Recenzje

2019-08-13
Madrugada - "Sombra"
Wydawać by się mogło, że z połączenia muzyki ludowej i flamenco wyjdzie coś dziwnego… Nic bardziej mylnego. Debiut polskiej grupy Madrugada zatytułowany „Sombra” jest dowodem na to, że takie połączenie ma sens.
Wykonawca: Madrugada
Wytwórnia: Madrugada
Rok wydania: 2019

Największą zagadką pozostało rozłożenie środków. Czy więcej ludowości, czy więcej ognistego (acz również i refleksyjnego) flamenco? Wahadło się rusza. Raz czuć wyraźny sznyt folkowo-ludowy, innym razem dominuje wyraźna rytmika południowa. Są jednak także momenty wyważone, gdzie oba gatunki przenikają się. Tak jak jest chociażby w „Nie ma go”, gdzie hiszpańska gitara (obsługiwana przez Macieja Wieżyńskiego, głównego prowodyra zespołu) nie ustępuje głosowi Wiktorii Kwiatkowskiej. Podobnie jest rzecz ma się w „A w niedzielę z porania”, gdzie rytm płynie na równi ze śpiewem. Kwintesencją całości jest jednak utwór tytułowy. Smutny, epicki, a jednocześnie ujmujący - z gościnnym udziałem wokalisty Carlosa Martineza Anayi. Z trzeciej zaś strony znalazło się także miejsce dla… jazzu. Wystarczy się wsłuchać w „Ziemię”, gdzie gościnnie na gitarze zagrała Krzysia Górniak. Jeszcze ciekawiej dzieje się w „W kadzidlańskim boru”, gdzie nie tylko pojawiają się zabawy wokalne, przypominające zaśpiewy góralskie, ale i partie… piszczałki. A gdy trzeba więcej południowego ognia, wystarczy odpalić „Bailando por la madrugada”, „Dajcie, dajcie”, czy też znakomicie podsumowującej całość, gorącej „Wyrzundzaj się dziwce mojej”.

Właściwie trudno wybrać jeden klucz do słuchania „Sombry”. Można całościowo, można na przemian, można na wyrywki, można punktowo. Próbowałem na wszystkie sposoby. Broni się w grupie, jak i w pojedynczych składowych. Natomiast ciąg dalszy będzie dla Madrugady kluczowy, bowiem podobne rozdanie w tej formule może okazać się chybione.


Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load