Recenzje

2019-07-16
Sabaton - "The Great War"
Nowa płyta szwedzkiej grupy Sabaton jest poświęcona w całości I Wojnie Światowej. Z zawartością płyty zapoznał się nasz recenzent Marcin Knapik.
Wykonawca: Sabaton
Wytwórnia: Nuclear Blast / Mystic
Rok wydania: 2019

„Nadęta, kostyczna i koturnowa forma rocka”. To jedna z opinii dotycząca rocka progresywnego, na jaką natrafiłem w Internecie. Sabaton nie jest przedstawicielem tego gatunku muzyki. Grają metal. Zastanawiam się jednak, czy słowo „nadęta” w tym przypadku czasem nie pasuje. I czy nie mamy tu do czynienia z przerostem formy nad treścią.

„The Great War” to koncept album traktujący o Pierwszej Wojnie Światowej. Czyli typowy Sabaton – obracanie się wokół wojen i walk. Muzyka i twórczość tego zespołu trafia na podatny grunt. Parę utworów związanych z historią Polski już napisali. Metalowcy ze Szwecji uczący historii? W świecie, w którym Metallica wydaje książkę dla dzieci, nic już nie powinno nas dziwić. Jest w tej muzyce coś, co może u wielu obudzić patriotyczne uczucia. Tym czymś jest patos. A gdy się go łączy z tekstami o bohaterstwie i walce oraz metalowym brzmieniem, to powstaje mieszanka wybuchowa.

Trzeba jednak przyznać, że nie jest to patos nudnej szkolnej akademii. Choć w sumie i tam i na tej płycie są chóry – z tym, że w pierwszym przypadku zazwyczaj są one amatorskie, a tu mamy profesjonalny. Tutaj wszystko jest rozbuchane. I wręcz przesadzone. Patos towarzyszy nam przez całą płytę, ale można wyróżnić momenty, w których wkraczamy na bardzo, bardzo wysokie jego rejestry. Szczytem pompatyczności jest „The End Of The War To End All Wars”. Poważnie brzmiący początek (fortepian, skrzypce). Myślisz sobie: „Zaczyna się tak spokojnie. Zaraz będzie i mocno i patetycznie zarazem”. I w rzeczy samej tak jest. Nie da się odmówić tej płycie trzech rzeczy: patosu, mocy i melodyjności. Chęć melodyjności sprawia, że momentami jest zabawnie.


Słysząc „The Red Baron” zastanawiam się, co to ma być? Metalowe boogie-woogie? Zwrotki „82nd All The Way” przypomniały mi czołówkę Pokemonów. A może to była czołówka z innej kreskówki? Fajnie jak na płytę o pierwszej wojnie światowej. A na koniec po płycie pełnej metalowego łojenia dostajemy „In Flanders Fields”, czyli chóry śpiewające a capella. Ciekawe posunięcie ze strony Sabatonu, ale to zderzenie brzmi mi w uszach niezbyt naturalnie. Wracając – momentami dzięki melodyjności jest zabawnie, a innymi momentami brzmi to strasznie. 

Budowanie napięcia – też jest. Musiało się pojawić w takim przypadku. Już po kilku sekundach zaczynającego album „The Future of Warfare” możemy z dużym prawdopodobieństwem ocenić, jaka będzie to płyta. Kilka sekund budowania napięcia i wybuch w postaci metalowych nut, śpiewu i do kompletu chór. Dużo chóru.

Można zastosować ten album też w innych celach. Na przykład do grania w grę wyścigową. Sprawdziłem sobie takie połączenie. Grało mi się bardzo dobrze, nawet udało się ustanawiać rekordy, których nie mogłem pobić od paru miesięcy. Jest tylko jeden problem - na dłuższym dystansie paru odsłuchów przebrnięcie przez ten album nie jest dla mnie łatwe. Rozumiem, że jest spora liczba osób, której takie granie się bardzo podoba i będą wielbić ten album, ale ja podziękuję. Taki metalowy, melodyjny i nadęty aż za bardzo patos nie jest dla mnie.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load