Wywiady

Dorota Miśkiewicz / Henryk Miśkiewicz

2021-05-19

Wokalistka jazzowa Dorota Miśkiewicz nagrała album "Nasza Miłość" wraz z ojcem -znakomitym saksofonistą jazzowym Henrykiem Miśkiewiczem. Ale to nie wszyscy znani muzycy biorący udział w sesjach nagraniowych tej płyty. O kulisach powstania "Naszej Miłości" opowiedzieli nam główni bohaterowie.

Rozmowa z: Dorota Miśkiewicz / Henryk Miśkiewicz

- Album „Nasza Miłość” nagraliście Państwo by uczcić 70. urodziny Pana Henryka. W jakich okolicznościach po raz pierwszy pojawił się pomysł, by zrealizować takie jubileuszowe wydawnictwo?

- DM: Zgadza się. Tata będzie w czerwcu obchodził 70. urodziny. Wspólnie nagrana przez nas płyta będzie pierwszą okazją do świętowania jubileuszu. Pomysł na powstanie tego wydawnictwa narodził się kilka lat temu. Zaczęliśmy zbierać utwory, przeszukiwać archiwa Taty i myśleć, kto mógłby napisać teksty do tych piosenek. Zagraliśmy też kilka koncertów. Jednak konkretne decyzje dotyczące tego, kto zagra na płycie, kiedy wejdziemy do studia i kiedy ten album wydamy, zapadły podczas ubiegłorocznych wakacji.

- Większość kompozycji na tym albumie pochodzi z archiwum Pana Henryka, a tylko trzy utwory powstały z myślą o tym wydawnictwie. Dlaczego?

- HM: Przede wszystkim dlatego, że są to ładne utwory, a po drugie: ja już bardzo dawno temu myślałem, że będę kiedyś grał z moimi dziećmi i napisałem te kompozycje z myślą o takiej okazji

- DM: Czego się tutaj dowiaduję…

- HM: (śmiech) No, może trochę przesadziłem, ale zawsze marzyłem o wspólnej płycie.

- Można więc powiedzieć, że w pewnym sensie ten album to także Pański prezent muzyczny dla dzieci…

- HM: To taki nasz wspólny prezent…

- DM: Wracając do pytania: miałam do tych kompozycji z archiwum Taty duży sentyment, chciałam je zaśpiewać. Zresztą kilka z nich, mimo że są stare, nigdy nie zostały zarejestrowane, np „Hurriedly”.


- Czemu na tej płycie nie ma ani jednej kompozycji z Pani tekstem?

- DM: Stawiać się obok Ewy Lipskiej, Wojciecha Młynarskiego, czy Andrzeja Poniedzielskiego... Po prostu nie wypadało (śmiech)

- Zarówno Państwo, jak i grający na perkusji Pani brat Michał Miśkiewicz, pianista Piotr Orzechowski (Pianohooligan), a także basista Sławomir Kurkiewicz jesteście znanymi i cenionymi muzykami. Jak wyglądała Wasza współpraca w studio nagraniowym?

- HM: Przygotowaniem materiału zająłem się ja. Z Dorotą ustaliliśmy listę utworów, które nagramy. Następnie wybraliśmy muzyków. Znamy ich, wiedzieliśmy, na co ich stać. Tak więc spodziewaliśmy się mniej więcej tego, co i jak zagrają.

- DM: Gdy jest kilka silnych osobowości, istnieje niebezpieczeństwo, że każdy może pociągnąć w swoją stronę. W przypadku naszej płyty, wiadomo było kto jest liderem, więc muzycy to szanowali. A my też byliśmy otwarci na ich propozycje. Piotr Orzechowski zasugerował zmianę akordów w kilku miejscach i były to bardzo dobre pomysły. Zdarzały się sytuacje sporne i czasem zastanawialiśmy nad ich rozwiązaniem. I wtedy osobą niezastąpioną był Tata, który zawsze wie, co mu się podoba. Gdy my z bratem nie wiedzieliśmy co zrobić, szliśmy do niego i słyszeliśmy: „No oczywiście, że bierzemy pierwszą wersję”. I nie było już żadnej dalszej dyskusji.

- HM: Jeśli zaś chodzi o samo nagranie, to jeśli coś trzeba było zrobić z mojej strony to przede wszystkim poskromić żywiołowość tych młodych muzyków. Zwłaszcza w niektórych balladach. Mają oni w sobie nadmiar emocji, które muszą z siebie wypuścić. Co zresztą zrobili w dynamicznych kompozycjach.

- Strzałem w dziesiątkę było według mnie rozpoczęcie płyty kompozycją „Nasze Senne Sprawy” do tekstu Wojciecha Młynarskiego. Dlaczego akurat ten tekst Pana Wojciecha wybraliście?

- DM: To nie był nasz wybór. Wojciech Młynarski dopisał ten tekst do melodii Taty, utwór został zaśpiewany wówczas przez Ewę Bem. Ja tę piosenkę pamiętałam z czasów nastoletnich i zawsze mi się bardzo podobała. Nigdy nie mogłam zrozumieć, dlaczego bardziej nie zaistniała.

- HM: Poza tym ta piosenka nigdy nie była wydana na żadnym nośniku.

- DM: Została nagrana na prośbę Polskiego Radia, pewnie leży w archiwum. Radio nagrywało wtedy sporo utworów w celach emisyjnych, niekoniecznie wydawniczych.

- A propos Ewy Bem, to chórki w utworze „Czy nasza miłość” mają w sobie taką „brazylijskość”, która kojarzy się z niezapomnianym Bemibek, w którym w latach 70-tych ubiegłego wieku Ewa Bem była wokalistką…

- DM: Uwielbiałam ten zespół, bardzo fascynuje mnie też muzyka brazylijska, więc być może podświadomie wymyślam takie chórki.

- Czy doczekamy się kolejnej płyty sygnowanej Dorota Miśkiewicz / Henryk Miśkiewicz? Pańskie archiwa kryją zapewne jeszcze dużo nieodkrytej muzyki.

- DM: Musimy poczekać na kolejny jubileusz (śmiech). Na przykład 80 urodziny Taty – za 10 lat.

- HM: Może jakiś wspólny jubileusz. Każdy przyniesie swoje utwory i nagramy utwory Miśkiewiczów, a nie tylko Miśkiewicza.

- A zatem będziemy czekać na taką płytę. Dziękuję za rozmowę.

Foto: Iza Grzybowska


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load