Recenzje

2016-07-17
Airbag - "Disconnected"
Norweska grupa Airbag wydała nową. czwartą już płytę zatytułowaną "Disconneted". Wrażenia po jej wysłuchaniu opisał Jakub Oślak.
Wykonawca: Airbag
Wytwórnia: Karisma Records
Rok wydania: 2016

Zaczynali jako cover band Pink Floyd i słychać to do dziś, gdy od kilku lat grają już własną muzykę. Ten gitarowy slide, ta gracja w transferze między tematami, a wreszcie ta antropologiczna tematyka. Głos wokalisty Asle Tostrupa i jego maniera śpiewu to wypisz wymaluj Steven Wilson. Kombinowane kompozycje o wielu etapach i „scenariuszach” do złudzenia przypominają Porcupine Tree lub Marillion i ich skoki między dramatem jednostki oraz dramatem rzeczywistości. Wreszcie, społeczny niepokój a’la Radiohead i odraza do nieistniejącej Ciebie w stylu Van Der Graaf Generator... źródeł inspiracji Norwegów z Airbag można wymienić jeszcze dużo. Tylko po co?

Ich muzyka była już grana, a ich brzmienie i estetyka to nihil novi dla kogokolwiek, kto choćby liznął podstaw rocka progresywnego. Niewielkie ma to znaczenie, gdy zdajemy sobie sprawę, że już od kilku dni słuchamy ich nowego albumu „Disconnected”, a czas mija jakby milej i wolniej. Nie mam wątpliwości, że jest to najdojrzalszy z ich dotychczasowych krążków, a kolejne będą nas pod tym względem jeszcze bardziej zaskakiwać. A gdy łapię się na tym, że nucę słowa z piosenek „Killer” i „Slave” wiem już na pewno, że to jest to bardzo dobry album, którego wysłucham jeszcze nie raz. I, paradoksalnie, wraca on wiarę we współczesny prog-rock, który powielając przeszłość doskonali ją.

Największym atutem tej muzyki jest jej apetyczność i gładkie tekstury. Pomimo długości tych kompozycji, słucha się ich „niepostrzeżenie”, jak najpiękniejszych ballad. To nie są ciężkostrawne, nieprzystępne kawałki artyzmu wielkich wynalazców rocka. Nie są to wielkopowierzchniowe spektakle z armatami, świniami i eksplozjami zmysłów. To nurkowanie w ludzkiej psychice i chwytanie się rdzewiejących w jej toni kształtów. To wizyta jednostki w gabinecie luster, oraz wędrówka wśród naszych lęków i demonów, na których jedynym panaceum jest życie i muzyka. To wreszcie jakże potrzebny oddech, którego tak często brakuje nam na codziennych ścieżkach. 

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load