Recenzje

2017-05-17
Thurston Moore - "Rock N Roll Consciousness"
Ciężko jest nadążyć za wszystkimi projektami, w jakie zaangażowany jest Thurston Moore. Legenda alternatywnego rocka prze naprzód, bez oglądania się na zasługi z przeszłości i własną estymę.
Wykonawca: Thurston Moore
Wytwórnia: Universal Music Polska
Rok wydania: 2017

Thurston był, jest i pozostanie artystą, takim jak Lou Reed, David Byrne, Kevin Shields, Ian MacKaye czy J Mascis. To ludzie, którzy definiują czym jest muzyka alternatywna – jak brzmi, jak ją odbierać i czego po niej oczekiwać. Thurston nie zagra nam na koncercie „Teen Age Riot”. On staje okoniem przeciw konformizmowi i odtwórczości. Za każdym razem, gdy sygnuje płytę swoim nazwiskiem możemy być pewni, że będzie się na niej działo, nawet jeśli nie będzie to w smak każdemu dookoła.

To powiedziawszy, doprawdy trudno mi uwierzyć, że nowa płyta Thurstona „Rock n Roll Consciousness” mogłaby się komukolwiek nie spodobać. Raptem pięć kompozycji, lecz żadna nie schodzi poniżej sześciu minut. Część z nich jest już znana koncertowej publiczności Thurstona, jak choćby „Aphrodite” czy „”Turn On”. Te hipnotyczne, pochłaniające, transowe wojaże zostały wreszcie dopracowane i „zamknięte” na płycie, tak aby dało się je okiełznać. Cała piątka nieśpiesznie lecz niepowstrzymanie konstruuje przeloty przez muzyczną świadomość odbiorcy. To rwący strumień, lecz sprytnie poukładany, nakazujący przeżywanie go świadomie w głowie, lecz bez oporu ciała.

Aby nadać temu ciut więcej sensu, „Rock n Roll Consciousness” bardzo pachnie mi krautrockiem. Jeśli przypomnimy sobie muzykę Can czy Harmonii, bez trudu odnajdziemy tam to bezwładne ciepło, jakim emanuje płyta Thurstona. Skojarzeń jest zresztą więcej; odlot Neila Younga w „Psychadelic Pill”, odjazdy Camel na „Mirage”, mrok i światło „Transformer” Lou Reeda. Thurston emituje to wszystko tu, w pięciu ruchach. To pociągi wprawione w bieg bez jakiejkolwiek kontroli, lecz nadal po ściśle wyznaczonych torach. To kolorowa podróż przez tradycyjne, rockowe dźwięki ułożone w długie, zapętlone transmisje. To zaproszenie na seans rocka dla duszy, organicznego pokarmu dla myśli.

„Rock n Roll Consciousness” to kontynuacja tematów podjętych przez Thurstona na „The Best Day”, w gronie tego samego kolektywu muzyków. Ich modus operandi to omamienie i kidnapping, gra w chowanego pod kolejnymi warstwami rytmu, riffu i szarad. Ta płyta nie tyle eksperymentuje z formą, co z wykorzystaniem pozornie wyeksploatowanych zagrywek, aby stworzyć coś świeżego, niecodziennego i zaskakującego. Gdy na początku maja byłem w Berlinie, cały Kreuzberg był oblepiony plakatami ogłaszającymi nadejście tej płyty. To imponujące, że na tego typu granie, pół na pół klasyczne i alternatywne, może czekać publiczność ciut większa, niż sto osób w Proximie. 


Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load