NoNe

WywiadMaciej MajewskiNoNe
NoNe

NoNe to dla wielu jeden z najciekawszych zespołów, łączących w sobie wpływy numetalowe i metalcore’owe. Wielokrotne zmiany składu i wytwórni sprawiły, że historia zespołu wydaje się nieco chaotyczna. Teraz po prawie dziesięciu latach grupa wydała własnym sumptem album „Beyond The Light", będący niejako kwintesencją ich stylu, a jednocześnie wyważoną deklaracją artystyczną doświadczonych muzyków. O kulisach powrotu opowiedzieli mi gitarzysta Bartek ‘Bartass’ Dębicki i perkusista Tomasz ‘Demolka’ Molka.

MM: NoNe miało prawie 10 lat przerwy wydawniczej. Co działo się w zespole przez ten czas?

Bartass: Tak, to prawda. Działo się życie po prostu – dzieci, rodzina, ale też Bartek z Grzegorzem grali w Różach Europy i tego grania mieli dużo, więc siłą rzeczy - mniej czasu na NoNe. Z kolei Tomek miał swój projekt blackstar, a ‘Mihau’ grał z Flapjackiem i OCN. Przerwa też wynikała, że nasz ówczesny wokalista Łukasz Pach miał już swój zespół Hostia i chciał się na nim skupić. I dopiero jak Bartek powiedział, że chętnie by sobie pograł, zmotywowało nas to do działania. Pojawił się pomysł powrotu

MM: Kiedy faktycznie się zebraliście?

Bartass: W listopadzie 2024 zebraliśmy się, żeby zagrać koncert pamięci Aleksandra ‘Olassa’ Mendyka. I po tym jednym koncercie poczuliśmy znów wspólny vibe. Tak się fajnie wszystkim razem grało, że naturalnie zaczęliśmy robić nowe piosenki

MM: Ubiegły rok przygotowywaliście "Beyond The Light"?

Bartass: Nie cały, poświęciliśmy na niego jakieś 6 -7 miesięcy. Spotykaliśmy się głównie z Tomkiem we dwóch i nagrywaliśmy pomysły. Później razem z resztą chłopaków robiliśmy selekcję - każdy coś dodał lub odjął (śmiech). Tomek, ja i Rafał ‘Meti’ Janas mieszkamy w Bydgoszczy, Bartek w Poznaniu, a ‘Mihau’ we Wrocławiu, więc nie ma możliwości spotykania się raz w tygodniu w pełnym składzie. Robiliśmy ten materiał bez pośpiechu i planu. Pierwotnie miała to być ep-ka, ale piosenki szybko powstawały i zrobiła się płyta. W sumie odrzuciliśmy 3 piosenki.

MM: Mówisz, że miała być ep-ka, a wyszedł album, choć nie za długi.

Bartass: Pytaliśmy znajomych, ile czasu powinna mieć płyta, żeby nie była ani za krótka, ani za długa. Mieliśmy materiału na ponad 50 minut, więc lepiej było pozostawić niedosyt, stąd płyta ma niecałe 40 minut

Demolka: To wyszło naturalnie. Były też mniejsze koszta produkcji, bo wszystko robiliśmy sami.

MM: Album brzmi bardzo zwarcie i też zdradza pewne wpływy. Takie było założenie?

Bartass: Nie było żadnych założeń. Wpływy siedzą w korzeniach od zawsze. Nie da się uniknąć pewnych porównań, czy nawet inspiracji. Po prostu to nam teraz w duszy gra i muzyka powstawała z serca, a nie z planu, że coś ma być takie, siakie, owakie… Powstał riff, Tomek dołożył bębny i albo siedziało, albo zmienialiśmy rytmy lub riffy – tak, żeby była wspólna zgoda, że to buja. Jedyne założenie było takie, że mają być piosenki, gdzie Bartek będzie mógł sobie pośpiewać, oprócz tzw. darcia (śmiech).

MM: Pytam, bo np. "Love And Hate" brzmi niemalże tak samo "From This Day" Machine Head - zwłaszcza w refrenie.

Bartass: Wooow. W życiu bym na to nie wpadł - właśnie aż posłuchałem (śmiech) i za bardzo podobieństwa nie słyszę, ale jak Tobie się kojarzy, to miło, bo Machine Head, to fajny zespół. Nie boimy się porównań. Po pierwszej i drugiej płycie o None wszyscy mówili, że gramy jak Soulfly i Sepultura. Poza tym w muzyce jest tylko 12 dźwięków, więc nie trudno o podobieństwa.

MM: Płyta wyszła trochę po cichu. Wydaliście ją sami. Mam wrażenie, że NoNe jest dziś trochę z boku sceny metalowej w Polsce.

Bartass: Byliśmy w Metal Mind, bywaliśmy w Mystic. W sumie nic to nie dało, poza zblokowaniem praw do płyt, więc tym razem wydaliśmy sami. A że NoNe jest z boku sceny - jest w tym sporo prawdy… Nie było nas prawie 10 lat, więc musimy zaczynać jakby od nowa. Dzisiaj rządzi Internet Tik-Toki i inne wynalazki. Do tego żaden z nas nie żyje z muzyki, więc nie mamy ciśnienia na bycie numerem 1 na listach… Oczywiście bardzo by było fajnie, gdyby wszyscy chcieli słuchać naszego zespołu, ale wydaje mi się że w dobie dostępu do takiej ilości muzyki trudno jest znaleźć chociażby takie NoNe. Jesteśmy z tyłu, ale małymi krokami będziemy się tam przepychać.

Demolka: NoNe to zespół hobbistyczny, dużo osiągnęliśmy sami. Wystarczy trochę zaufania ze strony wydawcy, a można osiągnąć więcej i zespół będzie widoczny dla wielu nowych słuchaczy. Tik-Tok, Internet, koncerty trochę kasy na reklamę i można już dość dużo osiągnąć, by pokazać zespół.

MM: Jakie zatem macie kolejne plany?

Bartass: W planach mamy trochę koncertów – głównie jesienią. Chcemy też wydać „Beyond The Light” na winylu z pewnym bonusem.

MM: Na kolejną płytę znowu trzeba będzie czekać dekadę?

Bartass: Oby nie (śmiech). Pomału coś tam już dłubiemy. Bez ciśnienia. Niech to idzie naturalnie. Ale pomysły są, więc myślę że za rok coś nowego już nagramy.

Powiązane materiały