KARI SÁL zapowiedziała "Łemkowskie Echa"

Newsfoto: Wiktor FrankoImaginary Music
KARI SÁL zapowiedziała "Łemkowskie Echa"

29 października ukaże się nowy album KARI SÁL zatytułowany "Łemkowskie Echa". Płyta nie jest próbą odtworzenia muzyki z przeszłości. To spotkanie tradycji z teraźniejszością — łemkowskich melodii z jazzem, improwizacją, elektroniką, klasyką i indie popem.

Kari Sál sięga po pieśni zachowane m.in. w zapisach Oskara Kolberga, ale zestawia je z własnymi kompozycjami, tworząc muzykę, która nie udaje folkloru, lecz pozwala tradycji żyć na nowo. W centrum albumu znajduje się dom - rozumiany nie jako adres, lecz jako pamięć, głos i poczucie przynależności.

Kari Sál urodziła się w Bieszczadach, a jej rodzina związana jest z tym regionem od wielu pokoleń. W wyniku Akcji „Wisła” została wysiedlona pod Szczecin, jednak kiedy tylko było to możliwe, rodzina wróciła w Bieszczady. Tam powstał dom, w którym śpiew i wspólne muzykowanie były częścią codzienności, a muzyka budowała poczucie tożsamości i wspólnoty. Dlatego „Łemkowskie Echa” są czymś więcej niż albumem inspirowanym muzyką ludową. To artystyczny powrót do źródła. Pieśni, które przez dziesięciolecia niosły historie miłości, dzieciństwa, przesiedlenia i tęsknoty, spotykają się tutaj z językiem współczesnego jazzu.

Muzyczna narracja przechodzi od pieśni, przez piosenkę, aż po fragmenty improwizowane, a głos Kari Sál staje się jednym z najważniejszych instrumentów tej opowieści. „Dom, za którym tęsknię wciąż…” - te słowa otwierają liner note Marty Kuli i stanowią klucz do całego albumu. Jak pisze Kula, Kari Sál „symbolicznie wraca do domu”, a prowadzą ją do niego łemkowskie melodie, wśród których się wychowywała.

Szczególną siłą „Łemkowskich Ech” jest ich brzmienie. Zespół nie wybiera oczywistej folkowej stylizacji, lecz - jak zauważa Marta Kula - „świadomy synkretyzm”. W efekcie tradycyjne melodie nie brzmią jak eksponat z archiwum. Są surowe, współczesne, momentami intymne, a momentami niezwykle ekspresyjne. Ważną rolę odgrywają skrzypce Adama Bałdycha, którego język muzyczny, według Kuli, „jest pomostem między światem tradycji i jazzu”.

To także album o głosie. W kulturze łemkowskiej śpiew był jednym z najbardziej naturalnych sposobów wyrażania emocji i budowania wspólnoty. Kari wykorzystuje pełnię swoich możliwości wokalnych — od białego głosu, przez melorecytację, po improwizację. „Łemkowskie Echa” są jednocześnie kolejnym etapem artystycznej drogi Kari Sál. Inspiracje Łemkowszczyzną pojawiały się w jej twórczości już wcześniej, ale - jak zauważa Marta Kula - „po raz pierwszy Kari tak odważnie sięga do korzeni”. Jej zdaniem album to „muzyka pełna naturalności i dojrzałości, bez aranżacyjnych dróg na skróty”.

Powiązane materiały