Recenzje muzyczne



2017-05-19
Anathema - "The Optimist"
"„The Optimist” łączy energię z koncepcyjnością. Tu nie ma przegłówkowanych, awangardowych wyziewów kreatywności; jest za to mistrzowski warsztat kompozycji, błyskotliwość zespołu grającego ramię w ramię, wachlarz pomysłów przekładanych na logiczną całość oraz wiraże nastrojów i tempa" - tak pisze Jakub Oślak o nowej płycie Anathemy.
Wykonawca: Anathema
Wytwórnia: K-Scope / Rockserwis
Rok wydania: 2017

Anathema należy do najszczodrzej obdarzających nową muzyką grup rockowych, co w zestawieniu z częstym koncertowaniem na całym świecie nie daje ich wielbicielom powodów do narzekania. Co ciekawe, w przypadku Anathemy, ilość idzie w parze z jakością. Oczywiście, spośród wydawanych jak w zegarku płyt można wyróżnić te bardziej i mniej istotne; jednakże, za każdym razem ich album to przygoda. Jak cała twórcza droga Anathemy, od ciężkich mroków przez egzaltowane gotyki aż po teraźniejszą mieszaninę alternatywy i proga, tak każda płyta przynosi coś nowego i zaskakującego. Nie inaczej jest z „The Optimist”, przewrotnie zatytułowaną opowieścią o kimś, kogo trawią demony, depresja i głód odejścia. To nieformalna kontynuacja tematów podjętych kilkanaście lat temu na „A Fine Day To Exit”, chociaż błędem będzie spoglądanie na „The Optimist” jako rodzaj sequela.

Według Vincenta Cavannah, „The Optimist” to katalizator słabości, lęków i obsesji autorów płyty. Często pierwszym krokiem do zwalczenia bólu i strachu jest przyznanie się na głos, że boli, że się lękamy. To początek oczyszczenia z demonicznych skaz, jakie nosi aboslutnie każda ludzka psychika, świadomie lub nie. „The Optimist” jest przeto płytą podniosłą i pesymistyczną, usiłującą w ogniu piękna zdusić licho w zarodku. To rzecz, jaka najlepiej przyjmuje się w stanie przygnębienia, automatycznie porywając słuchacza do szalonej ucieczki od zła. Od samego początku ta płyta zaskakuje – duże nasycenie elektroniką, skoki między patosem a intymnością, dialogi wokali Vincenta i Lee Douglas. Szum wody nocą, zimna plaża w ciemnościach, radio zwiastuje potężną burzę. Trzeba ratować się ucieczką, za kierownicą auta mknącego na oślep, tam gdzie nic nas nie dopadnie.

„The Optimist” łączy energię z koncepcyjnością. Tu nie ma przegłówkowanych, awangardowych wyziewów kreatywności; jest za to mistrzowski warsztat kompozycji, błyskotliwość zespołu grającego ramię w ramię, wachlarz pomysłów przekładanych na logiczną całość oraz wiraże nastrojów i tempa. W zgromadzonym tu materiale słychać zarówno korzenie Anathemy, ich status quo, jak i mgliste wizje przyszłości. Część tego materiału była już zresztą prezentowana na żywo w ubiegłych latach, w surowszych formach, co jest domeną zespołów poszukujących i dbających o kreatywną marszrutę. Co najważniejsze, „The Optimist” będąc „kolejną” płytą Anathemy, jest niezwykle wciągająca i za każdym razem daje poczucie dużej satysfakcji. Jej koncepcyjność nie oznacza nadęcia i pretensjonalności; każda piosenka, udana i natchniona, zasługuje na uwagę, bez oglądania się na jej kontekst w albumie. 

Podoba mi się śmiałość i podniesione czoła muzyków Anathemy przy prezentowaniu nowych kompozycji. To słychać, gdy muzycy są zadowoleni ze swojego dzieła i aż kipią, aby nagrać je właściwie i pokazać światu. „The Optimist” było zgodnie z wolą producenta nagrywane przez zespół w jednym pokoju studyjnym, niejako na żywo, co jest praktykowane coraz rzadziej nawet w rocku. Tym większe brawa dla całego zgromadzenia, jako że wyszła im płyta porywająca, zajmująca, smutna lecz elektryzująca, taka do której chcemy wracać i przeżywać po wielokroć. To nie jest proste granie – dużo w nim ozdobników, zmian tempa i nastroju, skoków pomiędzy rockową nawałnicą a elektronicznym impresjonizmem. Mimo to, „The Optimist” słucha się jednym tchem i ciężko jest się nim zmęczyć. Anathema zawsze czegoś szuka i zawsze coś znajduje. Kroczmy razem z nimi, bo warto. 


Autor: Jakub Oślak


Linkin Park - "One More Light"
2017-05-30
Nieco ponad 2 tygodnie pozostały do kolejnego występu grupy Linkin Park w Polsce. Tymczasem nasz recenzent Marcin Knapik zapoznał się nowym wydawnictwem tego zespołu.

Kazik & Kwartet Proforma - "Tata Kazika Kontra Hedora"
2017-05-24
Marcin Knapik zrecenzował dla nas kolejny album sygnowany imieniem lidera grupy Kult i nagrany z towarzyszeniem Kwartetu Proforma.

L.Stadt - "L.Story"
2017-05-18
"Po premierze „Oczu kamienic” – utworu promującego płytę spodziewałem się spokojnego albumu. I „L. Story” zaczyna się dźwiękami pianina. Ale po nich pojawia się zgrzyt i wszystko się zmienia. Jakby zespół chciał powiedzieć: „Myśleliście, że będzie tylko ckliwie i spokojnie? To jesteście w błędzie”" - tak zaczyna recenzję nowej płyty łódzkiego L.Stadt nasz recenzent Marcin Knapik.

The Afghan Whigs - "In Spades"
2017-05-12
Skoro Mark Lanegan wydał nowy, pokręcony album – to jego dobry przyjaciel Greg Dulli nie może być gorszy. Nowa płyta The Afghan Whigs ukazała się niemalże dokładnie tego samego dnia, co „Gargoyle” Lanegana; przypadek to czy nie, są to płyty – o dziwo –bardzo do siebie podobne.

Mark Lanegan Band - "Gargoyle"
2017-05-09
Mark Lanegan uraczył nas nowym albumem studyjnym, który zrecenzował dla nas Jakub Oślak.

Slowdive - "Slowdive"
2017-04-30
Album "Slowdive" to pierwsze wydawnictwo grupy Slowdive z premierowym materiałem od 22 lat.

The Black Angels - "Death Song"
2017-04-28
„Death Song” to najlepsza płyta jaką nagrali od czasu ich debiutanckiego „Passover” - tak ocenia nową płytę The Black Angels nasz recenzent Jakub Oślak.

Cubanate - "Brutalism"
2017-04-21
Wściekłość i rytm. Krew na strunach w stroboskopowym świetle. Syntezatory plujące ogniem i smagająca batem po tyłkach bit-maszyna. Do tego konfrontacyjny wrzask Marca Heala, obracający w pył konwenanse i społeczną stagnację. Wszystko to, co prezentowała formacja Cubanate w latach 90-tych powraca w formie kompilacji mięsa z ich pierwszych trzech płyt.

Mike & The Mechanics - "Let Me Fly"
2017-04-15
Grupa Mike & The Mechanics wystąpi we wrześniu w Krakowie. Ale zanim to nastąpi zapraszamy do lektury jego najnowszej płyty "Let Me Fly".

Deep Purple - "InFinite"
2017-04-11
Dwudziesty album studyjny Deep Purple zreceznowany piórem Marcina Knapika.

Amanda Palmer & Edward Ka-Spel - "I Can Spin a Rainbow"
2017-05-29
31 maja w warszawskiej Proximie wystąpi niezwykły duet Amanda Palmer i Edward Ka-Spel. Oczekiwanie na ten koncert skróci Wam lektura recenzji ich wspólnego albumu "I Can Spin a Rainbow".

Anathema - "The Optimist"
2017-05-19
"„The Optimist” łączy energię z koncepcyjnością. Tu nie ma przegłówkowanych, awangardowych wyziewów kreatywności; jest za to mistrzowski warsztat kompozycji, błyskotliwość zespołu grającego ramię w ramię, wachlarz pomysłów przekładanych na logiczną całość oraz wiraże nastrojów i tempa" - tak pisze Jakub Oślak o nowej płycie Anathemy.

Thurston Moore - "Rock N Roll Consciousness"
2017-05-17
Ciężko jest nadążyć za wszystkimi projektami, w jakie zaangażowany jest Thurston Moore. Legenda alternatywnego rocka prze naprzód, bez oglądania się na zasługi z przeszłości i własną estymę.

Nick Cave & The Bad Seeds - "Lovely Creatures"
2017-05-11
Pół roku przed warszawskim koncertem grupy Nick Cave & The Bad Seeds możemy przypomnieć sobie największe przeboje zespołu dzięki kompilacji "Lovely Creatures: The Best of Nick Cave & The Bad Seeds 1984-2014".

The Cranberries - "Something Else"
2017-05-05
Ciężko zakwalifikować tą płytę do jakiejś kategorii. Większość utworów znamy już od kilkunastu lat. Trudno jednak nazwać ten album mianem „greatest hits”, bo dostajemy hity zespołu, ale w nowych, akustycznych aranżacjach plus trzy nowe kompozycje. Motyw z okładki też już skądś znamy („No Need To Argue”, „Everybody Else Is Doing It, So Why Can’t We?”). Tak czy siak – dostajemy od The Cranberries „coś innego”.

Snowman - "Gwiazdozbiór"
2017-04-29
"Gdyby trzeba było określić „Gwiazdozbiór” jednym słowem, to brzmi ono: przebojowość. Lub, jak kto woli, piosenkowość. Mniej skomplikowanych brzmień. Dalsze upraszczanie formy. Dobrze brzmiące, chwytliwe kompozycje" - to fragment recenzji nowej płyty grupy Snowman autorstwa Marcina Knapika.

BNQT - "Volume 1"
2017-04-26
Tegoroczny Record Store Day przyniósł nam, obok całej swojej fiesty winylowego konsumpcjonizmu, debiut projektu BNQT. Jest to super-grupa, zbudowana wokół członków zespołu Midlake – perełki wśród zalewu folkującego alternatywnego rocka zza oceanu.

Body Count - "Bloodlust"
2017-04-21
"Co o metalu może wiedzieć zespół założony w Kalifornii przez czarnoskórych hiphopowców? Okazuje się, że całkiem sporo. Nową płytę Body Count zaczynają dźwięki syren. To znak, że będzie się działo. I dzieje się" - tak zaczyna recenzję nowej płyty Body Count nasz recenzent Marcin Knapik.

Goldfrapp - "Silver Eye"
2017-04-13
"Chcę powiedzieć, że jest to najlepszy krążek sygnowany przez Goldfrapp od czasu ich debiutu. Najdojrzalszy z dotychczasowych, najbardziej różnorodny i zagadkowy" - możemy przeczytać w recenzji nowego albumu Goldfrapp napisanej przez Jakuba Oślaka.

A_GIM - "Votulia"
2017-04-10
Długo kazał czekać na swój solowy debiut. „Votulia” to Agim Dżeljilji w pigułce (sic!).