Julia Holter - Materia

RecenzjaJakub OślakJulia HolterDomino Recordings / Sonic Records2026
Julia Holter - Materia

Ta 35-minutowa podróż do wnętrza nieskrępowanej wyobraźni Julii Holter w szczytowym momencie kreatywności tej artystki, stanowi idealne potwierdzenie jej twórczych ambicji.

Julia Holter wydała właśnie wspaniały, niepozorny, być może najdojrzalszy album swojej kariery. Tego typu zdanie zwykle pada na koniec wypowiedzi o danej nowości płytowej, aby nie zdradzać czytelnikowi punktu widzenia autora zbyt wcześnie, już na początku. Tu jednak zrobię wyjątek i powtórzę – „Materia” to wspaniała płyta, niełatwa i nieoczywista, od której z pewnością wielu przygodnych słuchaczy odbije się dalekim rykoszetem. Ale sympatycy twórczości Julii, zarówno po stronie ‘pop-‘ jak i ‘art-‘, będą mieli w czym się zasłuchiwać i dyskutować przez wiele godzin.

„Materia” jest przedstawiana jako ‘dodatek’ do poprzedniego krążka „Something In The Room She Moves”, który już pełnił rolę kamienia milowego w jej dorobku. Holter od zawsze bazowała swoją sztukę na zręcznym manewrowaniu pomiędzy artystyczną wolnością, a alternatywnym popem, nigdy tak naprawdę nie opowiadając się jednoznacznie która strona jest jej bliższa. Punktem wyjścia jest oczywiście głos, a także ‘granie studiem’, dbałość produkcyjna, symfoniczne manewry w ciemności, fantazja i oniryzm, kolejne warstwy elektroniki i organiki.

Poprzedni album Holter dokonał mariażu tych terytoriów. Znajduje się w miejscu, gdzie kraina indie-popu znana z „Have You In My Wilderness” ściera się z awangardowym „Ekstasis”. A przecież nawet nie wspominam o jej eksperymentach spod znaku nagrań terenowych i musique concrète, których artystka ma równie pod dostatkiem, co swoich dobrze rozpoznawalnych, ‘zwyczajnych’ piosenek w stylu „Feel You”. Dość powiedzieć, wachlarz jej możliwości gwarantuje to, że podchodząc do danego krążka nie możemy mieć pewności na co trafimy.

„Materia” z wierzchu nie wygląda za zbyt wiele. Okładka przypomina wspomniane „Have You In My Wilderness”, czas trwania to raptem 35 minut, tytuły brzmią jakby od niechcenia; a gdy dołożymy do tego informacje o roli tego nieszczęsnym ‘dodatku’ możemy odnieść wrażenie, że Holter zafundowała nam coś w rodzaju zapchajdziury, bo trzeba coś wydać aby cisza nie trwała zbyt długo. To wielki błąd i nic bardziej mylnego. „Materia” przez te 35 minut funduje nam tak bogaty, przeglądowy, wciągający film, że natychmiast nachodzi ochota włączyć go ponownie.

Holter nie raz była porównywana do takich artystek jak Kate Bush, Björk, czy PJ Harvey w ich niezwykłym wyczuciu muzyki z obu biegunów swojej osi. „Materia”, jeszcze bardziej niż poprzedniczka, wciąga słuchacza w głąb króliczej nory, gdzie otaczającym dźwiękom możemy przysłuchać się tylko przez chwilę, albowiem zaraz zmienią one swój kształt, tempo i nastrój, już nigdy nie wracając do tego, co było przed chwilą. To jest to, co nazywam muzyką ‘kalejdoskopową’, pozbawioną tradycyjnych struktur, powtórzeń i tematów wiodących.

Słuchając „Materii” nie mam poczucia obcowania z czymś dodatkowym, co powinno wskoczyć na bonus disc edycji limitowanej. To rozwinięcie tematów podjętych przez Julię i jej zespół na „Something…”, na które dwa lata temu nie było miejsca. Wówczas „Materia” była tylko jedną z kompozycji zawartych na tym świetnym albumie; ale teraz jest płytą w całej swojej okazałości, tak jakby jedna piosenka okazała się drzwiami do zupełnie nieznanego pomieszczenia, łączącego się w nieskończone korytarze pełne zniekształconych wspomnień rzeczywistości.

„Materia” jest pełna zapisanej przeszłości i wyobraźni tego, co nas jeszcze czeka; to przykład płyty grającej nie tylko koncepcją i produkcją, ale też dziecięcą wyobraźnią, która pozostaje nieposkromiona konwenansami, zasadami i logiką. To właśnie zaleta ‘dodatku’ – tu artysta może naprawdę ‘odpalić wrotki’ i nie bać się używania warstw głosu jak Julianna Barwick, czy też grania ciszą jak instrumentem jak Mark Hollis. A brak powtórzeń w tych kompozycjach sprawia, że słuchacz samemu powtarza sobie tę płytę raz po raz i za każdym razem słyszy coś innego.

Powiązane materiały