Recenzje

2017-02-16
Brda - "Światło Wody"
Bydgoska Brda po raz kolejny zaprasza nas do świata swoich hipnotycznych dźwięków za sprawą nowego, koncepcyjnego albumu.
Wykonawca: Brda
Wytwórnia: Mózg Studio
Rok wydania: 2016

„Światło Wody” to „album miejski, którego bohaterką jest Vel. Nie-kobieta wraz z jej różnymi wersjami, której echa i odbicia podążają za nią, towarzysząc jej i prześladując jednocześnie, przemierza miasto pomiędzy zachodem a wschodem słońc”. Tak głosi treść notki prasowej, promującej płytę. A jeśli dodajmy do tego fakt, że inspiracją dla Vel była Rrose Sélavy, czyli alter ego Marcela Duchampa, to pomysł przedstawia się jeszcze bardziej interesująco. Koncept otwiera utwór „Echologicznie” z gęstą gitarą akustyczną, intrygującą podbitką basową i miarowym rytmem perkusji. Zwiewny wokal Joanny Frejus subtelnie naznacza warstwę muzyczną powtarzanymi słowami: Czysto, ładnie i uprzejmie. Jeszcze bardziej transowo wypada „Fałes” z niespokojną partią trąbki Wojciech Jachny, wybijającą mantrowy rytm perkusją Marcin Karnowskiego oraz jazzowy klawisz wraz z gitarą. Tu z kolei w pamięć zapadają powtarzane słowa: Jeszcze nigdy, jeszcze tu nie byłam oraz zakręcona coda samplerowo-trąbkowa. Ponury krajobraz nie tylko dźwiękowy maluje natomiast „Głos na samotność” z hipnotyzującym głosem Joanny, silnie zarysowaną linią gitary, łamaną perkusją i przestrzennym klawiszem, w którym napięcie rośnie z każdą kolejną sekundą, by pod koniec zwolnić i zatopić się gdzieś w transie. Świetnie wypada też „Horror”, którym zespół zapowiadał już płytę w 2015 roku, z klimatyczną partią gitary akustycznej, okraszoną wybijanym „drewnianym” rytmem perkusji i onirycznym głosem Joanny. Rozmyty i ujazzowiony „Wieczór”, za sprawą nerwowego brzmienia trąbki, roztacza aurę niepokoju, podbitą pulsującym rytmem bębnów i - dla odmiany - zapętlonym wokalem. Te niewiele ponad dwie i pół zostawiają słuchacza w lekkiej konsternacji, którą stara się załagodzić kolejna, spokojniejsza już kompozycja „Jak muchę”, mająca w sobie coś ze starszych dokonań tuzów triphopu sprzed dwóch dekad. Ponownie dość niespokojną aurę buduje zapętlony „Na zewnątrz”, wzbogacony świetnymi, nienachalnymi scratchami Wojciecha Grzankowskiego. Atmosferę płyty dopełnia gęsty od loopów „Pod Ranek” z pamiętnymi słowami Nie ucieknę w ciszę oraz zamykający ją utwór tytułowy, który swoją dość minimalistyczną formą idealnie podsumowuje całość.

Brda robi swoje. Na nikogo się nie ogląda i niczym się nie przejmuje. Kolejne płyty zespołu można traktować niczym następne części jednej powieści. I tylko od nas zależy, po którą w danym momencie sięgniemy. Po „Światło Wody” warto nawet w pierwszej kolejności.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load