No Limits z nowym singlem "Nikt I Nic"

NewsAgencja Muzyczna Polskiego Radia
No Limits z nowym singlem "Nikt I Nic"

„Nikt i nic” to drugi singiel zapowiadający fonograficzny powrót zespołu No Limits. Muzykę skomponował Maciej Łyszkiewicz, autorką tekstu jest Anna Męczyńska.

To przepełniona nostalgią ballada, w której piękny głos Ani Męczyńskiej otrzymuje wyjątkową oprawę. Kontrapunktem dla wokalu są nastrojowe partie klawiszowe o smyczkowym brzmieniu oraz fortepian, na którym gra lider grupy, Maciej Łyszkiewicz.

Nie zabrakło także charakterystycznych dla No Limits przebojowych riffów sekcji dętej oraz gitarowej solówki Sławka Czarnoty. Ten mistrz drugiego planu, wspierany przez znakomitą sekcję rytmiczną, nadaje utworowi wyjątkową energię. Mocny groove buduje perkusista Maciej Bogusławski, oszczędną i przemyślaną grą na basie imponuje Grzegorz Żmijewski, a brzmienie zespołu wzbogaca perkusjonalista Sławek Rodriguez Porębski.

W efekcie powstała piosenka, która łączy wzruszającą melodykę z pulsującym rytmem, zapraszając słuchacza zarówno do refleksji, jak i do tańca.

Autorka tekstu, Anna Męczyńska, opowiada w nim o doświadczeniu rozstania, które przypomina przeżywanie straty najbliższej osoby.

„Kiedy dwoje ludzi się rozstaje, to jest pewien rodzaj śmierci. Nagle znika wspólny świat, codzienne rytuały, plany, poczucie bliskości. Najtrudniejsze jest to, że druga osoba wciąż istnieje, czasem jest nawet bardzo blisko, a mimo to nie można już do niej wrócić. Bycie obok siebie potrafi wtedy sprawiać niemal fizyczny ból” - mówi Anna Męczyńska.

Ten stan wybrzmiewa w słowach piosenki. Bohaterowie „Nikt i nic” są zawieszeni pomiędzy pamięcią a próbą pogodzenia się z końcem relacji. Wracają myślami do wspólnego światła, do chwil, które miały trwać dłużej, a zostały już tylko wspomnieniem. Samotność nie przynosi ukojenia, świt nie wnosi niczego nowego, a czas zamiast leczyć, przez chwilę jeszcze mocniej przypomina o stracie.

„Nikt i nic” nie jest jednak piosenką o rozpaczy. To opowieść o momencie, w którym człowiek przestaje walczyć z tym, co nieuchronne, i po raz ostatni spogląda na to, co odchodzi. Bez pretensji, bez krzyku. Po prostu patrzy.

Zespół nie ściga się z modą ani chwilowymi trendami.

„Mamy świetnych muzyków, mamy sekcję dętą, mamy Anię, która śpiewa z charyzmą. Dlaczego mielibyśmy udawać kogoś innego? Po co mamy używać tych samych brzmień, z których korzysta pół świata? Ja lubię, kiedy po kilku dźwiękach wiadomo, że to jest konkretny zespół. Dire Straits było Dire Straits, Pink Floyd było Pink Floyd. Nikt wtedy nie chciał brzmieć tak samo jak wszyscy” - mówi lider grupy, Maciej Łyszkiewicz.

„Nikt i nic” jest dowodem na to, że rozpoznawalne, autorskie brzmienie oraz szczere emocje nigdy nie wychodzą z mody.

Powiązane materiały