Recenzje

2013-02-25
Steven Wilson - "The Raven That Refused To Sing (And Other Stories)"
Trzeci, solowy album Stevena Wilsona to jedno z najlepszych dzieł w jego dyskografii.
Wykonawca: Steven Wilson
Wytwórnia: Rockserwis
Rok wydania: 2013

Steven Wilson po raz kolejny udowodnił, że jest niczym mityczny Midas, który zamienia w złoto wszystko, czego się nie dotknie. Tym razem zaprosił do współpracy grupę uznanych muzyków, wśród których znaleźli się między innymi artyści z jakże innych, muzycznych światów: gitarzysta Guthrie Gowan (ex-Asia), perkusista Marco Minnemann (Dream Theater) i basista Nick Beggs. którego pamiętamy z popularnej w latach osiemdziesiątych grupy Kajagoogoo. Całość wyprodukował legendarny Alan Parsons.

"The Raven That Refused..." to jeden z tych albumów, na których klasa wszystkich uczestników sesji nagraniowych ukazała się w pełnej krasie. Zresztą Wilson nie ukrywa, że docenia ich nieprzeciętne umiejętności i, jak stwierdził, z przyjemnością powierzył im swoją muzykę. W efekcie dostaliśmy świetny concept-album, który jest echem młodzieńczych fascynacji Wilsona mrocznymi powieściami Edgara Allena Poe i Arthura Machena.

Nowa płyta Stevena Wilsona na pewno nie będzie zaskoczeniem dla jego fanów, bo i nie niespodzianek wymagają oni od swego Mistrza. Jednak to, jak ten album brzmi, jak jest skonstruowany, jak jest bogato zaaranżowany - wprost zapiera dech. Trzon płyty stanowią trzy kompozycje, które mają po ponad 10 minut ("Luminol", "The Holy Drinker", "The Watchmaker"). Każda z nich to taka mała, muzyczna perełka. Są tam i nawiązania do prog-rocka z lat 70., jest sporo balladowego, "Wilsonowskiego" piękna, jest odrobina tajemniczości i mroku, nie brakuje psychodelicznych "wstawek" na flecie i saksofonie autorstwa Theo Travisa (współpracował między innymi z No-Man, Anją Garbarek, Gong i Porcupine Tree). Wszystkie te elementy są do siebie idealnie dopasowane.

Oczywiście na "The Raven..." nie mogło zabraknąć bardziej "tradycyjnych" piosenek. I tu uwagę zwracam na przepiękną, chywtającą za serce balladę "Drive Home". Utwór płynie na delikatnych dźwiękach bębnów, pięknie brzmiącym pianinie i nieco rozmarzonym, stęsknionym śpiewie Wilsona. Nie zabrakło również rozbudowanego solo na gitarze. W tej piosence udało mu się połączyć idealnie "artyzm" z dużym ładunkiem komercji. Ta piosenka mogłaby podbić listy przebojów. Oczywiście, gdyby tylko ktoś chciał ją grać. I jest to na pewno jeden z najpiękniejszych utworów w bogatej dyskografii lidera Porcupine Tree. Zaś "The Raven That Refused To Sing (And Other Stories)" to na chwilę obecną pewniak do miana "progresywnego albumu 2013 roku". I ciężko będzie komukolwiek go pokonać.

Autor: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load