Wywiady

Jakub Skorupa

2022-03-21

Pochodzący ze Śląska Jakub Skorupa, choć od lat związany z muzyką i mający na koncie bardzo ważne wyróżnienie nadane w ubiegłym roku, zadebiutował solowo dopiero w wieku 36 lat wydanym niedawno znakomitym albumu "Zeszyt Pierwszy". Była to znakomita okazja do przeprowadzenia przez nas krótkiego wywiadu z tym Artystą, który możecie przeczytać poniżej.

Rozmowa z: Jakub Skorupa

- W 2021 roku, w wieku 35 lat, został ogłoszony „nadzieją polskiej sceny” w plebiscycie Gazety Wyborczej. Z reguły takie wyróżnienia przypadają bardzo młodym bądź rokującym artystom, a Ty masz już na koncie bagaż muzycznych i życiowych doświadczeń. Jak podszedłeś do bycia „nadzieją” i czy pomagało Ci to czy raczej przeszkadzało w pracy nad debiutancką płytą? Wiadomo, takie wyróżnienia często wzbudzają pewne oczekiwania wobec artysty.

- Z jednej strony to rzeczywiście niesamowite uczucie, kiedy wrzucasz do sieci jedną piosenkę i nagle obserwujesz, że ludzie zaczynają na nią reagować, ale z drugiej strony, z Kubą Dąbrowskim już od pewnego czasu pracowaliśmy nad resztą materiału, który bez względu na reakcje słuchaczy czy branży muzycznej też by się ukazał. Szum wokół “Pociągów…” pozwolił nam dokończyć te prace już ze wsparciem wytwórni, natomiast kluczowe dla mnie było tutaj utrzymanie stuprocentowej swobody artystycznej i tak też się stało.

- Co według Ciebie zadecydowało o tak pozytywnym odbiorze „Pociągów Towarowych”?

- Może wszechświat ułożył się w tamtym momencie tak, aby mi pomóc? Wrzucałem ten numer do sieci, głównie dlatego, że chciałem sam sobie powiedzieć: “ok, typie, możesz to robić, najwyższy czas wyjść z tej skorupy”.

- „Zeszyt Pierwszy” to Twój  debiut, ale zastanawiam się, dlaczego ukazał się tak późno w Twoim muzycznym CV?

- Próbowałem wcześniej kilku rzeczy muzycznie, ale chyba brakowało mi odwagi i wiary w siebie, żeby cokolwiek z tym zrobić. To zmieniło się we mnie dopiero po trzydziestce, w momencie, gdy muzyka zdążyła już zejść na zupełnie boczny tor. Przyszedł jednak moment, kiedy stwierdziłem: brakuje mi tych piosenek i… kiedy jak nie teraz, czyli tzw. YOLO.


- W przeszłości imałeś się różnych pozamuzycznych zajęć, nie tylko w Polsce, ale także poza granicami naszego kraju. Pamiętasz w jakich okolicznościach postanowiłeś wrócić do muzyki i rozpocząć solową karierę?

- Jest 2018 rok, centralny Londyn: siedzę w biurze, mam wygodne życie i zawodowo w końcu zaczyna się układać, ale coś jest jednak nie tak. Poszedłem do papierniczego i kupiłem zeszyt, a chwilę później gitarę akustyczną i zacząłem na każdej przerwie w pracy zapisywać nowe frazy. W Londynie muzyka jest wszędzie, więc pewnie w jakimś stopniu mi to pomogło.

- Teksty na tej płycie mają bardzo osobisty posmak. Opisujesz w nich swoje życie, rozterki, zawody miłosne, wspominasz okres dojrzewania. I do tego robisz to w bardzo wciągający sposób. Skąd pojawił się u Ciebie pomysł na taką właśnie retrospektywno-dokumentalną stylistykę?

- Po prostu sam tego potrzebowałem. Nie było w tym głębszego pomysłu niż to, że chciałem pogadać sam ze sobą i uporządkować w sobie różne tematy, często także te bardziej niewygodne.

- W Twoich tekstach pojawia się często motyw dzieciństwa i dojrzewania, które w Twoim przypadku przypadły na lata 90-te ubiegłego wieku. Z czym kojarzy Ci się tamta dekada?

- Słodko-gorzki czas, czyli beztroska i zupełna swoboda bo byłem wtedy dzieciakiem, ale obserwowałem też świat dorosłych, a dla wielu nie były to łatwe czasy: już wszystko można było mieć, lecz niewielu było na cokolwiek stać.

- Jesteś związany ze Śląskiem o czym wspominasz chociażby w „Barbórce” i „Pociągach Towarowych”. Zastanawiam się, czy i jak to otoczenie w którym dorastałeś oraz żyjesz wpłynęło i wpływa na Twoją artystyczną twórczość?

- Dla mnie krajobraz złożony  z hałd węgla i pociągów towarowych jest czymś bardzo naturalnym, więc w jakimś sensie jestem przesiąknięty tymi obrazami, ale dopiero niedawno zacząłem zastanawiać się, jaki to miejsce miało wpływ na mnie i też jak bardzo Śląsk sam w sobie jest złożony i inny niż reszta Polski.

- W „Jodze” pojawił się gościnnie Patrick The Pan. Skąd pomysł na niego w tym utworze?

- Patrick pojawił się na moim koncercie w Krakowie i właśnie wtedy zorientowałem się, że jest taki numer… Parę dni zbierałem się w sobie, żeby do niego zagadać, bo zwyczajnie jestem jego fanem.

- W zamykającym płytę utworze „Outro/33 Lata” śpiewasz, że „wszystko się ułoży”. Odbieram to jako promyk nadziei u Ciebie na przyszłość. Czy dalszego ciągu doczekamy się w „Zeszycie Drugim”?

- Z promykami nadziei różnie bywa. Wciąż czuję dreszcze, o których mówię w tym numerze, ale co będzie dalej, czas pokaże. Trudno mi mówić o planach, szczególnie dzisiaj, kiedy za naszą wschodnią granicą giną niewinni ludzie.

- Dziekuję. 

Foto: Filip Skrońc


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load