Wywiady

MaJLo

2022-07-07

Trójmiejski wokalista, producent i kompozytor MaJLo wydał nowe wydawnictwo studyjne, którym tym razem nie jest album, a ep-ka "It Might Be Real". Wydawnictwo to ma szczególne bardzo osobiste znaczenie, o czym artysta opowiedział nam podczas wywiadu.

Rozmowa z: MaJLo

- Tym razem zdecydowałeś się na wydanie ep-ki, a nie pełnego albumu. Dlaczego?

- Gdy zaczynam tworzyć nową płytę to nie wiem, ile tam będzie utworów. Czekam na moment, w którym mogę postawić kropkę i w tym przypadku okazało się, że postanowiłem to zrobić po pięciu utworach. Historia zamyka się w tej ilości kompozycji, więc nie widziałem potrzeby, aby to wydawnictwo było dłuższe. Poza tym biorę pod uwagę to, że dzisiaj lepiej jest tworzyć krótsze formy w krótszych odstępach czasowych. Paradoks polega na tym, że nagranie tej ep-ki zajęło mi tyle samo czasu, co realizacja poprzedniego albumu, na którym jest dziesięć kompozycji.

- Tematyka tej ep-ki obraca się wokół świata Twojego dzieciństwa. Musiałeś dojrzeć do tego tematu?

- Od lat szukałem siebie. Podczas pandemii, jeszcze przed rozpoczęciem pracy na tą ep-ką, znalazłem się w dość trudnej sytuacji psychicznej. Byłem na skraju wyczerpania nerwowego. To był moment, w którym zacząłem szukać odpowiedzi na pytanie: skąd biorą się takie zachowania i emocje które czuję? Te rozmyślania doprowadziły mnie do okresu mojego dzieciństwa, w którym to tkwią odpowiedzi chyba dla każdego z nas. A z drugiej strony szukałem miejsca w głowie, które byłoby ukojeniem w tych cięższych momentach i znalazłem to w beztroskim czasie dzieciństwa. Wtedy tych problemów było znacznie mniej.

- Aby jeszcze bardziej wczuć się w ten klimat, część materiału nagrałeś w miejscu związanym z Twoją młodością…

- Zgadza się. Był to domek letniskowy moich Rodziców na Kaszubach, gdzie spędzałem każde wakacje. Zdecydowałem się tam nagrać ścieżki perkusji. Po pierwsze ze względu na tematykę płyty, a po drugie dlatego, że to miejsce jest całe wykonane z drewna i świetnie brzmi akustycznie. W związku z tym spodziewałem się magicznych efektów tego brzmieniowego ciepła. Cała płyta opiera się na wykorzystaniu instrumentów analogowych, więc bardzo mi zależało, by to brzmienie było vintage’owe i ciepłe. Miejsce idealnie zgrało się z tą koncepcją. Inna sprawa, że w tym domku odpoczywałem w trakcie pandemii, był to mój azyl, w którym mogłem się schować.


- A jak się czułeś wracając do świata?

- Myślę, że działało to tak, jak funkcjonuje naładowanie baterii. Stres czy lęki, które towarzyszą mi od wielu lat, są częścią mojego życia. To jeden z wniosków, które wyciągnąłem podczas tego okresu odosobnienia. Natomiast szalenie istotną rzeczą jest, aby odpoczywać i mieć miejsce, do którego można uciec w takich trudnych momentach. Wiadomo, że tych stresów nie zlikwidujemy, bo żyjemy w takich czasach, a nie innych. Poza tym mój zawód jest trudny, gdyż utrzymuję się z muzyki. Moje życie będzie wyglądało tak, jak sobie na nie zapracuję.

- Teksty na tę płytę napisała skrzypaczka Asia Bieńkowska. Dlaczego nie są to teksty Twojego autorstwa ?

- Asia jest moją dziewczyną i osobą chyba mi najbliższą w życiu. Była ze mną w tych wszystkich ciężkich chwilach i obserwowała mnie. Po raz kolejny zaufałem jej  tej kwestii, bo tworzyła także teksty, które znalazły się na moich poprzednich albumach. Asia dysponuje większą swobodą w operowaniu słowem, nazwałbym to nawet poetyckością. Taka współpraca jest bardzo owocna, bo ja mogę się skupić tylko na muzyce. Piszę melodie wokali, przynoszę je do niej, rozmawiamy godzinami o czym chciałbym zaśpiewać w danej kompozycji. Asia obserwuje mnie, więc może sama wysnuć jakieś wnioski. Oczywiście te teksty sprawdzam, często dyskutujemy nad jakimiś detalami, ale jestem przekonany, że wokół mnie nie ma tekściarza, który tak dobrze rozumiałby to, co chcę przekazać.

- Czy tak osobista płyta jest zakończeniem pewnego etapu w Twojej karierze i początkiem nowej artystycznej drogi?

- Z pewnością płyta miała na mnie duży wpływ terapeutyczny. Dzięki niej dużo się o sobie dowiedziałem i zacząłem żyć w inny sposób. Więcej odpoczywam i zrozumiałem, że pewne problemy były całkowicie abstrakcyjne. Są to wnioski, które zostaną ze mną na długo i w tej kwestii na pewno mogę to traktować jako nowe otwarcie.

- Masz już pomysły na kolejne nagrania?

- Jeszcze nie. Zawsze w trakcie wydawania i promocji nowej płyty jestem mocno skupiony na tych właśnie działaniach. Sam opiekuję się tym projektem i w swojej wytwórni mam dużo pracy związanej z premierą. W związku z tym nie myślę teraz o nowych rzeczach. Nie mam pojęcia, jak będzie brzmiało moje kolejne muzyczne „dziecko” (śmiech).

-Dziękuję za rozmowę. 

Foto: Joanna Bieńkowska


Rozmawiał: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load