Recenzje

2020-03-31
Krůk - "Nibykwiaty"
„Nibykwiaty” grupy Krůk nie należy do najłatwiejszych w odbiorze płyt. Specyficzna atmosfera, panująca na tym albumie, każe się jednak nad nim pochylić.
Wykonawca: Krůk
Wytwórnia: Cardio Records
Rok wydania: 2020

Połączenie słowiańskich motywów z muzyką chłodną, ale i jednocześnie trudną z okolic post rocka, czy IDM, nie jest dość niecodzienne. A jednak już od pierwszych dźwięków na płycie, wyczuwalny jest swoisty niepokój i cierpkość. Wprowadzający „Słońcu” rozpoczyna się odgłosami ćwierkających ptaków, a następnie przechodzi niepostrzeżenie w mroczny nastrój, naznaczony charakterystycznym głosem Daisy Kowalsky – autorki tekstów i wokalistki. „Jedna” charakteryzuje się już mocniejszym podejściem. Ponad sześciominutowa kompozycja ma w sobie coś ze starych nagrań Closterkeller, ale i z post rocka.

„Zew” to w zasadzie kwintesencja płyty – muzycznie i tekstowo. Jak mówią autorzy: Jest to piosenka o szaleństwie, fascynacji drugim człowiekiem, o fantazji na temat innego życia. Jest to bardzo silny, czasami niebezpieczny, niszczący ludziom życie, ale bardzo ludzki zew. Kolejnym ‘naturalnym’ przerywnikiem jest „Niebu”. Przeszkadza w nim jedynie partia wokalna. Ciekawie wypada natomiast „Ogień” – rytmiczny podkład, a przede wszystkim nośny refren. Nie mniej przebojowo wypada „Sercu” . W obu przypadkach są zadatki na potencjalne hity. Natomiast lekko nawiedzone „Kamienie” wprowadzają  do plemiennej w wydźwięku „Miłości”. Świetnie prezentują się też „Skała”, która emanuje energią oraz kołyszący „Lotny”. Całość domyka przestrzenne outro „Nam”.

„Nibykwiaty” wymagają atencji i wrażliwości. To dobra płyta do refleksji w kontemplacji izolacyjnej – w każdej formie.


Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load