Recenzje

2013-05-28
Black Star Riders - "All Hell Breaks Loose"
Debiutancka płyta grupy Black Star Riders powstałej na gruzach Thin Lizzy.
Wykonawca: Black Star Riders
Wytwórnia: Warner Music Poland
Rok wydania: 2013

"All Hell Breaks Loose" nawiązuje do najlepszych dokonań Thin Lizzy. Bo tak naprawdę jest to płyta Thin Lizzy. Pod koniec ubiegłego roku, po odejściu z zespołu perkusisty Briana Downeya i klawiszowca Darrena Whartona, pozostali członkowie grupy czyli gitarzyści Scott Gorham i Damon Johnson oraz wokalista Ricky Warwick, postanowili zmienić nazwę. Jak opowiedział Warwick w wywiadzie dla naszego portalu, nagranie nowego materiału w tak okrojonym składzie pod nazwą Thin Lizzy nie byłoby w porządku w stosunku do fanów. Do bandu dołączyli dwaj nowi muzycy: perkusista Jimmy DeGrasso oraz basista Marco Mendoza i tak skrojony skład nagrał "All Hell Breaks Loose".

Jak już wspomniałem, płyta ta nawiązuje znakomicie do spuścizny po Thin Lizzy. Trafiło na nią jedenaście znakomitych, dynamicznych, świeżo brzmiących hardrockowych utworów. Gdy zamkniemy oczy i posłuchamy takich piosenek jak chociażby "Bound Of Glory" czy "Someday Salvation" wykrzykniemy z radością: "Toż to Thin Lizzy!". "All Hell Breaks Loose" to jenak nie tylko czad, ale także wyśmienite, zapadające w głowie melodie.

Uwagę należy zwrócić także na wokalistę Ricky Warwicka. Dołączył on do Thin Lizzy w 2010 roku, bardzo udanie zdał egzamin koncertowy podczas kilku wspominkowych tournee, a teraz na "piątkę" zaliczył debiut płytowy w Black Star Riders. Jego głos budzi skojarzenia z Lynottem, choć Warwick śpiewa po swojemu, tak, jak nas przyzwyczaił jeszcze w czasach The Almighty.

Reasumując: jest to obowiązkowa propozycja dla fanów Thin Lizzy, ale nie tylko. Radość z obcowania z tym materiałem będą mieli wszyscy miłośnicy hardrocka rodem z lat 70. Kawał rasowego, soczystego, rockowego grania. 

Autor: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load