Recenzje

2017-01-06
Brian Eno - "Reflection"
Brian Eno przywitał rok 2017 wydając nowy krążek, wypełniony pasmem ambientu o tradycyjnej (wręcz konserwatywnej) długiej formie.
Wykonawca: Brian Eno
Wytwórnia: WARP Records
Rok wydania: 2017

Brian Eno przywitał rok 2017 wydając nowy krążek, wypełniony pasmem ambientu o tradycyjnej (wręcz konserwatywnej) długiej formie. Mistrz Eno od kilku lat odnajduje młodość we współpracy z wytwórnią Warp Records, dla której powstania sam był w latach 90-tych inspiracją. Po niewątpliwym sukcesie jego ostatnich płyt – w szczególności „Lux” oraz „Small Craft On A Milk Sea” – przyszła kolej na „Reflection”. Tytuł i okładka (poniekąd fatalna) sugerują ‘odbicie w lustrze’, a sam Eno – w formie swoistego urbi et orbi – wyjaśnia, że chodzi o szerszą zadumę, człowieka i świata, nad samym sobą.

Rok  2016 będzie pamiętany jako ponury, poczynając od spraw politycznych, gospodarczych, społecznych, a kończąc na artystycznych (odeszło wielu aktorów, muzyków, artystów). Część socjologów ostrzega, że to dopiero początek powolnego upadku, którego jesteśmy świadkami. Tymczasem Eno, którego intelekt i zainteresowania wykraczają daleko poza sferę sztuki, zastanawia się, czy aby nie jest to KONIEC upadku, którego BYLIŚMY świadkami? Właśnie ta teza była podstawą do skomponowania „Refleksji” – o sobie, o ludzkości, o życiu, wszechświecie i całej reszcie.

„Refleksja” nie jest bynajmniej albumem przełomowym dla świata muzyki ambient, ani nawet dla samego Eno. Wielokrotnie sięgał już w swojej bogatej karierze po długą formę, przy okazji „Neroli” oraz „Thursday Afternoon”, a także kompozycjach towarzyszących wystawom. Z całą pewnością dostrzeżemy nawiązania także do najbardziej klasycznych albumów Eno – chociażby „Discreet Music” lub „The Plateaux of Mirrors”. Mimo to, za każdym razem gdy surowa muzyka ambient, niszowa i marginalna, dochodzi do głosu dzięki swojemu ojcu chrzestnemu, należy słuchać i podziwiać.

Na „Refleksji” Eno ucieka się do jednego ze swoich patentów, jaki stosował we wspomnianym „Thursday Afternoon” – intuicyjnym malowaniu dźwiękiem, powolnej improwizacji w czasie. Jest to muzyka medytacyjna, relaksująca, a jednocześnie melancholijna, skłaniająca do zadumy. Nie znajdziemy tu mrocznych detali jak na „On Land”, ani hipnotycznych pętli znanych z „Evening Star”. Ten ambient ma na celu uspokojenie, oraz nastrojenie do przemyśleń, swoistej spowiedzi w samotności i wiecznej ciszy. Tam gdzie cisza przestała istnieć, z pomocą przychodzi muzyka ambient.

„Reflection” ma potencjał sukcesu w wielu kierunkach. Po pierwsze, czuć dzięki niemu, że Eno ponownie złapał wiatr w kreatywne żagle, co dla nas słuchaczy oznacza wyłącznie raj dźwięków. Po drugie, to ponowne dojście muzyki ambient – często nierozumianej, ignorowanej - do silnego, donośnego głosu. Wreszcie, pochylając się nad przesłaniem Briana Eno, to zachęta do refleksji nad sobą i otoczeniem (czyli, ang. ambience), ku pokrzepieniu serc i nadziei na lepsze jutro. Oby Eno się nie mylił. Tymczasem my, słuchajmy; albowiem dobry ambient to nieskażona esencja emocji muzyki.

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load