Voo Voo - 1986

“1986” to owoc sesji nagraniowej Voo Voo stworzonej na potrzeby Polskiego Radia, której zapis niedawno został odnaleziony w jego archiwach.
Sam Wojciech Waglewski, lider zespołu, nie pamięta, jak to się mogło stać, że nagrania, które pod względem artystycznym i technicznym nie ustępują najważniejszym osiągnięciom Voo Voo, prawie 4 dekady przeleżały w archiwach radiowych. Wiadomo natomiast, że 5 kompozycji instrumentalnych powstało na zamówienie Polskiego Radia z myślą o emisji (do której nigdy jednak nie doszło), a także, by zadbać o ówczesne finanse muzyków, którzy otrzymywali honorarium za każdą nagraną przez siebie ścieżkę - niezależnie od czasu trwania danego utworu i jego dalszego przeznaczenia. Poza tym dwie z trzech odnalezionych tu piosenek, trafiło w 1987 r. na wydaną przez Wifon składankę „Przeboje na Trójkę”. Zespół od zawsze utrzymywał dobre stosunki z redaktorami rozgłośni z ul. Myśliwieckiej 3/5/7., natomiast według słów Wojciecha Waglewskiego, oryginalnie powstały na zapotrzebowanie Programu Drugiego PR. Nagrań dokonano w składzie: Wojciech Waglewski (gitary, śpiew), Mateusz Pospieszalski (saksofon altowy i flet), Jan Pospieszalski (gitara basowa) i Andrzej Ryszka (perkusja), a więc w tym, w którym skrystalizowało brzmienie Voo Voo. Na “1986” dostajemy więc wczesną dawkę rocka z elementami jazzu, muzyki etnicznej i improwizowanej.
I słychać to już od pierwszych dźwięków otwierającej płyty instrumentalnej kompozycji “Arka”, która ma w sobie coś z ducha “Tutu” Milesa Davisa. Bas Jana Pospieszalskiego brzmi tu millerowym klangiem, ale prawdziwe szaleństwo fundują przede wszystkim Mateusz Pospieszalski i Wojciech Waglewski, którzy w warkoczu harmonijnym prowadzą tę kompozycję. Z kolei “Paproch” to utwór znany już płyty “Koncert”, który w wersji studyjnej zyskał jednak…refren. Tu ponownie szkieletem jest rytm sekcji, zaś na jej tle dzieją się głównie mniejsze, bądź większe szaleństwa gitary, a nad całością połyskuje metaliczny głos lidera. Znakomicie wypada etnicznie zabarwiona “Luca”, gdzie partie Waglewskiego są zaimprowizowane akustycznie, a saksofon Mateusza buduje osobną - iście kosmiczną opowieść. Natomiast dość zimnofalowa “Gina” w zapętlonym rytmie perkusji, transowym wokalu w tle i ujmująco-łagodnej partii saksofonu oraz fletu, buduje obraz tajemniczy, a jednocześnie dziwnie przyjemny w odbiorze. Zaskakuje w tym zestawie “Nie Pytaj”, który brzmi wręcz punkowo - nie tylko za sprawą w dużej mierze krzyczanego wokalu, ale także i podkładu - chłodnego, niemalże mechanicznego. Ale esencją tej płyty zdaje się być “Forca”. Epicka i podana z dużą dozą free jazzowego ducha, tworzy rozległą dźwiękową narrację. Na zupełnie innym biegunie leży natomiast kompozycja “Fises” - krótka, wartka i nieco rozwydrzona, bowiem dźwięki tak saksofonu, jak i gitar ‘wysypują się’ tu na boki. Album wieńczy zaś liryczny “Bukiet myśli”, który poznaliśmy jako pierwszy singiel promujący, w którym prym wiedzie Wojciech Waglewski - tak wokalnie, jak i muzycznie.
“1986” można traktować zarówno jako dokument epoki, jak i swego rodzaju wstęp do twórczości Voo Voo, który zaowocował już na pierwszej regularnej płycie zespołu - “Sno-powiązałce”. Słychać tu bowiem i zręby przyszłego stylu grupy, jak i sposób, w jaki wówczas nagrywano. Dla fanów grupy to rzecz nieodzowna, zaś dla tych którzy dopiero poznają lub poznawać będą dorobek Voo Voo - dobry punkt startowy.











