontakt z Mike'm Fraserem, jak zaczęła się Wasza współpraca?

ŁD: Nasz przyjaciel Marc LaFrance, który współpracuje z nami od dawna, wszystkim się zajął. Jak to bywa w branży muzycznej – ludzie się ze sobą znają. My przekazaliśmy mu demo, Marc przekazał Mike'owi i Mike pomimo napiętego grafika na parę lat naprzód znalazł dla nas czas. Udało nam się uzbierać pieniądze na dwa tygodnie współpracy, czyli tyle czasu, ile mógł dla nas zarezerwować. Nasze piosenki spodobały się Mike'owi, demo zawierało dziesięć utworów, jednak Mike przyleciał do Polski, dzięki czemu mogliśmy zaprezentować mu ich szesnaście. W efekcie razem pracowaliśmy nad płytą. Bardzo ważne i nobilitujące było to, że o decyzji Mike'a decydowała jakość piosenki. Mike nie patrzy przede ws zys tkim na pieniądze, raczej interesuje go zawartość muzyczna, ponieważ nie chce psuć sobie reputacji, chce popracować nad czymś ciekawym.

NZ: Następną płytę też zamierzacie współprodukować z kimś z zagranicy?

ŁD: Myślę, że tak. Tam jest duży wybór realizatorów zajmujących się stricte muzyką rockową, która stamtąd de facto jest. W Polsce oczywiście też jest wielu dobrych realizatorów, jednak język współpracy nad muzyką rockową jest nam bliższy tam. Zresztą – i w recenzjach czytamy, że gramy muzykę stamtąd. Nie odrzucamy oczywiście współpracy z kimś z Polski, nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Może okaże się, że wybór padnie na kogoś stąd? Myślę jednak o kimś z zagranicy, ponieważ taka współpraca stała się już trochę naszą tradycją i automatycznie ta myśl jest w mojej głowie. 

NZ: I tak z powodzeniem gracie na całym świecie. Jak odbierasz spojrzenie na rocka w Polsce i za granicą?

ŁD: Za granicą jest chyba bardziej naturalne. Niedawno mieliśmy krótką trasę w Niemczech i tam przyjęto nas bardzo entuzjastycznie. W Polsce, mówiąc brzydko, trzeba trochę popracować nad fanem. To nie jes t zarzut. Jest on bardzo wymagający, na początku mało ufa, musi lepiej zapoznać się z muzyką. W Niemczech czy Wielkiej Brytanii od pierwszej chwili jest entuzjazm, w sklepiku sprzedawały się nasze płyty, koszulki, zawieszki... Mam wrażenie, że wynika to z tego, że tam muzyka rockowa towarzyszy ludziom od zawsze. U nas jest to raczej rodzaj blokady mentalnej wywołanej...językiem. Chociaż zmienia się to z każdym kolejnym pokoleniem, ale do dziś spotykam się z zarzutem w Internecie, że „Chemia to wstrętne prosiaki, bo śpiewają po angielsku”. Jest to o tyle dziwne, bo ci sami ludzie, którzy to mówią, z miłością słuchają zespołów zagranicznych. Co to za różnica czy jestem z Berlina czy ze Szczecina? Za granicą z wiadomych względów na to nie patrzą i może dzięki temu łatwiej pokonują blokadę. Jednak w Polsce to się zmienia wraz z młodymi ludźmi, który otwierają się na muzykę anglojęzyczną. Nie mogę tego oceniać na podstawie tylko kilku lat pracy. Nie mogę narzekać na koncerty w Polsce, ponieważ mamy świetnych fanów, jest ich coraz więcej! Gra się coraz lepiej, a sama przecież pamiętasz, że nie zaczynało się od tłumów. 

NZ: To prawda. Czy w takim razie okładką płyty też chcecie dotrzeć do serc fanów? W postaci człowieka w miejscu serca są drzwi, a za nimi światło...

ŁD: Z okładką jest jak z tekstami, każdy ma prawo interpretować po swojemu! Każdy widzi tak, jak w nim to gra. Tę grafikę znalazł Wojtek, chociaż przeglądaliśmy prace Tomasza Alana Kopery pół dnia. Bardzo nam się podobały! Nagle Wojtek przesłał mi grafikę i poczułem to samo, co on – od razu wiedziałem, że to musi być okładka naszej płyty. Dla każdego w zespole pewnie znaczyła coś innego... Dla mnie zadziałała na zasadzie pokazania tego, co mamy w środku, wyrzucenia w zasadzie nie wiadomo czego. Czy to frustracja, czy miłość, pożądanie, nienawiść... Tak samo jak z tekstem – produktem naturalnej ekspresji. Zobaczyłem grafikę ze swojej perspektywy: trzeba być twardym, chociaż popękanym jak kamień, na który wpływa wszystko, co możliwe. Na okładce jest nawet trochę mchu, stoi się na nim i walczy o coś, a to, co się chce z siebie wyrzucić, jest zamknięte na kłódkę. Ta światłość pomału wychodzi, jakby zaraz miała eksplodować. Zaraz potem pojawił się ten tytuł: „Let me”, czyli „Pozwólcie mi”, pozwólcie mi cokolwiek... Pozwólcie mi być prawdziwym, pozwólcie mi zaistnieć, pozwólcie mi mnie posłuchać, grać, być tym, kim chcę. To jest dzisiaj walka o rzeczywistość, jeśli chce się być muzykiem. Ciężko czasami za to przeżyć, a chciałoby się robić to, co się kocha. 

NZ: Chcecie zaistnieć w jakimś szczególnym kraju?

ŁD: Raczej szukamy ludzi, a nie obszarów geograficznych. Mi najbardziej zależy na Polsce. Tu jest mój dom, chciałoby się mieć największe wsparcie u siebie. Ważne, aby znaleźć ludzi podobnych do siebie, którzy tak samo jak my odbierają naszą muzykę. Ludzi, którzy ją lubią, w których pobudza ona receptory powodujące, że dzięki niej lepiej się czują. Interesuje nas przede wszystkim słuchacz bez względu na to kim jest i skąd jest. 

NZ: A jak trafiliście do angielskiego parku rozrywki MAGNE Science Adventure Center, gdzie nagrywaliście teledysk do „Fun Gun”?

ŁD: Długo rozmawialiśmy z Adamem Bakerem, który był pomysłodawcą tego szaleństwa. Jest bardzo pozytywnie zakręconym facetem, ma zwariowane pomysły! O jego scenariuszu i doborze miejsc dyskutowaliśmy bardzo długo. Stwierdziliśmy, że będzie wszystko pasować, bo chcieliśmy przekazać coś nie do końca oczywistego wynikającego z tej piosenki. Słyszałem różne interpretacje dotyczące tekstu, niektóre z nich krążyły wokół Klubu 27, jakoby była napisana w hołdzie dla tych, którzy trochę za wcześnie odeszli z tego świata. Mnie zainspirowały raczej wydarzenia, o których było głośno w telewizji. W tym wypadku chodziło o strzelaninę w kolejnej szkole. Adam natomiast przedłożył swoją interpretację. W teledysku mamy zupełnie inną historię, fabułę a'la Tarantino, ale w przyszłości, po apokalipsie. Wybór tego miejsca był podyktowany scenariuszem. Mogliśmy tam idealnie nakręcić wszystkie sceny w cieniach, z dymem i z iskrami. To były prawdziwe maszyny!

NZ: Nie baliście się?

ŁD: Bardzo się baliśmy! Iskry były olbrzymie, były specjalnie rysowane miejsca, w których kompletnie nie można było stać. Na szczęście zawsze jesteśmy przygotowani na takie sytuacje i kurażu dodawały nam kwadratowe butelki, które nas rozgrzewały, bo było bardzo zimno!

NZ: Wiecie już, która piosenka będzie następnym singlem?

ŁD: Nie mogę tego zdradzić, ponieważ nie jest to zbyt oczywiste. Na razie jesteśmy na etapie rozmów o teledysku. Jeszcze dwa, trzy tygodnie temu byliśmy pewni wybranej piosenki, tak teraz zastanawiamy się nad wszystkimi! Wzorem wyboru „She”, które jest singlem tylko w Polsce, wybierzemy następną piosenkę na podstawie tego, co ludzie piszą w Internecie. Komentarze są bardzo ciekawe, a tytuły się powtarzają. Może będziemy się tym sugerować, może nie? Zobaczymy. Mam wrażenie, że decyzje zapadną w tym tygodniu. Jeszcze dzisiaj jesteśmy umówieni z reżyserem, będziemy rozmawiać o scenariuszu teledysku. Jeśli okaże się, że sprawnie możemy wymyślić coś interesującego w krótkim czasie, padnie wybór na temat konkretnej piosenki, do której piszemy scenariusz. Jeśli okaże się, że tworzenie scenariusza nie idzie zbyt gładko, może będziemy się zastanawiać na temat dwóch jeszcze piosenek, które są w propozycjach. Cieszę się, że pojawiają się głosy, które mieszają nam w głowach! 

NZ: Co było Waszym typem?

ŁD: (śmiech) Nie daje Ci to spokoju! Nie mogę tego zdradzić, to będzie niespodzianka dla nas wszystkich! Nie wiem, co na to reszta zespołu, ale chciałbym tytuł zatrzymać w tajemnicy do samego końca, do samej premiery singla. Zupełnie bez zajawki, bez żadnego making of do dnia premiery, a ta na pewno nastąpi na antenie Antyradio. 

NZ: Niech Ci będzie! To jeszcze odnośnie płyty… Z czego pamiętam nowy materiał zaczął powstawać jeszcze podczas nagrań „Let me”. Czy przez to zrezygnowaliście z jakiejś piosenki, a na jej miejsce pojawiło się coś zupełnie nowego?

ŁD: U nas powstawanie nowego materiału podczas pracy w studio jest całkowicie normalne. Nowopowstałe piosenki nigdy nie trafiają od razu na płytę, ponieważ nie ma na to czasu. Zawsze w studio spędzamy mało czasu, mamy bardzo napięty grafik, tempo pracy jest bardzo profesjonalne. Natomiast w przypadku płyty „Let me” było coś innego! Na płycie znajduje się dwanaście numerów, początkowo miało być ich szesnaście. Zrezygnowaliśmy z ballad. Kobiety z naszego otoczenia były zgodne – dla nich to były najlepsze piosenki. Do dzisiaj nie wiem, czy faktycznie były najlepsze, nie wiem, czy jeszcze wrócą…

NZ: W takim razie skąd decyzja o wyrzuceniu ich z płyty?

ŁD: Nie pasowały do koncepcji całej płyty. Po przesłuchaniu całej płyty wyciągaliśmy pojedyncze utwory, które nie pasowały do całej grupy. Chcieliśmy, aby koncepcja była bardziej zwarta, ale szkoda nam też było wyrzucać wszystko, co zostało wyprodukowane. Zamiast tego próbowaliśmy album skonsolidować, piosenki zbliżyć do siebie charakterem. Po powrocie do domu, jak przyznałem się, z których piosenek zrezygnowaliśmy, nieźle oberwało mi się od żony. Akurat na kartkach z tymi tekstami miałem narysowane przez nią serduszka! (śmiech) Niestety te piosenki nie przetrwały próby studia, ale być może kiedyś jeszcze do nich wrócimy. Może wydamy płytę z okazji odpadów, albo po prostu umieścimy je na kolejnej płycie. Wspomniane ballady powstały jako ostatnie, a z Wojtkiem cały czas piszemy kolejne piosenki i niewykluczone, że będą stanowić fundament dla kolejnego albumu. Na pewno nie chcemy się ich pozbyć, nawet ze względu na oceny, jakie dostały na samym początku. Marc LaFrance przyznał, że są świetne, ale do pozostałych po prostu za bardzo odstają kolorem. Po oczyszczeniu wstępnej wersji płyty, zostało dwanaście piosenek, których jesteśmy całkowicie pewni. Z perspektywy czasu widzę, że to był całkiem dobry krok, jest do czego wrócić! Ostatnio z Wojtkiem słuchaliśmy tych piosenek i stwierdziliśmy, że jeszcze można je ulepszyć. Poza tym prawie cały materiał na nową płytę jest już gotowy. W styczniu ruszamy do pracy całym zespołem w sali prób z nadzieją na rychłe wydanie następnej płyty. 

NZ: Co z Twoim drugim zespołem – Drapieżcami?

ŁD: Niestety nie po drodze nam z Drapieżcami. Mam w szufladzie dużo utworów, które czekają na swoją kolej. Nawet gdyby doba byłaby dłuższa, poświęciłbym więcej czasu dla Chemii, to ona jest priorytetem. Drapieżcy są przecudownym tworem, który kocham i uwielbiam, mam tam świetnych kumpli, z którymi bardzo dobrze mi się grało. W życiu czasem trzeba być mocno konkretnym i wszystkie swoje plany poświęcam Chemii. Oczywiście są projekty, w których tymczasowo uczestniczę. Jeden z nich mam w Szczecinie, poza tym jest jeszcze projekt Kuby Płucisza i metalowe zespoły, które zapraszają mnie do gościnnych nagrań czy występów. Będę brał nawet udział w nagraniu płyty dla dzieci! Tak naprawdę pewne rzeczy się dzieją cały czas, ale ciężko zostawić nawet na moment coś, w co się włożyło bardzo dużo pracy również pozamuzycznie. Z Wojtkiem w ten sposób pracujemy nad Chemią już od czterech lat. Spędzamy mnóstwo czasu nad tym, żeby zespół rósł w siłę, żeby coś się działo. Dbamy o nasze strony internetowe, o produkcję gadżetów… Chociaż mamy fajną managerkę, dużo rzeczy robimy sami, chorobliwie pracujemy wydzwaniając, gdzie jest to możliwe, spotykamy się z ludźmi. Chemia zajmuje bardzo dużo czasu w życiu, stąd taki projekt jak Drapieżcy musi poczekać aż sytuacja się uspokoi lub kiedy we mnie pojawi się tak mocna potrzeba czegoś osobnego, że aż będę musiał to zrobić. Trzeba pamiętać, że Drapieżcy to zespół (który podobnie jak w Chemii) reprezentuję jako frontman, nie jestem tylko członkiem projektu, lecz członkiem zespołu. Poza tym nie chciałbym wprowadzać zamętu, ale skoncentrować fanów na tym, czym aktualnie się zajmuję.

NZ: Odbiegając od tematyki zespołu… Ostatnio pojawiła się moda na coś, co nazywa się „barber shop” – salony fryzjerskie, tyle że koncentrujące się na strzyżeniu brody. Czy gdyby nie muzyka, mógłbyś zostać golibrodą?

ŁD: Golibrodą w życiu bym nie został, bo nie umiem strzyc brody! Prawdopodobnie też nim nie będę, ponieważ brakuje mi cierpliwości i precyzji do tego. Co więcej, prawdopodobnie mnie to nie pociąga. Za to pociąga mnie temat dbania o brodę. Jako człowiek z brodą i człowiek z brodą, który miał ją dużo wcześniej, zanim stało się to modne zakładam, że trzeba o nią bardzo mocno dbać. Takie „brodziszcze” nastawione jest na wiele życiowych niebezpieczeństw każdego dnia. Bardzo mocno proteguję to, żeby broda była zawsze ładna, pachnąca i „kobietolubna”. Nie tylko kobiety muszą lubić brodę, ale też broda musi lubić kobiety i być na nie gotowa. (śmiech) Na Facebooku jest projekt „Pan Broda” poświęcony pielęgnacji brody, ale niestety nie mam na niego tyle czasu, ile bym chciał. Ostatecznie i tak muzyka pochłania mnie w całości, codziennie szukam trochę czasu, żeby móc chwycić gitarę. Działalność zespołowa pochłania tyle uwagi, że „świętem lasu” można określić okazje, kiedy mogę wyjechać pośpiewać, pograć z kimś innym niż Chemia. 

NZ: To chyba na zakończenie powinnam życzyć Ci więcej czasu dla siebie?

ŁD: Oj tak, najchętniej usłyszałbym życzenia dużo więcej czasu, bo tego nigdy dość, a reszta się jakoś ułoży. 

NZ: Zatem życzę Ci dużo więcej czasu i dziękuję za rozmowę!

ŁD: Dziękuję!

Foto: M. Mutor


Rozmawiał: Natalia Zakolska


Editors

2022-09-29

Grupa Editors nie tylko poszerzyła skład, ale i zmieniła swój styl muzyczny. Udział Blanck Massa skierował poczynania grupy w stronę muzyki elektronicznej i tanecznej. Nowy album zatytułowany „EBM”, otwiera przed zespołem możliwości, o których chyba wcześniej nie myśleli zbyt poważnie. Perkusista Editors, Ed Lay jest pełen nadziei, a przede wszystkim zaskakującego entuzjazmu w związku z nową płytą. O swoich odczuciach względem „EBM” opowiedział nam w poniższej rozmowie.

Czytaj więcej...

Sigur Rós

2022-09-28

Sigur Rós powracają nie tylko z koncertami, ale i z nową muzyką. Grupa wystąpi już 24 października w warszawskiej hali EXPO XXI. Jak mówi basista zespołu Georg "Goggi" Hólm, na nową muzykę w pełni trzeba będzie trochę poczekać, ale na koncercie usłyszymy już jej fragmenty. Podczas długiej rozmowy opowiedział mi jednak, co działo się w ciągu ostatnich 10 lat, kiedy to aktywność Sigur Rós nie była zbyt intesywna.

Czytaj więcej...

Maciej Tubis

2022-09-16

Po latach nagrań w większych składach pianista Maciej Tubis zdecydował się na pełnoprawny album solowy. I choć wziął na warsztat kompozycje Krzysztofa Komedy, rozwinął je właściwie we własne, autorskie utwory. O podejściu do twórczości Komedy i zawartości albumu opowiedział mi w poniższej rozmowie.

Czytaj więcej...

Superorganism

2022-09-06

W lipcu ukazała się ich druga płyta „World Wide Pop”, ich fanem jest Elton John, a już za kilka dni ponownie wystąpią w Polsce. Superorganism przeciera szlaki na światowej scenie coraz śmielej. O różnych poczynaniach grupy w ostatnim czasie opowiedział mi jeden z jej założycieli - Tucan Michaels.

Czytaj więcej...

Sabina Karwala

2022-09-04

Sabina Karwala wydała nowy album "Bluemental", który jest następcą jej debiutanckiej płyty "Lepidoptera" z 2019 roku. Nowy materiał powstał w okresie pandemii i w naszym wywiadzie z Artystką możecie między innymi przeczytać o tym, jak to wpłynęło na proces powstawania albumu.

Czytaj więcej...

Rare Americans

2022-08-31

Kanadyjska grupa Rare Americans powstała w 2018 roku podczas wyjazdu na Karaiby dwóch braci Jareda i Jamesa Priestnerów. Od tego czasu zespół wydał cztery płyty, zagrał trasy po Ameryce Północnej i Europie (w tym koncert w warszawskiej Hydrozagadce 9 czerwca tego roku) i zdobywają status jednego z najbardziej kreatywnych zespołów na współczesnej scenie indie. Mieliśmy przyjemność porozmawiać z Jamesem Priestnerem, który opowiedział nam o wielu aspektach działalności Rare Americans.

Czytaj więcej...

Czerń

2022-08-25

Na pełnowymiarowe „Zgliszcza” trzeba było trochę poczekać, ale już ep-ka zatytułowana po prostu „Czerń”, powstała w ekspresowym tempie. Tuż przed jej premierą miałem przyjemność przepytać gitarzystów zespołu: Janka Fronczaka oraz tego, który do Czerni dołączył całkiem niedawno – Piotra Sałatę.

Czytaj więcej...

Counting Crows

2022-08-23

Kariera amerykańskiej formacji Counting Crows trwa już ponad 3 dekady. Zespół ma na koncie 8 płyt studyjnych i setki zagranych koncertów. Ma status formacji znanej, ale nie zawsze w pełni szanowanej. O tym, a także m.in. o niuansach amerykańskiego przemysłu fonograficznego, opowiedział mi w bardzo długiej rozmowie lider grupy, Adam Duritz. A już 18 września grupa wystąpi na jedynym koncercie w warszawskiej „Stodole”.

Czytaj więcej...

Ygor Przebindowski

2022-07-29

Kompozytor Ygor Przebindowski nagrał album "Powidoki/Portrety - Miron Białoszewski" jako hołd dla słynnego poety i prozaika, którego setna rocznica urodzin przypada w tym roku. Porozmawialiśmy z Artystą o procesie powstawania tego znakomitego albumu.

Czytaj więcej...

Patrycja Kosiarkieiwcz

2022-07-22

Patrycja Kosiarkiewicz opublikowała dwupłytowe wydawnictwo zawierające pierwsze wydanie CD albumu „Ogólnie chodzi o to” z 2020 roku oraz całkowicie premierową EP-kę „Hulaj dusza”. Artystka udzieliła nam wywiadu, w którym opowiedziała między innymi o tych dwóch wydawnictwach

Czytaj więcej...

Broad Peak

2022-07-20

Trzy lata po "Zimowym morzu" Broad Peak – solowy projekt Patrycji Hefczyńskiej – wraca z nowym materiałem zatytułowanym "Dywizje wilków". Terytorium, po którym porusza się artystka to nadal minimalistyczne zaaranżowane kompozycje, pełne akustycznych dźwięków, często podbarwione dyskretną elektroniką, posiłkujące się umiejętnie wplecionym w całość field recordingiem, silnie łączącym się z niezwykle istotnymi w tym wypadku tekstami. Patrycja udzieliła nam wywiadu, w którym opowiedziała o kulisach powstania tego wydawnictwa.

Czytaj więcej...

MaJLo

2022-07-07

Trójmiejski wokalista, producent i kompozytor MaJLo wydał nowe wydawnictwo studyjne, którym tym razem nie jest album, a ep-ka "It Might Be Real". Wydawnictwo to ma szczególne bardzo osobiste znaczenie, o czym artysta opowiedział nam podczas wywiadu.

Czytaj więcej...

alt-J

2022-06-24

Brytyjskie trio alt-J promuje swój ostatni album „The Dream”. Trasa koncertowa obejmuje także nasz kraj, gdzie zespół wystąpi 17 lipca (Warszawa, Centrum EXPO XXI). Perkusista grupy Thom Sonny Green uchodzi ponoć za introwertyka i bardzo nieśmiałą osobę. Zupełnie nie miałem takich odczuć w trakcie rozmowy z nim, której zapis znajduje się poniżej.

Czytaj więcej...

Martin Lange

2022-06-14

Duet Martin Lange tworzą dwaj uznani producenci: Michał Lange i Marcin Makowiec. Po latach współpracy z czołówką polskiej sceny muzycznej (Kasia Lins, Rosalie, Michał Szpak) obaj panowie postanowili nagrać na własny rachunek debiutancki album zatytułowany "Kontrasty". O procesie powstawania tej płyty porozmawialiśmy z oboma muzykami w siedzibie wydawcy - Universal Music Polska.

Czytaj więcej...

Alice Cooper

2022-06-13

Jest obecny na światowej scenie od ponad 50 lat. Pionier horror rocka i niekwestionowana ikona całego rockandrollowego nurtu. Człowiek, z którym w tej branży liczą się zdaje się wszyscy. Już za kilka dni po prawie 10 latach ponownie wystąpi w Dolinie Charlotty. W poniższej długiej rozmowie przytoczył mnóstwo anegdot ze świata rocka, opowiedział o swojej pasji malarskiej i golfowej oraz kilku muzycznych ciekawostkach. Oto on we własnej osobie – Alice Cooper!

Czytaj więcej...

Polskie Znaki

2022-05-28

Projekt Polskie Znaki został założony przez Radka Łukasiewicza (ex-Pustki, Bisz/Radex), Jarka Ważnego (ex-Kult, El Doopa) i Janusza Zdunka (Marienburg, 4Syfon, Kult). Muzycy wzięli na warsztat ludowe teksty i pieśni związane ze śmiercią oraz odchodzeniem i nagrali swoje interpretacje z udziałem zaproszonych gości. O powstaniu tego zespołu i kulisach stworzenia płyty "Rzeczy Ostatnie" porozmawialismy z Radkiem Łukasiewiczem.

Czytaj więcej...

Parov Stelar

2022-05-23

Parov Stelar najwyraźniej wyswobodził się już z traumy pandemicznej, bo jego najnowszy album „Moonlight Love Affair” tętni energią, światłem i radością. O tym, co spowodowało tę zmianę oraz o innych bardzo ciekawych aspektach dotyczących swojej twórczości, opowiedział mi w poniższej rozmowie, a już jesienią ponownie zagra w naszym kraju.

Czytaj więcej...

Rita Pax

2022-05-18

Grupa Rita Pax nagrała nowy album "Piękno - Tribute To Breakout", na którym znalazły się jej interpretacje kompozycji z trzech pierwszych płyt grupy Breakout. O pomyśle na ten album oraz kulisach pracy na tymi piosenkami porozmawialiśmy z muzykami Rity Pax: Pauliną Przybysz, Kasią Piszek, Pawłem Zalewskim, Piotrem Zalewskim oraz Jerzym Markuszewskim.

Czytaj więcej...

Archive

2022-05-17

Grupa Archive zakończyła jubileuszową trasę koncertową z okazji 25-lecia na progu pandemii. Zespół odcięty od możliwości wspólnego działania, powoli zaczął tworzyć nowy materiał, który z czasem rozrósł się do blisko dwugodzinnego albumu. "Call to Arms and Angels" to nie tylko bodaj najbardziej epickie dzieło grupy, ale także najbardziej złożone. To projekt do tego stopnia wyjątkowy, że zespół postanowił zrealizować przy okazji film dokumentalny, poświęcony procesowi tworzenia nowej płyty. Obraz zrealizowany w dużej mierze kamerą Super 8, okazał się jednak czymś więcej w dorobku grupy. O tym dość sporym przedsięwzięciu opowiedział mi jeden z założycieli Archive - Darius Keeler

Czytaj więcej...

Luxtorpeda

2022-05-09

Nowa płyta Luxtorpedy powstała jeszcze w okresie pandemicznym. Był to zresztą znaczący czas dla zespołu, który początkowo planował nagranie ep-ki. W konsekwencji ukazała się cała płyta zatytułowana „Omega” utrzymana w brzmieniach mocnych i szybkich, nawiązujących do grupy Flapjack. O jej niuansach opowiedział mi głównodowodzący zespołu, Robert ‘Litza’ Friedrich.

Czytaj więcej...

End of content

No more pages to load