Blindead 23 - Deuterium

RecenzjaMaciej MajewskiBlindead 23Peaceville / Mystic Productions2026
Blindead 23 - Deuterium

“Deuterium” to pierwszy longplay Blindead 23, choć to nie debiut i to pod kilkoma względami.

Gdy 2 lata temu recenzowałem ep-kę zespołu zatytułowaną “Vanishing”, wspomniałem, że album nagrany w 2023 r. ukaże się później. Z powodów prawnych, kontraktu z nową wytwórnią, materiał ukazuje się dopiero teraz. Oprócz składu zasadniczego w nagraniach wzięli udział gitarzysta Maciej Janas (który zagrał także kilka partii na pianinie), pochodzący z Brazylii basista Vinicius Nunes oraz znany z Crown klawiszowiec Stephane Azam. Materiał został nagrany i wyprodukowany przez Davida Castillo, znanego ze współpracy z Opeth, Carcass, Katatonią, czy Leprous w Studio Gröndahl w Sztokholmie. Miejsce legendarne, ekipa wiodąca - zanosiło się na album marzeń. Wyszła jednak rzecz progresywna i niekoniecznie spójna, ale po kolei.

Otwierające album dwuczęściowe “Immersion”, tworzy epicką, acz ciężką opowieść o zmaganiach z mrokiem i egzystencją (znamienny wers “Time is grey…” w ‘dwójce’). Zaskakuje nieco warstwa muzyczna, która w pierwszej części ulokowana jest gdzieś w okolicach post-metalu z domieszką progu i melodii znanych z twórczości wspomnianej Katatonii. I nic dziwnego - dominuje tu bowiem wokalnie Roger Öjersson, który udzielał się nie tak dawno w tej szwedzkiej formacji. Druga ma już zdecydowanie mocniejszy wydźwięk, a wokale Patryka Zwolińskiego znakomicie je uzupełniają. I w tej odsłonie nie zabrakło też jednak miejsca na momenty bardziej melodyjne, a nawet na… gitarowe solo. Zamyka ją jednak przeraźliwa i surowa ponad trzyminutowa coda na pianinie. Zupełnie zaskakuje natomiast “Wither”, który brzmi trochę jak zagubiony kawałek ostatniego wcielenia Anathemy. Uroczo smutna melodia i takież wokale są tu bowiem swoistym… światłem.

Natomiast esencję płyty stanowi “Worst Laid Pains”, który w ciągu niemal 11 minut skupia wszystkie kierunki muzyczne zespołu, zachowując przy tym dramaturgię i gradację emocjonalno-dźwiękową. Melodia przeplata się tu z ciężarem na kilka sposobów, acz wszystko trzyma się w ryzach. W nieco mniejszym stopniu objawia to także kompozycja tytułowa - krótsza i w przeważającej części cięższa od poprzedniczki. Świetnie wypada z kolei “Towards The Dark” - zgodnie z tytułem mroczny, ale też odważniejszy muzycznie, zwłaszcza pod kątem podszytej elektroniki. I znów słychać tu ducha późnej Anathemy, ale już w znacznie ciekawszych rozwiązaniach aranżacyjnych.

Album zaś wieńczy “You Are The Universe”, który ma znamiona… przeboju. Gdyby skończył się po 4 minutach i 30 sekundach, byłby wręcz idealny. Rozwleka go jednak 1,5 minutowa coda na pianinie, autorstwa Macieja Janasa. Gdyby stworzyć na jej bazie osobny utwór, mogłoby to być znacznie lepsze. A tak… “Deuterium” objawia Blindead 23 jako zespół zamykający pewien etap - poszukiwań, eksploracji, sprawdzania różnych opcji. Pytanie, co dalej i w jakim muzycznym anturażu?

Powiązane materiały