Recenzje

2016-01-17
Skunk Anansie - "Anarchytecture"
"Anarchytecture" to muzyczne ugruntowanie Skunk Anansie po reaktywacji.
Wykonawca: Skunk Anansie
Wytwórnia: Verycords
Rok wydania: 2016

Dla ścisłości: album „Wonderlustre” wydany krótko po powrocie grupy był wyraźnym komunikatem: „Hej, jak się macie? Bo my świetnie!”. Kolejny „Black Traffic” podkręcał temat jeszcze bardziej. Tym razem zespół wciąga do zabawy w mniej bezpośredni, choć równie sugestywny sposób.

Dowodem niech będzie singlowy, taneczny „Love Someone Else”, będący z jednej strony niezłą zmyłką, a z drugiej podkreśla fakt, że Skin i jej koledzy mogą dziś wszystko. W kolejnym „Victim” powolny rytm ozdobiony motorycznym riffem, toczy się niczym walec, prowadzony przez lekko paranoicznego kierowcę. Charakterystyczny drive zespołu trzyma jednak całość w ryzach. Kapitalny „Beauty Is Your Curse” to kolejny pewny strzał. Do klaskania, skakania i chóralnego śpiewania w sam raz. Emocje studzi balladowy „Death To The Lovers”. Skunk Anansie zawsze wypadali w nich dość urokliwie, a Skin, będąca wszak dość bezkompromisową wokalistką, nadal potrafi niezwykle koić swoim głosem. Gdy 13 lat temu, gdy śpiewała solowy „Trashed”, poruszała do głębi. Dziś wciąż łatwo przechodzi w łagodniejsze rejony swojej/zespołowej twórczości. Pulsujący „In The Back Room” ponownie podrywa do tańca, a gros młodych dance rockowców mógłby spokojnie ustawiać się w kolejce do Ace’a, Cassa oraz Marka Richardsona z pytaniem: „Jak zrobić nośny, bezpretensjonalny numer taneczny?” Bombowo wypada natomiast „Bullets”. Skradający się rytm, dołujący bas i cała warstwa muzyczna zbudowana wokół, solidnie stestują wytrzymałość niejednych głośników. Szybki, punkowy „That Sinking Feeling” tętni życiem, zaś miarowy i klimatyczny „Without You” stanowi poniekąd wprowadzenie dla potężnego niespełna osiemdziesięciosekundowego „Suckers!”, kojarzącego się z twórczością Rage Against The Machine. Naprawdę szkoda, że zespół nie zbudował z niego dłuższej formy, zwłaszcza, że następujący po nim „We Are The Flames” trochę razi banalnym marszowym rytmem. Puentę „Anarchytecture” czyni natomiast gospelowo-pościelowy „I'll Let You Down”.

Z jednej strony różnorodność, melodyjność i wspomniany wyżej charakterystyczny drive, którym twórczość grupy odznaczała się od zawsze, zostały jeszcze bardziej oszlifowane. Z drugiej zaś zastanawiam się, czemu każda kolejna płyta Skunk Anansie z premierowym materiałem jest krótsza od poprzedniczki. Niedosyt jest, a razie pozostaje czekać na ofensywę koncertową grupy, która – jestem tego pewien – zawita także do naszego kraju.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load