Recenzje

2018-12-21
Emigrate - "A Million Degrees"
Gitarzysta grupy Rammstein Richard Z. Kruspe wydał trzeci album pod szyldem Emigrate.
Wykonawca: Emigrate
Wytwórnia: Universal Music Poland
Rok wydania: 2018

Przyszły rok zapowiada się co najmniej dobrze dla fanów grupy Rammstein. Wszystko wskazuje na to, że wiosną doczekają się nowej płyty ich ukochanej kapeli. Zaś datę 24 lipca grupa wystąpi w Chorzowie. W oczekiwaniu na 2019 rok sympatycy Rammsteinu mogą zapoznać się z nowymi dokonaniami solowymi członków zespołu.

Till Lindemann kilka dni temu opublikował swój solowy utwór pt. „Mathematik”. Pod koniec listopada ukazała się zaś płyta zespołu, którego liderem jest Richard Z. Kruspe – gitarzysta Rammsteina. Projekt nosi nazwę Emigrate. „A Milion Degrees” to trzecia płyta tej kapeli i następca „Silent So Long” - albumu wydanego cztery lata temu.

Muzyka grana przez Emigrate jest łagodniejsza od tej, jaką reprezentuje Rammstein. Metalu nie jest zbyt wiele. Dostajemy szeroko rozumianą muzykę rockową i nie tylko. Można też napisać o melodyjności utworów, która jest zauważalna. Z tym, że momentów, gdzie naprawdę można zaczepić ucho i mówić o kompozycjach z podziwem jest niewiele. Większość utworów wchodzi jednym uchem, a wylatuje drugim.

Dobrymi słowami można obdarować zaczynający album „War” - mocny, podniosły z zaśpiewami przywołującymi gotyckie klimaty. Brzmienie ody ma też zamykające płytę „Eyes Fade Away”. A pomiędzy tymi dwoma kompozycjami słuchamy utworów łączących ze sobą rock (zazwyczaj w radosnym brzmieniu), poprock i elektronikę. Mamy też funk (tytułowy utwór z płyty), a także jedną ballado-kołysankę „We Are Together”, której długość (6 minut) nie przełożyła się zbytnio na jakość. Czasem jest po prostu źle, jak w „Spitfire”, w którym chórki „na, na, na, na” kojarzą mi się z utworem „Coraz bliżej święta”. A może to bożonarodzeniowe spaczenie spowodowane obecnym okresem? Słuchając zaś utworów „Let’s Go” czy „A Milion Degrees”, powinny pobrzmiewać słuchaczowi z tyłu głowy słowa Kruspe o chęci współpracy z Martinem Gore – członkiem Depeche Mode.


Na albumie pojawiają się goście. Benjamin Kowalewicz śpiewa w „1234” - utworze z punkową energią. W radosnym w brzmieniu i nośnym „Lead You On” udziela się wokalnie Margaux Bossieux. Cardinal Copia z grupy Ghost występuje w całkiem dobrym, poprockowym „ I’m Not Afraid” z podniosłymi zaśpiewami. A fanów Rammsteina najbardziej zaciekawi obecność Tilla  Lindemanna. Śpiewa w utworze „Let’s Go” i dzięki niemu mamy na albumie kawałek tekstu w języku niemieckim. Sama zaś kompozycja to elektronika lat 80. z poprockowymi refrenami.

Mam z tą płytą problem. Z jednej strony – należy pochwalić pana Kruspe za to, że nie zamyka się w metalowej szufladce muzycznej. Za to, że ma szersze horyzonty i się nimi dzieli. Ale słucham sobie płyty raz, drugi, trzeci, piąty. „Jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca”. Nie zaczepia na dłużej. Typowy „taki sobie album”.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load