Wywiady

Natalia Świerczyńska

2020-10-28

Wokalistka Natalia Świerczyńska nagrała wyjątkową, trochę niedzisiejszą płytę „O północy”. Za zawartymi na niej tekstami kryją się historie, zainspirowane życiorysem babci wokalistki. Całość ubrana w okołojazzową i poetycką aurę, skłania zarówno do refleksji, jak i do atencji - zwłaszcza w obecnych czasach. O szczegółach jej powstawania i założeniach całości Natalia opowiedziała mi w poniższej rozmowie.

Rozmowa z: Natalia Świerczyńska

MM: Nagrałaś smutną, momentami przejmującą płytę. Wiem, że do napisania tekstów zainspirowały Cię opowieści Twojej babci, pochodzącej z Kresów. Żaden z tekstów nie odnosi się zatem do teraźniejszości?

NŚ: Żeby mógł powstać tekst, który jest szczery i w zgodzie ze mną, musiałam te historie bardzo przefiltrować przez siebie. Próbowałam postawić siebie na miejscu mojej babci i zrozumieć chociaż trochę jej świat. Przyrównać swoje życie i swoje potrzeby do jej sytuacji z młodości. To były bardzo ciężkie czasy, szczególnie dla młodej dziewczyny przed którą jeszcze całe życie, marzenia, plany. To wszystko niestety zniszczyła wojna. Pisząc te piosenki starałam się, żeby teksty były jak najbardziej uniwersalne. Nie mówię w nich wprost o wojnie. Skupiłam się raczej na emocjonalnej stronie tych opowieści. Teksty powstawały około dwa lata temu, więc nie miałam pojęcia, że mogą okazać się aktualne w naszej dzisiejszej epidemicznej rzeczywistości. Ale nie dziwi mnie, że czasami przez ten pryzmat mogą być obecnie odbierane.

MM: Nie twierdzę, że któryś z tekstów się do obecnych czasów odnosi. Wręcz przeciwnie. Płyta zdaje się być zbiorem właśnie opowieści na temat relacji, związków, uczuć i odczuć. Takie przyjęłaś odgórne założenia podczas ich pisania?

NŚ: Zapytałeś o związek z teraźniejszością, więc chciałam zaznaczyć, że odbiorcy czasami przyrównują te teksty do dzisiejszej sytuacji. I tak - moje założenie było takie żeby teksty dotyczyły wydarzeń z przeszłości.

MM: Mówisz, że zaczęłaś je pisać dwa lata temu. Co było zaczynem, tudzież - który powstał jako pierwszy?

NŚ: Pomysł na te płytę powstał jeszcze wcześniej, bo około 4 lata temu. Poznałam wtedy panią Hannę Krall, która po wojnie trafiła do sanatorium na Śląsku razem z moją babcią. Pani Hanna spisała wiele opowieści mojej babci. Były też plany co do wydania tego materiału, ale niestety ze względu na ówczesną cenzurę, nie mogło się to udać. Zachowało się ich wspólne zdjęcie z tego czasu, które wzięłam ze sobą na to spotkanie. Okazało się że pani Hanna doskonale pamiętała moją babcię, a nasza rozmowa była dla mnie absolutnie czymś wyjątkowym. To był ten moment, kiedy zebranie tych zdarzeń w formę piosenek stało się moim wielkim marzeniem. Chciałam żeby zostały zapamiętane, przynajmniej w taki sposób. Wtedy powstała pierwsza piosenka „Rzeko moja” i później długo, długo nic. Wróciłam do tematu około dwa lata temu i napisałam resztę.

MM: Od razu po kolei wszystkie teksty napisałaś?

NŚ: To był proces. Wszystko zajęło mi rok czasu.

MM: A jak powstała muzyka? Pomagał Ci Dariusz Tarczewski

NŚ: Jestem autorką muzyki do większości piosenek. Darek zajął się aranżacjami dla kwartetu smyczkowego, realizacją nagrań, no i przede wszystkim grą na fortepianie.


MM: Od czego zatem wyszłaś? Od fortepianu Darka? Od pomysłów na melodie do gotowych tekstów?

NŚ: To powstawało jednocześnie. Najpierw brałam na warsztat konkretną historię, którą chciałam opowiedzieć, a później przy pianinie łączyłam od razu melodie i harmonię z tekstem, który powstawał równolegle.

MM: Pytam, bo wszystkie te teksty obudowane są takim poetyckim, a chwilami nieco jazzowym anturażem.

NŚ: Myślę, że na ostateczne brzmienie tych utworów mieli wpływ wszyscy muzycy z sekcji, ponieważ to muzycy jazzowi właśnie i dużo wnieśli od siebie do tych aranżacji.

MM: Jak ich dobierałaś?

NŚ: Gramy ze sobą od wielu lat. W sumie od pierwszego roku studiów i to po prostu moi przyjaciele: Dawid Kostka - gitarzysta, Wojtek Judkowiak - basista, Sebastian Skrzypek - perkusista. Darek dołączył do tego grona na chwilę przed płytą. To mój ulubiony skład. Nie wyobrażam sobie, żeby ten materiał  powstawał  w innej ekipie.

MM: A kwartet smyczkowy?

NŚ: Kwartet to wspaniale dziewczyny: Basia Szelągiewicz, która nagrała partie pierwszych i drugich skrzypiec, Karo Waścińska-Łukanowska - altowiolistka i Ania Papierz - wiolonczelistka. Tak jak pisałam wcześniej, kwartet był aranżowany przez Darka -pięknie rozpisane wszystko w nutach. Dziewczyny wniosły swoją grą bardzo wiele, ale nie były to improwizacje, tak jak w przypadku pozostałych muzyków. Jest też utwór „Najcichszy tekst”, który nagrałam w duecie z Mariuszem Patyrą - wspaniałym skrzypkiem. Iw tym wypadku również partie skrzypiec zaaranżował Darek.

MM: Tak, ten utwór zaczyna się krótką, acz piękną partią solową. Natomiast chciałem zapytać Cię o  "Przepaść", który odstaje od reszty, zahaczając wręcz o poprocka.

NŚ: Masz rację. To jest też jedyny tekst, w którym mówię wprost. Pojawia się „karabin” i „umieranie”. Piosenka mówi o przesłuchaniu mojej babci przez rosyjskie NKWD, po którym ledwo uszła z życiem. Chciałam żeby ten utwór był zdecydowanie cięższy od reszty. Szukałam środków, by go wyróżnić i podkreślić tę całą dramaturgię która się w nim rozgrywa.

MM: I co będzie dalej? W książeczce piszesz o chęci podzielenia się tymi utworami na żywo z publicznością. Myślę, że część z nich wymaga szerszej opowieści, by przekazać odpowiedni kontekst. Wiadomo natomiast, jaka jest obecnie sytuacja z koncertami...

NŚ: To jest bardzo smutne, że nie możemy grać. Nie mamy na to wpływu. Mam nadzieję, że to tylko odsunie się w czasie i ruszymy z koncertami, jak już będzie po wszystkim.

MM: Planujesz jeszcze jakiś teledysk? Klip do "O północy" zapowiada niejako ciąg dalszy

NŚ: Oprócz tego klipu powstały jeszcze dwa, do utworu „Las” i „Przepaść”. Na razie nie mamy w planach tworzenia kolejnych.

MM: A czy płyta wyjdzie na winylu?

NŚ: Póki co, nie wyszła na winylu, ale być może to zmieni. Zobaczymy.


Rozmawiał: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load