Diatom - Low Light

Po czterech latach od debiutanckiej pełnowymiarowo "Soli" gdański Diatom wraca z albumem, który nie tylko rozwija brzmienie poprzednika, ale przede wszystkim buduje zupełnie nową jakość na polskiej scenie post metalowej. Anglojęzyczny „Low Light” to dzieło mroczne, lodowate w atmosferze i jednocześnie niezwykle ludzkie.
Ogromnym atutem albumu jest umiejętność operowania dysonansem. Diatom potrafi przejść od niemal ambientowej delikatności do monumentalnego ciężaru zachowując spójność. „For Mercy” rozwija się powoli, dusznie i niepokojąco, by w odpowiednim momencie przygnieść słuchacza ścianą dźwięku. „Below” zachwyca progresywną rytmiką i przestrzenią, a „Everlasting” buduje nastrój, który przywołuje obrazy opuszczonych krajobrazów i końca świata oglądanego w zwolnionym tempie. Już sam otwierający album „Silver” pokazuje, że centrum diatomowej ciężkości zostało przesunięte w stronę napiętej, transowej aury. Elektronika wręcz fermentuje pod skórą utworów, a bas prowadzi całość z niemal hipnotyczną konsekwencją. Gitary nie dominują przestrzeni, lecz budują specyficzny ciężar, który narasta z utworu na utwór. Dzięki temu „Low Light” brzmi bardzo dojrzale.
Najmocniej wybrzmiewają jednak dłuższe formy jak „Riverbeds", który rozwija się cierpliwie, stopniowo zwiększając napięcie, aż w końcu eksploduje ciężarem i emocjonalnym mrokiem. To kompozycja imponująca nie tylko klimatem, ale również wysokim poziomem aranżacyjnym. Z kolei „Met” pokazuje bardziej melancholijne oblicze grupy, gdzie wokale i sekcja rytmiczna tworzą niemal medytacyjny amok.
Skład tworzący Michał Kulniew, Jakub Kolan, Marcin Szkiel i Bartłomiej Sokołowski brzmi jak grupa przewodników prowadzących słuchacza przez labirynty wewnętrznego napięcia i niepokoju. Bardzo zapada w pamięć wokal Michała Kulniewa, czasami brutalny czasami wręcz kruchy. Od intymnych szeptów po desperacki krzyk prowadzi słuchacza przez emocjonalny krajobraz tej płyty z ogromną wiarygodnością. To właśnie dzięki niemu „Low Light” nie jest wyłącznie chłodnym doświadczeniem estetycznym. W tych utworach ból, niepokój i tęsknota to realne odczucia. Produkcja Haldora Grunberga doskonale podkreśla charakter materiału, który brzmi przestrzennie, nowocześnie i bardzo światowo. „Low Light” najlepiej działa jako kompletna opowieść, chociaż nie jest to album koncept. Jest to jednak wciąż ta sama pełna emocjonalna podróż przez chłód, smutek i odrealnienie.
Diatom stworzył album odważny i uderzająco przemyślany. To bez wątpienia jedna z najmocniejszych polskich premier ostatnich miesięcy i dowód na to, że rodzima scena post metalowa ma zespół zdolny konkurować atmosferą i jakością z najciekawszymi zagranicznymi projektami.


