Recenzje

2020-08-06
Alanis Morissette - "Such Pretty Forks in the Road"
8 lat między płytami to podobno szmat czasu. Nie dla Alanis Morissette. „Such Pretty Forks In The Road” to jej najlepsza płyta od dawna. A że nawiązuje poniekąd do klasycznego „Jagged Little Pill” – tym lepiej.
Wykonawca: Alanis Morissette
Wytwórnia: Sony Music Polska
Rok wydania: 2020

Nie bez powodu przywołuję tu najbardziej znane dokonanie Kanadyjki. W tym roku mija bowiem 25 lat od wydania tego albumu, a Alanis miała uczcić ten jubileusz okolicznościową światową trasą koncertową, która z powodu bieżącej sytuacji nie doszła do skutku. Niejaką rekompensatą w tej kwestii jest właśnie „Such Pretty Forks In The Road”.

A jest to album dojrzały, podejmujący konkretne i bardzo poważne tematy, a przede wszystkim – świetnie zaaranżowany i wyprodukowany. Począwszy od otwierającego, natchnionego „Smiling”, okraszonego delikatnym brzmieniem gitary elektrycznej, organami w tle oraz charaterystycznym, niepodrabialnym głosem Alanis. Utwór powstał do musicalu opartego na albumie "Jagged Little Pill", który wystawiono w ubiegłym roku. Pozornie więcej pogody niesie kolejny „Ablaze”. Traktujący o dualiźmie w życiu, pod kątem muzycznym jest nieco lżejszy od poprzednika. Wokalistka zwraca się w nim swoich dzieci, by akceptowały zarówno swoje doskonałości, jak i ubytki. Kolejny „Reasons I Drink” kojarzy się nieco z dokonaniami Amy Winehouse. Porusza natomiast wątek ciemnej strony kariery. Jeszcze poważniej robi się w „Diagnosis”, w którym Alanis podejmuje temat depersji poporodowej. Jest to jeden z najbardziej poruszających momentów płyty, zwłasza za sprawą fortepianu, który towarzyszy przejmującej partii wokalnej. „Missing The Miracle” z kolei dotyka kwestii wdzięczności za to kogo mamy przy sobie, mimo dzieląc ludzi różnic. Zaś „Losing The Plot” to moment zwrotny płyty. Zaśpiewany zmęczonym głosem, z którego wyziewa bezradność, stanowi apogeum emocji – tych najtrudniejszych i najcięższych.


Dalej jest niewiele lżej, bo „Reckoning” dotyka tematu molestowania seksualnego. Z drugiej strony znacznie jaśniejszy „Sandbox Love” to wyobrażenie Alanis na temat zdrowego seksu. Natomiast feministyczny „Her” to właściwie streszczenie całej płyty. To poruszająca oda do kobiecości, będąca wyznaniem kobiety, doświadczonej przez los, która nie chce ulegać stereotypom i po prostu znowu czuć się dobrze sama ze sobą. Zaś ‘niebiański’ „Nemesis” traktuje o zmianie – nieodzownym elemencie życia. Czy autorka jest z nią pogodzona, można usłyszeć w tekście. Całość zamyka „Pedestal” podejmujący temat życia na świeczniku i... niedoceniania go.

Ci, których zachwyciła ćwieć wieku „Jagged Little Pill”, nie powinni być rozczarowani zawartością „Such Pretty Forks In The Road”. Nie wierzę bowiem, że słuchacze Alanis Morissette, którzy wówczas zasłuchiwali się w „Ironic”, „All I Want”, czy „You Oughta Know” nie dojrzeli razem z artystką. Zmieniła się optyka i doszło dużo nowych doświadczeń. Po obu stronach.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load