Recenzje

2012-09-23
Skunk Anansie - "Black Traffic"
Grupa Skunk Anansie zaprezentowała na swoją "osiemnastkę" najlepszy album od przełomowego "Stoosh" z 1996 roku.
Wykonawca: Skunk Anansie
Wytwórnia: Warner Music Poland
Rok wydania: 2012

Kup w

Grupa dowodzona przez Skin w końcu, po wielu latach, ponownie nagrała album godny ich ogromnych możliwości. Po bardzo przeciętnym "Wonderlustre" z 2009 roku, zespoł zarejestrował materiał, który swoją młodzieńczą energią, żywiołowością i radością grania, jest powrotem do korzeni zespołu i dwóch pierwszych płyt wydanych dla niezależnej wytwórni One Little Indian.

U progu wejścia w "dorosłość" Skunk Anansie postanowili się usamodzielnić i założyli własną wytwórnię Boogooyamma. Jak sami twierdzą, decyzja ta pozwoliła im kontrolować wszystkie swoje działania oraz brać pełną odpowiedzialność za to, co nagrywają. I przede wszystkim temu posunięciu należy przypisać fakt, że "Black Traffic" jest tak dobrą płytą.

Już od pierwszych taktów otwierającego płytę utworu "I Will Break You" dostajemy sygnał: nie będzie taryfy ulgowej. Utwór ten momentami przypomina dokonania kapel metalowych spod znaku...Judas Priest! W kolejnych utworach grupa nie zwalnia tempa. "Sad Sad Sad" i "Spit You Out"" to rasowe, rockowe numery numery, które idealnie sprawdzą się w trakcie szybkiej jazdy samochodem. Ciekawostka: w "Spit You Out" słyszymy francuską grupę electro Shaka Ponk, dzięki czemu ta kompozycja nabiera electro-punkowego kolorytu. Po tym mocnym uderzeniu na początek, Skunk Anansie daje nam odrobinę wytchnienia w pięknym, wolnym "I Hope You Get To Meet Your Hero". Pojawiają się smyczki, głos Skin, tak drapieżny w poprzednich utworach, nabiera tutaj ciepła. I przy okazji tej kompozycji warto zwrócić uwagę na idealny dobór utworów na "Black Traffic". Mamy tu 3-4 szybkie, agresywne numery, po czym dostajemy chwilę w postaci spokojniejszej kompozycji na ochłonięcie i wytarcie potu z twarzy. Po "I Hope..." dostajemy znowu rockową pigułę w postaci upolitycznionego ciosu w twarz w "I Believed In You" (Skin wyżywa się tu na Tonym Blairze) i najbardziej agresywny na "Black Traffic", punkowy "Satisfied?". A po tym: piękne, nostalgiczne "Our Summer Kills The Sun". I znowu rockowa jazda "bez trzymanki" ("Sticky Fingers In Your Honey"). I do tego znowu piękna ballada na koniec ("Diving Down").

Ciekawe: słuchając tej płyty wyraźnie słychać, że każdy utwór jest niemal idealnie dopasowany do pozostałych. "Black Traffic"jest bardzo udanie skrojonym albumem, na którym nie ma przypadku. Jest to świadectwo, że Skunk Anansie są dojrzałym "osiemnastolatkiem". Nam, fanom tego zespołu, pozostaje się cieszyć na przyszłe, "dorosłe" płyty. Czeka nas jeszcze wiele miłych niespodzianek od tej grupy.

Autor: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load