Recenzje

2016-03-19
Julia Marcell - "Proxy"
Czwarty album Julii Marcell, zatytułowany „Proxy”, to wyjątkowo trafny komentarz dla otaczającej nas rzeczywistości. Wszystkie piosenki po raz pierwszy artystka zaśpiewała po polsku.
Wykonawca: Julia Marcell
Wytwórnia: Mystic
Rok wydania: 2016

Pozostająca w rozjazdach między Berlinem, a naszymi polskimi miastami, wokalistka, autorka tekstów, pianistka i gitarzystka, postawiła na bardzo osobisty przekaz, bezpośrednio odnoszący się do naszej przesyconej nadmiarem informacji, barw i wrażeń rzeczywistości. Już w otwierającym płytę „Tarantino” obok cytatów z Urszuli, czy Lombardu (!), kreśli obraz sztucznie poprawianej urody i wizerunku, dostosowującego się do bieżących trendów, w których nadmierna ambicja i chęć zabłyśnięcia jest jedynym bezrefleksyjnym napędem. To wszystko rozgrywa się w tle niepokojąco brzmiącego podkładu z miarową partią sekcji rytmicznej oraz prostego klawisza i umiejętnie schowanej na drugim planie gitary. Kolejny „Tesko” przynosi rozmarzoną melodię, a rytm sukcesywnie płynie do przodu. Budowa utworu jest zbliżona do poprzedniego, aczkolwiek melodii pod powierzchnią ukrytych jest tu więcej (znowu ta gitara). Zaś wymowne pierwsze słowa Chodzę po Tesko i myślę o seksie działają na wyobraźnię podobnie, jak otwierające wersy w piosence „Miód” Natalii Przybysz. Temat utworu osadzony pod jarzeniowego światła najgęstszym snopem gdzie promocje i okazje są jedyną wartością, został przedstawiony bardzo sugestywnie. Nieco soulowo zabarwiony „Więcej Niż Google” podejmuje z kolei nie tylko temat swoistej inwigilacji w sieci, ale też pobieżnego poznawania i utrzymywania relacji międzyludzkich w obecnych czasach. Natomiast „Ministerstwo Mojej Głowy” z bizantyjskim klawiszem, wtórującym mu świdrującym riffem i zwiewnym głosem Julli, śpiewającej Zmieniłeś mi ustrój, wypada z jednej strony ujmująco, a z drugiej dość niepewnie. Autorka tekstu zdaje się być lekko przerażona przyszłością i konsekwencjami następujących zmian. Z kolei senna ballada „Marek” rozluźnia trochę atmosferę na krążku. Tekst porównujący życie do paska ładowania np. w telefonie, wykreowany w głowie bohatera z tytułu, który wpada jednocześnie w dylemat: Czy przestać/Czy odejść/Czy zostać i podglądać świat  jest jednym z najciekawszych w dorobku Julii. Dość jednoznaczną opinię na temat różnorodnych talent shows przynosi natomiast utwór „Wstrzymuje Czas” - muzycznie wypełniony ciepłym klawiszami oraz pulsującym, tanecznym rytmem. Swoistym rodzynkiem na „Proxy” jest „Tetris”. Gęsty i mocny funkujący rytm nadają temu kawałkowi groove’u i świetnie dopełniają opowieść o współczesnym układaniu życia. Płytę wieńczy natomiast przejmująco smutny „Andrew”. To swoisty manifest współczesnej kobiety, wyśpiewany do m.in. wymarzonego partnera z portalu randkowego, a jednocześnie – najważniejszy utwór na krążku.

Julia Marcell z każdą kolejną płytą dojrzewa jako muzyk, ale także jako autorka tekstów. Na "Proxy” niczym w soczewce, skupiają się jej przeróżne dotychczasowe doświadczenia, czyniąc z niej kolejną po „Karabinie” Marii Peszek mocną propozycją na wiosnę ze strony piękniejszej części polskiej sceny muzycznej.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load