ANKH - Z Wiatrem

RecenzjaMaciej MajewskiANKHMusic Corner2026
ANKH - Z Wiatrem

Istniejąca od 35 lat kielecka formacja prog rockowa Ankh przypomina o sobie nowym albumem “Z wiatrem”.

Jak sami mówią: “Z wiatrem” to opowieść o zmieniającym się postrzeganiu przez nas, na przestrzeni lat, aktu istnienia tego „czegoś” w czym jesteśmy.” Pytań egzystencjalnych na płycie nie brakuje, tak jak i nawiązań do twórczości grupy z początku lat 90. Ale jest to także podsumowanie jej działań w nowym składzie. Od kilku lat bowiem część grupy tworzą młodsi wiekiem muzycy krakowscy: Joanna Chudyba, grająca na skrzypcach oraz Jan Rusin na perkusji.

To przełożyło się nie tylko na świeżą energię, ale i inne rozłożenie akcentów muzycznych. Najlepszym przykładem może być tu kompozycja tytułowa, gdzie brzmienie skrzypiec na charakter bardziej folkowy, a mniej agresywny, niż to drzewiej bywało. Poza tym słychać, że muzycy się nie silą się zbytnio, tylko dość naturalnie tworzą pomost między swoim dziedzictwem sprzed lat, a tym, co tworzą obecnie. Takie utwory, jak przestrzenna, acz zwarta “Duchowość”, balladowe i refleksyjne “Ciało i wino”, czy podszyte elektroniką “Belle”, pokazują, że Ankh nie wymyślają koła na nowo, a raczej rozwijają wątki, które sami stworzyli. Kluczowa jednak wydaje się tu integracja wewnętrzna zespołu i wspólny kierunek stylistyczny. Mniej tu bowiem nostalgii, a więcej doświadczenia ze wspólnej gry. Nie brakuje też jednak smaczków, jak w folk-rockowym “Stojąc nad głową” i czy dość bujnym “Tańcu z melancholią”, które pokazują, że muzyków Ankh stać jeszcze na pewne eksperymenty z formą.

“Z wiatrem” nie dołączy może do grona najlepszych płyt w dorobku zespołu, jak “Ankh”, czy “Ziemia i słońce”, ale jest świadectwem jego obycia muzycznego i pewnego spokoju wykonawczego. Takie cechy nabywa się z czasem. Poza tym Ankh się z nikim nie ściga, bo nie ma takiej potrzeby. Dla wieloletnich fanów grupy jest to album jak najbardziej do ‘sprawdzenia’ i doświadczenia.

Powiązane materiały