Recenzje

2012-07-03
The Smashing Pumpkins - "Oceania"
"Oceania" zwiastuje powrót "Dyń" do wysokiej formy.
Wykonawca: The Smashing Pumpkins
Wytwórnia: EMI Music Poland
Rok wydania: 2012

Kup w

Na ten album można spojrzeć z dwóch perspektyw.  Jeśli uznamy, iż jest to wydawnictwo tego samego zespołu, który blisko 20 lat temu wydał takie perły jak "Gish" czy "Siamese Dream" - to ze smutkiem stwierdzimy, iż to nie jest już ten sam zespół. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę, iż ze starego składu na pokładzie The Smashing Pumpkins został tylko Billy Corgan, iż towarzyszą mu sami nowi muzycy (perkusista Mike Byrne ma zaledwie 19 lat) i przypomnimy sobie bardzo przeciętny album "Zeitgeist", to "Oceania" zacznie nam się jawić jako bardzo przyzwoity album.

No bo i jest czego tutaj słuchać. Płyta zaczyna się od mocnego uderzenia w postaci ostrego "Quasar". Przesterowane, nieco 'stoner rockowe' brzmienie gitar, mocny wokal Corgana, skojarzenia z albumem "Siamese Dream" gwarantowane. Podobny w klimacie jest kolejny na płycie utwór "Panopticon". Dalsza część albumu przynosi nieco złagodzenia tempa. Urocza, rozbudowana ballada "Violet Rays" to dowód na to, iż Corgan nie zapomniał jak się komponuje świetne, nieco nostalgiczne melodie. Podobnie w przypadku "One Diamond, One Heart". Ten utwór oparty na fajnym, elektronicznym motywie (pamiętacie album "Ava Adore"?) szybko zapada w pamięci.

Duże wrażenie na słuchaczu robi kompozycja tytułowa, która trwa aż 9 minut. Jest to utwór ze zmianami tempa, nastrojów. Zaczyna się jako mroczny, nieco gotycki kawałek rodem z lat 80, by przejść w akustyczną balladę, z której z kolei przechodzimy do psychodelicznych, narkotycznych klimatów rodem z początku lat 70. (posłuchajcie, jak brzmi gitara!). Spokojniejszą część płyty zamyka jedna z najpiękniejszych ballad The Smashing Pumpkins "Pale Horse".

I właśnie na tym utworze ta płyta mogłaby się zakończyć. Po niej mamy trzy mocne, rockowe numery, które niestety sprawiają wrażenie wypełniaczy. Płyta nie straciłaby swego uroku, gdyby ich tutaj zabrakło. Natomiast strzałem w dziesiątkę jest zamykająca płytę kolejna ballada "Wildflower", która dzięki użytym elektronicznym aranżacjom brzmi jak wzięta żywcem z sesji nagraniowej niezapomnianego, solowego albumu Corgana "The Future Embrace".

"Oceania" na pewno nie jest stratą czasu. To kawał dobrego, rockowego grania. Znajdą tu coś dla siebie zarówno miłośnicy rockowego oblicza "Dyń", jak i tego spokojniejszego, bardziej stonowanego. Z tym, iż nie oczekujcie tutaj fajerwerków na miarę dawnych dokonań tego zespołu.

1. Quasar (4:56)
2. Panopticon (3:50)
3. The Celestials (3:55)
4. Violet Rays (4:18)
5. My Love Is Winter (3:31)
6. One Diamond, One Heart (3:50)
7. Pinwheels (5:43)
8. Oceania (9:05)
9. Pale Horse (4:36)
10. The Chimera (4:14)
11. Glissandra (4:07)
12. Inkless (3:06)
13. Wildflower (4:42)

 

Autor: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load