Recenzje

2022-01-31
Marcin Pająk - "Sound of the Trees"
Marcin Pająk zdaje się nie mieć czasu na odpoczynek. We wrześniu 2021 recenzowaliśmy album pół-koncertowy, a tymczasem ten multiinstrumentalista uraczył nas kolejną płytą długogrającą z premierowym materiałem.
Wykonawca: Marcin Pająk
Wytwórnia: Marcin Pająk
Rok wydania: 2021

Główną tematyką „Sound Of The Trees” jest bardzo szybka przemiana naszego stylu życia i dopasowywanie się do nowych trendów oraz podążanie wytyczonymi śladami. Postępująca izolacja i zagubienie człowieka w nowoczesnym świecie, gdzie na pozór wszystko sprawia wrażenie, jakby było odwrotnie, to już domena naszych czasów. Artyści z kręgów progrocka niejednokrotnie podejmowali już podobne wątki, łącznie ze Stevenem Wilsonem i jego Porcupine Tree, czy Mariuszem Dudą i Riverside.

W przypadku Marcina ta dziesięcioutworowa opowieść ma jednak nieco szersze spectrum muzyczne. Już w otwierającym prawie ośmiominutowym „Lost In The Crowd” ciężki i gęsty riff wraz z brzmieniami klawiszowo-syntezatorowymi, prowadzi nas przez tę niewesołą opowieść. Kompozycja okraszona przejmującym wokalem oraz dodatkowymi partiami Wioletty Gawary, buduje atmosferę niepokoju i zagubienia. Utwór tytułowy podtrzymuje to wrażenie, choć warstwa muzyczna zawiera też fragmenty przypominające muzykę klasyczną (ciekawe brzmienie fortepianu) oraz klimat odrealnienia, zbliżony odrobinę do twórczości Dead Can Dance. Bardziej dynamicznie wypada „To Find Ourselves Again” z charakterystycznym rytmem perkusji Piotra V. Gawlika – trochę za bardzo podbitej – ale sumiennie prowadzonej temat przez pierwszą część utworu. W drugiej całość na chwilę zwalnia, by w ostatniej części znów powrócić do pierwotnej rytmiki i zamknąć się ujmującą puentą. Z kolei instrumentalny „Long Journey” to dziwny łamaniec. Znów na pierwszy plan wychodzi perkusja – momentami bardzo przytłumiona i brzmiąca nieco celofanowo. To najbardziej przekombinowany utwór na płycie. Natomiast słuchając „Silent Planet”, początkowo wydawało mi się, że to kompozycja…RPWL. Wokal Marcina bardzo przypomina w nim barwę Yogiego Langa, a dość spokojna warstwa instrumentalna dodatkowo potęguje to wrażenie. Utwór zamyka kolejna perkusyjna figura Piotra.

Drugą połowę płyty otwiera „Together Apart” z bodaj najbardziej nośnym refrenem spośród wszystkich kompozycji. Powraca w nim także klimat niepokoju znany z początku albumu. A gdy dodamy do tego atmosferyczny (tym razem z przegiętą stopą perkusyjną, ale i kapitalną partią basu W.R.Ony) i naznaczony zagubieniem „You Are”, wróci nastrój całości, który przewija się przez całą płytę. Jej apogeum stanowi natomiast „Escape From Reality”, za którą odpowiada Michał Wojtas z grupy Amarok. I to słychać od razu – ciekawe partie klawiszowe, które tworzą właściwie 3 plany obok gitary Marcina. Zamykający płytę „Digital Life”, sugeruje pewne odhumanizowanie, a tymczasem – mimo dynamicznej warstwy instrumentalnej (świetna solówka gitarowa) - z utworu wyziewa swoiste poczucie zrezygnowania. Coda w postaci „Last Song” idealnie nadaje się na napisy końcowe jakiegoś filmu.

„Sound Of The Trees” nie zmienia wiele w dorobku Marcina Pająka. Płyta jest chwilami za długa i choć bogata muzycznie, to przedobrzona. Dla fanów twórczości muzyka to kolejny rozdział jego twórczości. Dla reszty świata – ciekawostka.


Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load