Recenzje

2012-07-08
Anna Marucha & The Taxi Blues Band - "Taxi Blue"
Anna Marucha przygotowała słuchaczom smakowitą ucztę muzyczną.
Wykonawca: Anna Marucha & The Taxi Blues Band
Wytwórnia: J.C.Koncert
Rok wydania: 2012

Kup w

Na początek kilka słów wprowadzenia dla tych, którym nazwisko Anna Marucha nic nie mówi. To doświadczona wokalistka, która profesjonalną karierę muzyczną zapoczątkowała już w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych, nagrywając znakomity album "Sprawiedliwość" pod szyldem Lips. Ma na swym koncie trzy albumy, współpracę z takimi artystami jak: Zanderhaus, Marek Kościkiewicz i Artur Gadowski. Występowała w katowickim Spodku, na festiwalu w Jarocinie oraz jest wykładowcą w Autorskiej Szkole Muzyki Rozrywkowej i Jazzu im. Krzysztofa Komedy w Warszawie.

Po blisko czternastoletniej przerwie w działalności solowej (ostatni album Anny zatytułowany "Chociaż Raz" ukazał się w 1998 roku), artystka przygotowała i wydała bez żadnego rozgłosu medialnego znakomitą płytę "Taxi Blue". Album powstał z towarzyszeniem grupy The Taxi Blues Band, w skład której wchodzi kilku wyśmienitych instrumentalistów.

 "Taxi Blue" to zgrabne połączenie kilku gatunków muzycznych. Powstał smakowity koktajl muzyczny pełen żaru i erotyzmu, jazzowego feelingu, chilloutowego spokoju, klubowego beatu i szczypty bluesowej pasji - tu brawa dla świetnego gitarzysty Leszka Jakubczaka.  

Śpiew Anny Maruchy świetnie wpasowuje się w tę konwencję. Artystka z łatwością manewruje między brzmieniami soulowymi, bluesowymi i jazzowymi. Do tego śpiewa miękko i wprowadza słuchacza w stan błogości, dobry nastrój.  

Ta płyta to idealny soundtrack do spotkania przy drinku o 2 w nocy z piątku na sobotę, czy też do pobudki w słoneczne, letnie, niedzielne przedpołudnie. A niewątpliwie największą wartością tej płyty jest to, iż może w końcu pomoże tak świetnej wokalistce jak Anna Marucha osiągnąć rozgłos, na który od lat zasługuje. A biorąc pod uwagę fakt, iż większość utworów z tego krążka ma spory potencjał komercyjny to kto wie....

Autor: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load