Wywiady

Titus (Acid Drinkers)

2017-11-06

Acid Drinkers ruszają w trasę, na ramach której oddadzą hołd muzyce thrashmetalowej. O tym, co szykują w związku z nadchodzącymi koncertami oraz o zmianach, jakie zaszły w zespole opowiedział nam jego lider, Titus.

Rozmowa z: Titus

MM: Ruszacie w trasę pod hasłem „In Thrash We Trust”. A czym dla Ciebie dziś jest thrash metal?

Titus: Thrash metal jest moim matecznikiem tuż obok New Wave Of British Heavy Metal. Bo jednak jako gówniarz słuchałem AC/DC, Iron Maiden i Judas Priest. W siódmej, ósmej klasie podstawówki dotarłem do jakichś numerów „Bravo”, w których czytałem o tych kapelach. Do tego doszło też Kiss. A już w 1983 roku usłyszałem pierwsze płyty Metalliki, czy Slayera i opadła mi szczęka. Thrash metal obok NWOBHM stał się moim gniazdem.

MM: A myślisz, że można jeszcze jakoś rozwijać ten gatunek muzyki?

Titus: Nie wiem, naprawdę. Jeżeli mówimy o gatunku muzyki, to on ma w sobie pewne ramy. Wychodzenie poza te ramy tworzy zupełnie nowy gatunek, tak jak z thrashu ewoluował death metal, który jest jego bardziej zbrutalizowaną formą. I myślę, że to jest w porządku. To tak jak z malarstwem. Jeśli weźmiemy na przykład malarstwo batalistyczne, to w tym gatunku gołych bab jest raczej niewiele, chyba że są rozwalone przez odłamki.

MM: Szykujecie jakąś specjalną setlistę na te koncerty?

Titus: Przejrzeliśmy ze Ślimakiem we wrześniu dwieście naszych numerów i wybraliśmy te, które najbardziej siedzą w ramach gatunku thrash. Sięgnęliśmy też po klasyki z tzw. Wielkiej Czwórki Thrash Metalu, które w naszym mniemaniu najlepiej reprezentują ten gatunek i na nich też oparliśmy część setu. Ale są przede wszystkim są nasze numery z „Dirty Money, Dirty Tricks”, „Verses Of Steel”, „La Part Du Diable” oraz z „P.E.E.P. Show”. Setlista toczy się jak Leopard – jest ciężka, a jednocześnie szybka.


MM: Mam wrażenie, że po śmierci Olassa zaczął się nowy okres w historii Acid Drinkers. Nie chodzi o czas, w którym grał z Wami Jankiel, czy Bobby, ale o muzykę, która nabrała jakby nowego sznytu.

Titus: Jest coś w tym. Trzeba też pamiętać o kwestiach produkcyjnych, bo „Stalowe Wersety” robił Jacek Miłaszewski, który potem miksował właściwie wszystkie nasze albumy. Wydaje mi się, że im starsi jesteśmy, tym gramy mocniej.

MM: A nie myślałeś, żeby podsumować jakoś ten bieżący okres składanką albo DVD?

Titus: Składanki nie planowaliśmy, natomiast były propozycje, by zrobić DVD. Natomiast nie odpowiadała mi kwestia produkcji, montażu na żywo itd. Poza tym jest to bardzo kosztowna rzecz. Kto wie jednak, kiedy się za taki pomysł weźmiemy.

MM: Co w takim razie dalej, bo od „P.E.E.P. Show” minął już rok?

Titus: Zaszły zmiany w składzie. Po 10 miesiącach w bardzo przyjaznej atmosferze rozstaliśmy się z Bobbym. Nowym gitarzystą jest Łukasz "Dzwon" Cyndzer z grupy Veal. Gra z nami proby od kilku tygodni. Jesteśmy mega rozgrani i w takiej formie, w jakiej ten zespół od dawna nie był. Na płytę jest jeszcze za wcześnie. Zresztą „P.E.E.P Show” jest naładowany tak fajnymi i konkretnymi emocjami, że nie wiem, czy zdecydujemy się w przyszłym roku wydawać kolejny album. Nie jesteśmy pierkarnią bułek wyścigowych i nam się musi wyraźnie zachcieć, żebyśmy usiedli do komponowania i do prac nad płytą, a nie że odcinamy kupony od nazwy.

MM: A co z Anti Tank Nun? Bo płyta wyszła, a koncertów jakoś brak.

Titus: Z Anti Tank Nun na razie nic nie robimy i nic nam się nie szykuje. Obecnie jestem skupiony na Acid Drinkers. 

MM: Dziekuję za rozmowę. 


Rozmawiał: Maciej Majewski